<<<---powrót

Każdy, kto miał niewątpliwą przyjemność zajrzeć 26 stycznia do katowickiego Mega Clubu był kupiony. Nawet gwiazda wieczoru zaświeciła na scenie z charakterystycznym logo rozpiętym na mężnie wyeksponowanej klacie. Czyżby wspomniane miasto odwiedził wówczas cyrk? Może połykacz noży, albo zaklinacz węży dał popis... Albo może jakiś magik wyciągnął spod cylindra samego Diabła? Nie, oj nie... To tylko (i jak się okazuje "aż") jeden z naszych krajowych bandów podniósł się ze zgliszczy udowadniając, że tak zwane czynniki obiektywne, które niejeden już zespół położyły przecież spać, mogą im co najwyżej zrobić... rabarbar! Jeśli znajdą się wśród was tacy, dla których to, co obecnie robi Wacław "Vogg" Kiełtyka będzie czymś w rodzaju profanowania dawnego, zacnego szyldu, lub postępowaniem w jakimkolwiek innym sensie tego stwierdzenia- niestosownym, musicie zobaczyć na żywo odrodzone DECAPITATED. Jestem kiepski we wróżeniu z fusów, ale lustrując to, co zrobili oni 26 stycznia 2010 roku w Mega Clubie, mogę już teraz zaprorokować, że ten zespół ma w pełni realną szansę stać się najlepszym i najważniejszym deathmetalowym aktem i nie chodzi mi tu tylko i wyłącznie o imperium IV RP. Coś mi mówi, że podczas planowanej na rok bieżący trasy koncertowej uklękną narody i nie siliłem się bynajmniej w tym miejscu na jakiekolwiek metafory. Przed Państwem wywiad z Voggiem (gitara, komponowanie), który skrzyknąwszy nowych ludzi podniósł formację z kolan. Na niektóre pytania odpowiadał krótko, no ale... Wygląda na to, że niektórzy więcej robią niż mówią. Jestem absolutnie pewien, że jego brat i Covan są z nich dumni!

Mroczna Strefa [Kępol]: Może na początku pochylę czoło nad występem, jaki DECAPITATED dał 26 stycznia w katowickim "Mega Clubie". Brak mi słów... Oniemiałem z zachwytu!
Vogg [DECAPITATED]: "Wielkie dzięki!!! My tez jesteśmy zadowoleni z tego koncertu. Pierwszy gig z nowym składem, naprawdę duży stres i sprawdzian po zaledwie 2 tygodniach grania razem w pełnym składzie."

MS: Udało ci się zgromadzić zupełnie nowy skład, który, jak widać, doskonale radzi sobie z repertuarem formacji. Jakie kryterium było dla ciebie najwazniejsze podczas dobierania odpowiednich ludzi? Coś więcej na temat okoliczności skrzyknięcia takiego, a nie innego line up'u?
D.: "Chodziło mi o to żeby ludzie, którzy zastąpią chłopaków byli jak najlepszymi muzykami dla mnie. Myślę, że wiem o co mi chodzi i czego szukam w muzie, tak że przy doborze muzyków kierowałem się intuicją i pewnym wyczuciem którego nabrałem poprzez lata grania i edukacji. Chodziło mi też o to, żeby ludzie, z którymi mam teraz spędzać większą część roku nie byli debilami, tylko kumatymi ludźmi, bo inaczej to by nie miało w ogóle sensu. Ekipa musi się ze sobą dobrze czuć i dogadywać, bo inaczej jest za przeproszeniem po prostu chujowo [śmiech]"

MS: Reaktywacja grupy jest już faktem dokonanym. Jak konkretnie przedstawiają się wasze plany na rok 2010?
D.: "Właśnie wróciliśmy z Anglii, gdzie zagraliśmy 7 bardzo udanych koncertów u boku KATAKLYSM. W marcu zagramy dwa festiwale - 6-tego Belgia i 20-tego Kraków. Od pierwszego do 8 kwietnia gramy trasę w Australii i Nowej Zelandii. Później 17 kwietnia gramy festiwal w Danii u boku SEPULTURY i CROWBAR. W maju zagościmy na prestiżowym objazdowym festiwalu Metal Fest i damy kilka pojedynczych gigów w Europie. W lipcu jedziemy na 20 koncertów po Europie, a pięć dni po tym lecimy do Stanów na 35. W październiku planujemy 14 koncertów w Polsce, no i to by było na tyle. W międzyczasie zabieramy się za robienie nowej płyty, którą chcemy nagrać jakoś pod koniec 2010 lub na początku 2011. Na razie to wszystko."

MS: Kto zagra na nowym albumie DECAPITATED? Będzie to ten sam skład, który zasilił zespół podczas trasy koncertowej? Kiedy możemy się go spodziewać?
D.: "Tak będzie to ten sam skład. Nie wybierałem ludzi oddzielnie od grania tras i od studia. Skład jest ostateczny na dzień dzisiejszy i nie zamierzam nic zmieniać w tym kierunku."

MS: Jakiego materiału możemy oczekiwać?
D.: "Ciężko mi powiedzieć bo sam jeszcze tego nie wiem. Na razie mam kilka pomysłów i zabieramy się za to od marca. Myślę, że będzie bez żadnych kompromisów i ściemy. Chcę nagrać to wszystko, co teraz czuję bez oglądania się na trendy i na to co wypada, a co nie. Myślę, że będzie więcej kontrastów niż wcześniej. Dużo extremy, ale też sporo wyciszenia."

MS: Są jakiekolwiek wieści na temat większej trasy po ojczystej ziemi?
D.: "Tak. Gramy trasę w październiku, prawdopodobnie u boku HATE, CHRIST AGONY i kilku młodszych kapel z Polski. Dwa tygodnie mielenia w największych miastach."

MS: Podobno na próby przed pierwszym występem w Polsce mieliście zaledwie dwa tygodnie. Dużo przelaliście potu?
D.: "No muszę przyznać, że ciężko pracowaliśmy żeby z tym wszystkim zdążyć. W ogóle to w miesiąc zrobiliśmy salę prób własnoręcznie od zera. Także próby zaczęliśmy od klejenia, wbijania gwoździ w ścianę, wyciszania itp. W końcu zostały nam jakieś 2 tygodnie, ale na szczęście Kerim z Rafałem byli totalnie zajebiście przygotowani, więc poszło w miarę gładko. Heinrich przyjechał w sumie zaraz przed Katowicami na 3 próby, ale daliśmy radę. Naprawdę muszę powiedzieć, że jestem zajebiście dumny z tego jak nowy skład był przygotowany. Totalny szacun dla chłopaków. Jestem na maksa szczęśliwy, że tak do tego podeszli i mogę powiedzieć nieskromnie, że skład niszczy!!!"

MS: To, co od razu rzuciło się w oczy podczas waszego występu, to absolutna biegłość techniczna oraz swoboda gry. Jakich rad udzieliłbyś początkującym gitarzystom? W czym tkwi tajemnica?
D.: "Długo by gadać, ale podstawa to ćwiczyć jak najwięcej. No i trzeba się uzbroić w nieziemską cierpliwość, żeby coś z tego w końcu wyszło. Ale generalnie trening czyni mistrza.”

MS: DECAPITATED się podniósł, VADER w tej czy innej postaci ciągle jest aktywny, SCEPTIC też udziela się tu i ówdzie. Czy jest zatem choćby cień szansy na reaktywację grupy LUX OCCULTA, w której również niegdyś grałeś? Pytam, albowiem moim i nie tylko moim skromnym zdaniem jest to jeden z absolutnie najwybitniejszych polskich metalowych bandów...
D.: "No właśnie. Moim zdaniem LUX OCCULTA była fenomenalnym zespołem i wielka szkoda, że tak jakoś to wszystko przestało działać, bo była duża szansa na coś wielkiego. Nie wiem czemu to wszystko się tak nagle skończyło. Wiem, że gdybym wtedy wiedział to co teraz, to chociaż nie byłem liderem tego zespołu, to chyba bym nie pozwolił chłopakom ot tak odpuścić. Kurde naprawdę szkoda bandu. Jurek ma taki potencjał twórczy, że mógłby robić płytę na miesiąc. Jeśli chodzi o reaktywację, to musiałbyś zapytać Jarka i Jurka, bo to był ich zespół. Przyznam, że w zeszłym roku myśleliśmy o wskrzeszeniu bandu nawet na jeden koncert, który robiliśmy dla Covana, ale niestety nie starczyło czasu, bo miałem ze dużo wyjazdów z VADER'em, no i po prostu nie dało się."

MS: Która z kapel, w jakich się udzielasz jest dla ciebie najważniejsza? Z kim gra się najlepiej?
D.: "W tym momencie gram w DECAPITATED i jest to jedyny zespół, w którym się udzielam. No i w nim właśnie gra mi się teraz najlepiej [śmiech]."

MS: Wasz występ w Katowicach otworzyło niezwykłe intro: psychodeliczny utwór "Gambit" pochodzący z ostatniego albumu LUX OCCULTY "The Mother And the Enemy". Czyj był ten świetny pomysł?
D.: "Mojej dziewczyny [śmiech]. Tak, to ona wpadła na ten pomysł. Zajebisty kawałek i dobrze się sprawdza jako intro przed gigiem."

MS: Jesteście teraz pod skrzydłami prestiżowego Nuclear Blast. Jak doszło do podpisania kontraktu z majorsem? Jak na razie układa się współpraca i jak stoją wasze sprawy za granicą?
D.: "Prawda jest taka, że nie mamy teraz z nikim podpisanego kontraktu i jesteśmy wolni w tej kwestii. Z Nuclearem podpisaliśmy tylko demo umowy, które nas nie wiąże w żaden sposób. Nie chcę się na razie spieszyć z podpisywaniem jakichkolwiek umów z racji tego, że mam złe doświadczenia z przeszłości. Wszystkie umowy, które wcześniej podpisaliśmy były totalnie gówniane i krzywdziły band. Nie chcę powtórzyć tego samego błędu z młodości. Jestem teraz bardziej doświadczony i świadomy tego, co się dzieje na rynku i zanim cos znowu podpiszę, będę w 100% pewny, że tego chcę i że dil będzie zadowalający dla zespołu."

MS: Na płycie "The Negation" DECAPITATED popełnił cover utworu "Lunatic of God's Creation" z kultowego debiutu DEICIDE. Co sądzicie na temat tego, co aktualnie dzieje się pod wspomnianym szyldem i ogólnie - w amerykańskim death metalu?
D.: "No cóż, zespół ma już swoje najlepsze lata za sobą, ale szacunek za wytrwałość i że ciągłe grają. Poznałem Glena rok temu i muszę stwierdzić ze koleś jest zajebisty. Słyszałem wcześniej, że jest pierdolnięty itd., ale jak dla mnie to koleś jest ok. Jest bogiem death metalu i cały czas miażdży na żywo. Jest znakomitym frontmanem. Muszę przyznać, że oglądałem niemal wszystkie koncerty na Winterfest i ciary były prawie takie same jak 10 lat temu;) DEICIDE to DEICIDE. Jeśli chodzi o to co się dzieje w dzisiejszym amerykańskim death metalu, to powiem szczerze, że nie jestem niestety fanem nowego nurtu. Wolę stare zespoły w stylu death, wczesne płyty HATE ETERNAL, MORBID ANGEL, DEICIDE - to jest dla mnie esencja stylu. Nie podobają mi się za bardzo te nowe techniczne bendy, które brzmią jak plastikowe wypierdalanie kto umie lepiej zagrać pasaż arpeggio. I te plastikowe bębny wyrównane od linijki - nie nie, sorry ale nie o to chodzi w muzie."

MS: Domyślam się, że jako jedyna osoba, która ze starego składu się ostała, będziesz miał decydujący wpływ na kształt nowego materiału. Jesteś otwarty na propozycje innych? Pozwolisz wykazać się nowym kolegom z grupy?
D.: "Myślę, że tak. Jeżeli ktoś przyniesie fajny pomysł, to czemu nie. Jestem jak najbardziej otwarty na pomysły innych."

MS: Macie w planie jakiś koncept album, czy będą to raczej niepowiązane tekstowo numery? Kto zasiądzie do pisania liryków?
D.: "Muszę się nad tym zastanowić. Nie rozmawiałem o tym jeszcze z Rafałem. Przyjdzie jeszcze czas na to."

MS: Wasz styl określany jest jako techniczny death metal. Czy waszym zdaniem w matematycznym graniu jest miejsce na spontan, szaleństwo i emocje? Jakie grupy was inspirują?
D.: "Moim zdaniem nie. Nasza muzyka to właśnie totalny spontan, szaleństwo i emocje. Nie wiem o co ci chodzi z tym matematycznym graniem."

MS: Nazywacie się DECAPITATED i jest to nazwa, która doskonale wręcz pasuje do grupy trudniącej się graniem death metalu. Nie sądzę jednak, by miała ona dla was wyłącznie dosłowne znaczenie. Mam rację?
D.: "Oczywiście, że nie. Nazwę wymyśliliśmy w podstawówce. Wtedy chcieliśmy mieć taką nazwę, która właśnie pasowałaby do death metalu. Nie powiem, że nazwa jest super, ale mam sentyment i wszyscy zainteresowani ją kojarzą, więc nie będziemy jej zmieniać. Nazwa DECAPITATED ma teraz dla mnie bardziej charakter symboliczny i sentymentalny."

MS.: "Nihility"; "The Negation". O odrzucenie oraz negację jakich wartości tu chodzi?
D.: "Wszelakich [śmiech]. Chodzi o to, że ludzie to tylko ludzie. Często wokół nas zauważamy pełno pozerstwa, cwaniactwa i lansu. Zawsze się temu przeciwstawialiśmy. Tytuły mają też charakter bardziej filozoficzny i dotyczą przemijania i szukania sensu egzystencji. Odsyłam do Wojtka Wąsowicza (Saurona - autor tekstów) - miałby w tym temacie najwięcej do powodzenia."

MS.: Na koniec chciałbym cię spytać o aktualności związane z grupą SCEPTIC. Będzie jakiś nowy album?
D.: "Nie wiem jak to teraz wygląda. Nie pytałem o to Jacka. Musisz do niego napisać."

www.myspace.com/decapitated

autor: Kępol (luty 2010)



<<<---powrót