<<<---powrót

"Metafiction", czyli drugi album metalowej nadziei VOTUM, to taki jeszcze nie do końca upierzony ptak, a uciekając już od tej ornitologicznej metaforyki, płyta jeszcze nie idealna, ale na pewno podobna tym wybitnym. Pierwsze przesłuchania i ja osobiście byłem trochę rozczarowany, że nie ma tu takiego żaru i kopa jak na "Time Must Have a Stop", ale z każdym kolejnym razem puzzle poczęły się układać w logiczną całość. Warszawski zespół jeszcze nie osiągnął takiego mistrzostwa w dramaturgii swoich utworów, jak ich starsi koledzy z RIVERSIDE, ale bez wątpienia już pukają do wrót tak zwanej kariery i jak tak dalej pójdzie, to powinno im się udać już niedługo. Zanim muzycy nie będą mieli czasu dla maluczkich mediów ;), przepytałem klawiszowca Zbigniewa Szatkowskiego o wszystko to, co sam chciałem wiedzieć i co winniście wiedzieć o VOTUM oraz ich dokonaniach. Wywiad nie jest kolosalnie długi - przeczytajcie! A przede wszystkim posłuchajcie ich muzy.

MROCZNA STREFA [Diovis]: Najnowszy album "Metafiction" spotkał się z bardzo dobrym, a czasem wręcz entuzjastycznym przyjęciem nie tylko w naszym kraju, ale i poza jego granicami. Przekuło się to między innymi na wysokie pozycje w podsumowaniach różnych zagranicznych portali i stacji radiowych za rok 2009. Nie za dużo sukcesów już na poziomie drugiego pełnego wydawnictwa? ;) Czy spodziewaliście się, że będziecie rozpoznawani tak bardzo poza granicami naszego kraju? Czyżbyście szli w ślady swoich nieco starszych kolegów z RIVERSIDE?
VOTUM [Zbigniew Szatkowski]: "Może zacznę od podsumowań i portali i stacji. Za mało! Zawsze za mało! (śmiech) Niestety, wydanie tego albumu późną zimą wiązało się też z tym, że dużo rankingów "the best of 2009", w których mogliśmy coś znaczyć nas ominęło - płyta najzwyczajniej nie zdążyła dotrzeć do odbiorców i recenzentów przed zakończeniem roku. Teraz to trochę nadrabiamy, a będzie tylko lepiej. W Polsce jest trochę zespołów, które miały okazję i przyjemność zawitać w odtwarzaczach i na scenach poza granicami naszego kraju. Liczymy, że nas to nie ominie. Teraz faktycznie jest trochę szumu, ale dopiero rozwijamy skrzydła."

MS: Przed wywiadem przypomniałem sobie zawartość debiutanckiej płyty "Time Must Have a Stop" i nadal robi ogromne wrażenie tym, że jest to materiał tak bogaty muzycznie, przemyślany w każdym detalu i wykracza poza oklepane standardy prog-metalu. Co sprawiło, że któregoś dnia przeszliście taką stylistyczną woltę i z takiego sobie heavy metalowego bandu przeistoczyliście się w dojrzały zespół, który konsekwentnie rozwija się z roku na rok i nie zatrzymuje się ani na chwilę w miejscu?
VOTUM: "Chłopaki wcześniej dużo szaleli w stylu heavy i sporo osiągnęli w tym gatunku, ale stwierdzili, że ramka takiego grania mocno ich ogranicza. Chcieli tworzyć coś rozbudowanego i 'pełniejszego'. Przemyśleli sprawę, zdefiniowali, co chcą robić i zaczęli od wyszukania klawiszowca. Ja wcześniej miałem przyjemność z nimi współpracować, znaliśmy się, ale nasze drogi się rozeszły. I potem przez kompletny przypadek i pomyłkę Al (gitara solowa) zapukał do mnie do mieszkania - oczywiście (hehe) nie wiedząc, gdzie mieszkam, ani że właśnie tam. Zostało to odczytane jako znak niebios, chłopaki zaprosili mnie na próbę, by pogadać, pokazać w co teraz celują i jakie mają plany. Wygląda na to, że byli dość przekonujący."

MS: W recenzji, którą napisałem na potrzeby serwisu Mroczna Strefa napisałem, że słyszę w utworach z "Time Must Have a Stop" pewne podobieństwa do MARILLION, COLLAGE, DREAM THEATER, TYPE O NEGATIVE i OPETH, ale nie oddaje to tak naprawdę ogromu przetworzonych w swoistą i niejednoznaczną całość dźwięków. To pytanie jest może z cyklu tych banalnych, ale powiedzcie mi o swoich muzycznych inspiracjach, które w taki czy inny sposób doprowadziły do nagrania naprawdę ciekawych rzeczy na debiucie i idąc dalej - na drugim albumie?
VOTUM: "Szczerze mówiąc nie jestem wstanie wskazać ani jednego zespołu, który by był inspiracją rozumianą jako "chęć grania jak" lub "zróbmy to tak jak X, ale trochę tak jak Y". Owszem, potrafię pokazać kilka zespołów, których słuchałem kiedy pracowaliśmy nad "Time...", a potem podczas nagrań do "Metafiction", ale to wpływy minimalne. Nie sądzę, że na przykład moja zajawka i wielogodzinne katowanie płyt drum and bassowego PENDULUM czy wczesnymi dokonaniami Finów z POETS OF THE FALL bardzo zmieniła to, jak brzmi jedna czy druga płyta."

MS: We wkładce do "Time Must Have a Stop" umieściliście sporo cytatów, które z dużą dozą prawdopodobieństwa mają pomóc w wyjaśnieniu gmatwaniny emocji nagromadzonych w tekstach do utworów z tego krążka. Pomysł może nie nowy, ale czuć, że chcieliście dać słuchaczom coś więcej niż standardowe teksty. Słowo jest równie ważne w VOTUM jak muzyka?
VOTUM: "Staramy się by było spójnie, ciekawie i z przytupem. Muzyka, teksty, grafika i koncertowe wizualizacje są elementami, którymi chcemy przekazać pewną całość. Wiem, że albumy koncepcyjne to w muzyce nic nowego, ani nadzwyczajnego, ale nam ta formuła pasuje. Chcemy dostarczyć słuchaczom pudełko z czymś więcej niż kilkudziesięcioma minutami muzyki. Pakujemy tam całkiem obszerną historię i wybór: posłuchać muzyki i mieć gdzieś całą resztę, albo posłuchać muzyki, poszperać w źródłach, zainteresować się tekstami, cytatami, podpowiedziami i spróbować ogarnąć wszystko. Co komu pasuje."

MS: Koncepcyjne albumy to na ogół domena zespołów grających ambitniejszą muzykę o bardziej progresywnym charakterze. Czy w związku z tym pomysł na obie dotychczasowe, jak najbardziej koncepcyjne płyty VOTUM był inspirowany mistrzami podobnych stylistyk? Czy stwierdziliście, że tak oto w pełniejszy sposób przedstawicie swoją - nazwijmy to umownie - literacko-muzyczną wizję?
VOTUM: "Decyzja o konceptowych albumach jest chyba raczej prowokowana taką swoistą filmowa wizją tego, co robimy. Obydwie płytki to forma soundtracku, ścieżki dźwiękowej do historii w tekstach. Lubimy myśleć o nich w kategoriach ilustracyjnych, zresztą cześć tego materiału bardzo ładnie mogłaby zostać użyta, jako podkładka pod akcje w filmach. Czemu z pewnością nie powiedzielibyśmy 'nie'."

MS: Pytanie na zachętę dla tych, którzy nie są przekonani do wczytywania się w teksty zawarte w książeczce. Jakie jest przesłanie "Metafiction"? W jaką stronę tym razem podążają teksty?
VOTUM: ""Metafiction" to taka matrioszka rzeczywistości. Baba w babie. Główny bohater jest pisarzem u progu stworzenia swojego największego dzieła. Na wskutek pewnych zawirowań fabularnych staje w obliczu "kontroli ostatecznej". Słowa przelewane na papier "stają się ciałem". Testuje więc, na co może sobie pozwolić, jak głęboko sięga "królicza nora" i dokonuje pierwszego złego wyboru. W nieszczęśliwym splocie okoliczności ginie jego żona, tuż po tym jak uśmierca jedną z bohaterek na niej właśnie wzorowaną. Potem spirala zacieśnia się, złe wybory mnożą się, a główny bohater postanawia zakończyć koszmar odbierając sobie życie. Życie jednak postanawia odebrać mu jedynie kontrole. Przeżywa próbę samobójczą przechodząc z całkowitej kontroli w perspektywę przykutego do szpitalnego łóżka wraku człowieka. Z koszmaru w koszmar. Mamy więc rzeczywistość głównego bohatera, bohaterów opisywanych przez niego, czytelników / słuchaczy i wykonawczą. Każda równie uprawniona do roszczenia sobie pozycji najważniejszej. Która jest prawdziwa - zależy tylko od interpretacji odbiorcy albumu."

MS: Na debiucie był taki kawałek "Look At Me Now", który wyróżnia się zaskakującą drapieżnością, a wokale są chwilami prawie że death metalowe. Z czego wynikło obranie takiego kierunku w tym utworze? Na "Metafiction" już takiego fragmentu nie ma. No, może w pewnym sensie "Stranger Than Fiction"...
VOTUM: "Mam wrażenie, że "Stranger Than Fiction" jest nieco agresywniejszy niż "Look At Me Now" - ale to może być kwestia wykonawcza. Na żywo ten numer rozgniata mózg i fantastycznie rusza publiczność. Takie rozwiązania są elementem całości. Album jest pomyślany tak, że potrzeba w nim zarówno zawieszeń ("Faces") jak i kulminacji ("Stranger Than Fiction"), by płyty słuchało się tak jak czyta się dobrą powieść."

MS: Pierwszy album powstał w DBX Studio i jest to jeden z najlepszych materiałów powstałych w tym miejscu. Przy drugim krążku pracowaliście w jeszcze bardziej renomowanym Izabelin Studio. Jakie były różnice między obiema wizytami w studiu? Pewnie zdecydowanie łatwiej było nagrywać po raz drugi, bo mieliście większe doświadczenie, ale czy przy tym nie było większej ingerencji ze strony producenta lub wydawcy?
VOTUM: "Różnice kolosalne. Pod wieloma względami - począwszy od sprzętu, a skończywszy na warunkach pracy czy nawet współpracy. Żałujemy, że nie mogliśmy posiedzieć w Izabelinie dłużej. A i to, że studio jest w lesie bardzo pomagało. Są takie momentu, kiedy najzwyczajniej w świecie chcesz iść w cholerę, przejść się w ciszy, rzucić szyszką - by wyluzować, by nagrania poszły spokojnie i by przypadkiem nikogo nie zarżnąć czy zabić twardym, ciężkim i możliwie kamiennym narzędziem. Co prawda było bardzo duże ciśnienie pod względem czasu, ale "względów artystycznych" wydawca nam nie ruszał. Do ostatniego momentu nie wiedzieli co dostaną do ręki. Jestem pewien, że warto było czekać. Płyta brzmi bardzo godziwie."

MS: Moim zdaniem "Metafiction" jest materiałem bardziej wyrafinowanym i nieco spokojniejszym niż "Time Must Have a Stop". Nie posądzam Was o kompromis na rzecz muzyki mainstreamowej, jednak w tej stylistyce, w jakiej się poruszacie są ogromne możliwości i mogliście pokusić się o większą rozpiętość dramaturgiczną i więcej rockowo-metalowego pazura, a tymczasem postawiliście na więcej rzeźbienia w klimacie, swoistą melancholię, wykorzystanie melodyjnych orkiestracji i wyważone, prawie że art-rockowe dźwięki. Taki był zamysł, by tym razem zarzucić typowo prog-metalowe podejście do grania? 
VOTUM: "No i myślę, że tu jest pies pogrzebany. Nasze rozumienie progresu to postęp. Zmiana. Nie chcemy się wpisać w jakiś gatunek za bardzo i kurczowo trzymać jego ram - a bardzo łatwo utkwić z łatką. Podczas pierwszych koncertów nie bardzo mieliśmy nawet pomysł, jak określić to co robimy. Jeśli mamy pomysł na płytę, to zrobimy wszystko by brzmiała jak najbliżej tego naszego wyobrażenia. Jeśli to będzie wymagało komponowania uwzględniającego waltornie, scratchowanie czy piszczałki wycięte z kości naszych wrogów, to, cóż, trzeba będzie to zrobić."

MS: W związku z nowym albumem stworzyliście specjalnego bloga na www.metafiction.pl. Jakie zadanie miała spełnić ta strona i czy odebraliście od odwiedzających wiadomości, że zadanie to zostało spełnione?
VOTUM: "To był kolejny element naszej wizji. Takiej meta-muzycznej odysei. Zadanie tej strony było proste: wszystkie zespoły, gdy wchodzą do studia robią raporty. Bardzo fajnie się to ogląda, można się czegoś dowiedzieć, czasem nauczyć, jednak forma jest już znana i bardzo rozpowszechniona. Chcieliśmy zrobić coś innego - dać przedsmak tego, co znajdzie się na albumie, zasugerować czego można się spodziewać po albumie i po jego koncepcie."

MS: Za albumem "Metafiction" stoi Mystic Production. Ta firma ma z pewnością większe możliwości dystrybucyjne, promocyjne i marketingowe niż wydawca debiutanckiej płyty Insanity Records. Dostrzegacie to tak na co dzień? Nie odczuwacie, że w Mysticu stawia się przede wszystkim na BEHEMOTH, CZESŁAWA ŚPIEWA czy RIVERSIDE?
VOTUM: "Nie ma co się dziwić. To firma i jak każda, jest obliczona na przynoszenie zysków. Recesja na pewno Mysticowi nie pomaga, warto więc korzystać z wypracowanej marki by żyć z dnia na dzień i mieć co do garnka włożyć. Przyjdzie moment, gdy wypracujemy swoją mocną i szerzej rozpoznawalną markę, wtedy z przyjemnością pozwolimy wytwórni byśmy stali się ich dojną krową."

MS: Koncerty graliście z naprawdę różnymi muzycznie zespołami. Otwieraliście na przykład koncert VOOVOO, a z drugiej strony na jednej scenie występowaliście na przykład z kapelami heavy, thrash i death metalowymi. Jesteście takim typem "koncertowego zwierzęcia" i nie przykładacie aż takiej wagi z kim gracie, bo po prostu lubicie występy na żywo, czy jest to tylko przetarcie koncertowe i w przyszłości wolelibyście dzielić scenę z zespołami zdecydowanie bliższymi Wam muzycznie?
VOTUM: "Co mogę powiedzieć, lubimy grać. Koncerty to potęga i strasznie nas do nich zawsze ciągnie. Mamy dość złożony materiał, jak sam wspomniałeś trafiają się tam kawałki z "prawie" deathowym zacięciem "Look At Me Now" czy "Stranger Than Fiction", ale mamy też sporo kompozycji wyważonych, jak "Hunt Is On" czy "The Pun" czy kompletnie delikatnych, jak "Faces", "Indifferent". Na każdą okazję coś dobrego się trafi, z każdym damy radę scenę podzielić."

MS: Serdeczne dzięki za rozmowę! Zareklamujcie swoją promocyjną trasę koncertową i... odmaszerować! ;)
VOTUM: "Nim rozpoczniemy trasę warto rzucić kilka słów o nadchodzącym koncercie w stołecznej Proximie. Dawno już nie graliśmy u siebie i jesteśmy mocno spragnieni tego występu. Będzie mega gig i zapraszamy serdecznie! Gwarantujemy niezapomniane przeżycia. Dodatkowo podczas planowania tego koncertu przyszła nam do głowy pewna inicjatywa. Otóż wiemy, że zorganizowanie dużego koncertu na deskach dobrego klubu, to zadanie pracochłonne i skomplikowane logistycznie. Problemy natury technicznej są często dla młodych zespołów bardzo wyraźną barierą w organizowaniu takich przedsięwzięć. Zdając sobie z tego sprawę (i w przeszłości samemu mając podobne dylematy) mamy dla was czytelnicy pewną propozycję. Jeśli jesteście młodym zespołem, chcecie wystąpić z nami na deskach warszawskiej Proximy 25.03.2010 (ul. Żwirki i Wigury 99a) - piszcie do końca lutego na adres votumband@gmail.com maile z propozycjami waszych bandów. Przesłuchamy wszystko i wybierzemy 2 kapele, które zaprosimy na koncert w roli gości. Czekamy z niecierpliwością."

www.votumband.pl
www.myspace.com/votumband

autor: Diovis (styczeń - luty 2010)



<<<---powrót