Wywiady

Jeśli masz coś zrobić, najlepiej 'Zrób To Sam'. Zewsząd docierają do mnie promocyjne rewelacje o tym, że muzyk tego czy innego zespołu, niosący w prywatnym bagażu doświadczeń współpracę z niewiadomo jak doświadczonymi producentami czy innymi zespołami, muzykami, połykaczami noży i żonglującymi koktajlami Mołotowa kuglarzami, odpieczętował w studiu kanapkę z serem i bekonem. Pocą się więc ci wszyscy promotorzy nad szerzeniem wirtualnego terroru. Wszystko to w imię nazw, które może i nieźle brzmią, których członkowie może i grać umieją i które często przywołują starego, dobrego, hard rockowego ducha sprzed dekad, lecz włoska, zupełnie niepozorna w tym aspekcie, BELLADONNA i tak zmiotła je wszystkie z powierzchni globu, dokonując tego za sprawą nagrywanej na żywo płyty! Ktoś może sobie stękać, że Mroczna Strefa to nie najlepsza przestrzeń wirtualna dla przebojowo grającej, dark rockowej kapeli o tekstach utworów, które pod względem tematyki, spokojnie mogłaby wymieniać z HIM'em. Na pewno nie zabraknie i takich Czytelników, którym od 'całej tej miłości' zrobi się tu za słodko, zupełnie jakby większość blackmetalowych czy gore'owych tekstów nie trąciła tanim kiczem. Sęk wszakże w tym, że naiwnej szmiry tu brak? Reprezentująca resztę składu Luana Caraffa - wokalistka, współzałożycielka BELLADONNY i współkompozytorka materiału grupy nie trwoniła może słów na lewo i prawo, z całą pewnością dostarczając jednak wywiad, będący kolejnym elementem miażdżąco, niewiarygodnie, niewyobrażalnie wręcz dla zwykłych śmiertelników sugestywnego świata, z którego wyszedłszy czuję się niekompletny. Jak to śpiewał Robert 'Blitz' Ellsworth: "Let's go addiction. Call it what you please?" Przed Wami zespół odsyłający z kwitkiem majorsy!

Mroczna Strefa [Kępol]: Witam! Tu Kępol z tej strony łącza. Pozdrowienia z Mrocznej Strefy! Jak leci pod szyldem BELLADONNA? Korzystacie z usług jakichkolwiek agencji promując swój najnowszy album, "Shooting Dice With God", czy po raz kolejny demonstrujecie postawę DIY [skrót od 'Do it Yourself' czyli 'Zrób to sam' - przyp. autora]. Postawię sprawę krótko: "Shooting Dice With God" to jeden z najlepszych albumów, jakie poznałem w ciągu ostatnich kilku lat! Gdyby doceniono Was w takim stopniu, w jakim na to zasługujecie muzyka BELLADONNY na długo stałaby się wzorcem rock'n'rollowego grania w dobrym guście! Uspokój mnie proszę i powiedz, że większość recenzji Waszej nowej płyty ma pozytywny wydźwięk! Jak czujecie się po premierze tak genialnego dzieła?
BELLADONNA [Luana Caraffa]: "Przede wszystkim wielkie, wielkie, ale to wielkie dzięki Kępol za tak ciepłe słowa o naszym zespole i za ten wywiad! Jesteśmy szalenie dumni z "Shooting Dice with God" - płyty, którą - podobnie jak trzy poprzednie - napisaliśmy, nagraliśmy i wydaliśmy jako stuprocentowo niezależny zespół. Album został utrwalony w dwa dni podczas wykonania na żywo, nie wyłączając wokali!"

MS.: A jak z odzewem ze strony fanów? Na etapie wydania "Metaphysical Attraction" wywalczyliście sobie w końcu pewną popularność za sprawą profilu MySpace. Technologia obecnych czasów zaciera poniekąd barierę między fanem a artystą. Korzystacie z niej w tym względzie? Możecie nazwać siebie entuzjastami nowoczesnych zabawek, czy podobnie jak ja - używacie laptopa jako swoistego narzędzia i na tym koniec?
B.: "Odzew ze strony fanów i przyjaciół jest bezapelacyjnie fantastyczny! Sieć oferuje wiele możliwości komuś, kto tworzy i gra w dzisiejszych czasach. Możliwość ciągłego kontaktu z kimś, kto uwielbia naszą muzykę i nasz zespół jest dla nas czymś po prostu wspaniałym."

MS.: W poświęconym Wam artykule na Wikipedii pojawiła się informacja, że wydajecie się na własną rękę. Również przeglądając Wasze bio nie natknąłem się na żadną informację na temat ewentualnej wytwórni, dla której nagrywacie. Czyli co - DIY po całości? Całkowicie odrzucacie możliwość podpisania kontraktu z kompetentną i troskliwą firmą?
B.: "Tak, jesteśmy 'DIY do szpiku kości' i jak na razie odrzucamy oferty wszelkich wytwórni płytowych, niezależnie czy mowa o majorsach czy o tych mniejszych stajniach. Wydaje nam się, że gdybyśmy podpisali kontrakt, zachowanie pełnej integralności i pełnej wolności artystycznej stałoby się zupełnie niemożliwe."

MS.: Sama wyśpiewujesz wszystkie te kosmiczne, 'chórkowe' wokale wspierające? Gdy grzmią one na pełnej mocy w punkcie kulminacyjnym takiego "All is Vanity" leżę pogrzebion! No i ta melodycznie ukierunkowana linia basu Tama Scacciati'ego! To surowe, lecz niewątpliwie epickie riffowanie Daniego Macci'ego! Do diabła - wszystko tutaj brzmi po prostu kapitalnie! Wszystkie te aranże są dziełem Twoim i Dani'ego czy reszta muzyków również wnosi czasami jakieś pomysły?
B.: "Wszystkie nasze utwory napisałam wspólnie z Danim i podoba nam się to, że reszta muzyków wnosi swego ducha wykonując je? i tak, te 'kosmiczne' (dzięki wielkie za to określenie) wokale to w całości moja sprawka."

MS.: Nadaliście nazwę wykonywanemu przez siebie stylowi i brzmi ona rock noir. Wspomnieliście w swojej biografii, że Wasze utwory cechuje teatralna narracja filmów noir. Czerpiecie inspirację z filmów tego typu? Są jakieś tytuły, na które chciałabyś skierować reflektor?
B.: "Tak właściwie to łatkę przykleiliśmy w momencie, gdy mieliśmy już na koncie wiele napisanych utworów. Dopiero wtedy doszliśmy do wniosku, że przypominają one nieco krótkometrażowe filmy noir. Nasze inspiracje wywodzą się głównie z literatury i kina, lecz aspekt noir odnosi się jednak do naszego sposobu myślenia o nich. Naszym największym źródłem inspiracji zawsze był, jest i będzie Edgar Allan Poe."

MS.: Wasze utwory posiadają mocno dramatyczny składnik emocjonalny. Można tu wyczuć tzw. kobiecą rękę w poetycko, genialnie skrojonych tekstach ukazujących miłość na wiele, wiele sposobów. Występuje ona w roli perwersyjnej przyjemności ukazując kontrast między sposobami osiągania zaspokojenia ("All is Vanity"), mniej lub też bardziej metaforycznie przedstawionego kontaktu z pozaziemską inteligencją ("Abduction"), naturalnego remedium na samotność i wszelkie inne, nie fizyczne dolegliwości ("Wonderlust"), wampirycznego pragnienia (znowuż skwitowany świetnymi backingami "In My Demon's Name") ? można tak ciągnąć i ciągnąć. Miłość potrafi być źródłem rozkoszy, lecz również czynnikiem destruktywnym. Czym jest ona dla Ciebie? Wydaje mi się, że niektóre z tych epizodów mogą mieć swoją genezę w świecie rzeczywistym?
B.: "Zawsze unikamy wyjaśnień zawartości naszych tekstów. Zdecydowanie wolimy by każdy odbiorca znalazł swoja własną interpretację. Chcemy wyburzyć czwartą ścianę teatru Pirandello i zaprosić każdego na scenę [śmiech]!"

MS.: Dobra, powiedz tylko czy pisząc teksty myślałaś o jakimś koncepcie? Tekst każdego utworu zdaje się snuć swój własny wątek, z tym że liryki dwóch ostatnich mogłyby tworzyć pewną fabularną całość. W "Multiversal Love" mamy wielką rozłąkę, gdzie uczucie staje się źródłem bólu, lecz zarazem podstawowym powodem by ją przetrwać, co zdaje się na nic, gdyż podmiot liryczny "I Set My Controls To Overdrive" uświadamia sobie, że jest z niego zupełnie wyzuty. Podobnie jak w konceptach PAIN OF SALVATION o zbliżonej tematyce ("Remedy Lane"), tak i na "Shooting Dice With God" nie ma happy endu, jak na post gotycką estetykę zresztą przystało? Nie wydaje Ci się, że ludzie powinni przywiązywać większą wagę do swoich wzajemnych relacji? Życie nie podlega wymianie?
B.: "Życie samo w sobie jest jedną z największych tajemnic! Stwarza również niebezpieczeństwo na próżno wyciąganych, niewłaściwych wniosków. Określiliśmy swój styl terminem rock noir chcąc zaznaczyć odrębność BELLADONNY na tle gothic rockowych i gothic metalowych kapel, których muzykę uwielbiamy, ale które wydają nam się stylistycznie odległe. Zrobiliśmy to również by podkreślić osobliwość epistemologicznego podejścia do czegoś, co można określić mianem ezoteryki."

MS.: Dobra - co ze źródłem Waszych inspiracji? Moje osobiste skojarzenia obejmują całą gamę hard, alternative, new wave i gothic rockowych nazw od GUNS N' ROSES, przez MOTLEY CRUE, HIM, THE 69 EYES, BLUE OYSTER CULT, MANIC STREET PREACHERS, Whitney Houston, aż do LED ZEPPELIN czy THE BEATLES! Dla mnie to solidny kawał eklektycznej, alternatywnej, dark i cinematic rockowej muzyki z bardzo silnymi nawiązaniami do lat 80., kiedy to spora część tzw. popu była wciąż słuchalna. Doszukałem się tu nawet occult rockowego posmaku (COVEN, BLOOD CEREMONY). Jakie nazwy można posądzić o zdefiniowanie tego co gracie?
B.: "Przede wszystkim chcemy Ci powiedzieć, że bardzo doceniamy twoją muzyczną wrażliwość i że czujemy się zaszczyceni czytając wszystko to, co piszesz! Oczywiście, że się inspirujemy i według nas każdy muzyk, niezależnie od gatunku wykonywanej muzyki robi to samo. Na nas wpływ miało wszystko to, co pojawiło się przed 1980 rokiem. Nie ma jednak konkretnej nazwy pod którą szukalibyśmy weny. Wręcz przeciwnie - staramy się przypominać inne kapele w tak niewielkim stopniu, w jakim tylko jest to możliwe."

MS.: BELLADONNA szybko przekształciła się w znaczącą nazwę. Wielu doświadczonych profesjonalistów chce z wami współpracować. Odezwała się do Was Sylvia Massy (obróbka materiałów TOOL czy SYSTEM OF A DOWN), macie też na koncie kooperację z autorem ścieżki dźwiękowej słynnego obrazu "The Piano" - Michaelem Nymanem. W 2008 roku zgarnęliście dwie statuetki Grammy. Pojawiliście się nawet na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Dubaju. Rzeczywiście wygląda on tak bogato jak go opisują? Poczuliście dobrą passę w żyłach?
B.: "Dubaj jawi się nam jako kwintesencja kapitalizmu. Przeżyliśmy tam cudowne chwile, ale nie zaryzykowalibyśmy stwierdzenia, że - w jakimkolwiek poniższego znaczeniu - jest to społeczeństwo w naszym wymarzonym wydaniu. Mamy wiele szczęścia, że spotkaliśmy na swej drodze takich, a nie innych ludzi, którzy chcieli z nami współpracować? tak wiele naszych marzeń udało nam się zrealizować. Nie mamy pojęcia dokąd zaprowadzi nas ścieżka, którą kroczymy. Wiem, że może to zabrzmieć niewiarygodnie, ale od zawsze czuliśmy się prowadzeni przez jakąś tajemniczą, astralną siłę."

MS.: Otwieraliście występy niesamowitych artystów. NINE INCH NAILS, DUFF McKAGAN'S LOADED, THE MARS VOLTA czy KORN! Możesz przywołać w pamięci atmosferę któregoś z tych występów i opisać ją? A może to właśnie któryś z mniejszych gigów był tym o wiele bardziej interesującym? Często pojawiacie się na scenie?
B.: "Doświadczenia sceniczne zawsze są dla nas cenne i unikalne i to niezależnie od tego czy jesteśmy gwiazdą w jakimś mniejszym klubie, czy też otwieramy występy większych nazw. Na pewno gig przed Duffem mogę tu wymienić ze względu na jego skromność, realizm, a zarazem niesamowitość! Koncert przed nim pamiętamy najlepiej. Odpowiadając zaś na twoje ostatnie pytanie: tak, gramy bardzo dużo. Ale nawet gdy wychodzimy na deski noc w noc to i tak nam mało [śmiech]!"

MS.: Nie będzie przesadą jeśli napiszę, że BELLADONNA przeniknęła do świata kina. Oprócz wspomnianej współpracy z Michaelem Nymanem nad stworzeniem "Let There Be Light", w 2005 r. nakręciliście swój własny, krótkometrażowy "Black Swan" [nie mylić z dziełem Darrena Aronofsky'ego z 2010 r.], w którym wykorzystaliście trzy własne utwory, a mianowicie: "Black Swan", "Foreverland" i "Holy Flame". Opowiedz coś więcej o tych doświadczeniach, zwłaszcza o produkcji filmu. Można wyczekiwać pełnometrażowego obrazu noir z Waszą muzyką w przyszłości? Jaki jest Twój ulubiony musical wszechczasów?
B.: ""Black Swan" - czyli nasz krótkometrażowy film - zdecydowaliśmy się nakręcić z Danim tuż po tym jak uformowaliśmy zespół. Był to sposób dystrybucji naszej muzyki, podobnie zresztą jak zrealizowania czegoś, co chcieliśmy zrobić od zawsze - nakręcić quasi s-f noir thriller. Tak naprawdę nigdy nie myśleliśmy o nakręceniu prawdziwego filmu, ale kto wie, może kiedyś? Musicalem, który uwielbiamy jest "Phantom of the Paradise" Briana De Palmy z bajeczną muzyką Paula Williamsa."

MS.: Kto kręcił gałkami podczas realizacji materiału "Shooting Dice With God"? Wszystko brzmi niezwykle przestrzennie, choć partie gitar są nieco surowe. Było to zamierzone?
B.: "Cóż, wszystko nagraliśmy na setkę w dwa dni. To co słyszysz więc na płycie to nic innego jak efekt pracy pięciu muzyków, którzy uwielbiają wspólnie grać. Sesja odbyła się z pomocą naszego niezwykłego przyjaciela - nominowanego do nagrody Grammy Alexa Eleny. Uwielbiamy zestawiać eteryczne brzmienia z surowym dźwiękiem gitar. Taki efekt yin/yang jest jednym ze znaków rozpoznawczych stylu BELLADONNY."

MS.: "The Noir Album" - czyli swój drugi krążek studyjny - nagrywaliście w należącym do Sylvii Massy All Analog Studios. Rzeczywiście można tam znaleźć aż taką ilość analogowego wyposażenia, na jaką wskazywałaby nazwa? Jak wyglądał cały proces? No i jeszcze co nieco na temat Rome Studio, gdzie nagrywaliście najnowszy album byśmy prosili. Dobre miejsce do nagrywania?
B.: "Miejscówka Sylvii Massy jest świetna do nagrań i owszem - jest to analogowy raj. Nawet tam nagrywaliśmy wszystko na żywo, czyli grając w tym samym czasie pod jej czujnym okiem, a raczej powinnam powiedzieć - uchem! Studio, w którym nagrywaliśmy "Shooting Dice With God" nazywa się tak właściwie StudioNero i jest u nas niezwykle modnym miejscem z genialną atmosferą i konsolą SSL - tą samą, którą można znaleźć w londyńskim Townhouse Studios, a tam jak wiemy, nagrywali Elton John czy QUEEN."

MS.: Włoska, rockowo-metalowa scena zdaje się przeżywać współcześnie silny rozkwit. (ECHO), CROWN OF AUTUMN, LORD AGHEROS, FORGOTTEN TOMB, THE FORESHADOWING - to tylko niektóre nazwy zrzeszające Twoich rodaków, jakie posiały ostatnio chaos w moich podsumowaniach. Być może są jakieś rodzime akty, jakie chciałabyś przedstawić polskiej, rockowo-metalowej społeczności, co? Jak osobiście widzisz włoską scenę?
B.: "W Rzymie wiedziemy ustronne życie, nie chodząc na koncerty i nie utożsamiając się tak z rodzimą, jak i jakąkolwiek inną sceną. Koncentrujemy się niemal wyłącznie na pisaniu własnej muzyki i nie wydaje nam się by scena włoska miała do zaoferowania zbyt wiele w kwestii prawdziwie utalentowanych muzyków. Trafiają się rzecz jasna wyjątki od tej reguły. Istnieją pochodzący stąd, niesamowici artyści, znani całemu światu, lub też wręcz przeciwnie. Niezwykle ich podziwiamy, gdyż wiemy jak trudno grać bezkompromisowo i z potrzeby serca na tak wyjałowionej kulturowo ziemi, jaką Włochy są już od kilku dekad."

MS.: Lubicie Snickersy? Oczywiście żartowałem [śmiech]. Kiedy możemy spodziewać się Waszej nowej płyty? Macie napisany już jakiś nowszy materiał? Już teraz nie mogę się doczekać!
B.: "Nie wyobrażamy sobie przerwy w komponowaniu, dla nas to jak powietrze. Siłą rzeczy mamy już więc część nowego materiału i całe tegoroczne lato planujemy poświecić na jego ukończenie! P.S.: Snickersy wymiatają [śmiech]!"

MS.: Kocham Cię BELLADONNO! [śmiech]

autor: Kępol (maj 2013)



<<<---powrót