Wywiady

Gdzieś niżej w tym dziale powinniście znaleźć mój wywiad z Mr. Jacko z ZOMBIEFICATION, podczas gdy tutaj bierzemy pod lupę zespół jakże podobny pod względem personalnie-funkcjonalnego modelu, lecz poświęcający się graniu w zupełnie innej konwencji metalu ekstremalnego. Nazwa powinna powiedzieć tu wszystko. 'Imperialna' podniosłość, dostojeństwo, splendor i powaga pięknie idą w parze z kompozycjami o mocno 'dekadenckim' charakterze, co pewnie nie jest przypadkiem, gdyż w kategorii 'metal klasyczny' Horaz, obok ekipy Hetfielda i MOTORHEAD wymienia… MY DYING BRIDE. IMPERIUM DEKADENZ to niewątpliwie ewenement na niemieckiej, blackmetalowej scenie, co winniście rozumieć jako najszczerszą rekomendację. Również tekstowo udowadniają oni, że we wspomnianym gatunku nic tak naprawdę nie jest z góry określone i podobnie jak polski INGLORIOUS postarali się o w pełni oryginalną otoczkę. No ale... od czegóż są poniższe wersy...

Mroczna Strefa [Kępol]: Cześć. Tu Kępol z Mrocznej Strefy! Musicie być teraz nielicho zajęci, biorąc pod uwagę promocję nowej płyty, co? Jakie konkretnie działania podjęliście w celu rozsiewania potęgi przecudnie surowego, acz z drugiej strony patrząc - zapierająco dech epickiego "Meadows of Nostalgia", a które podpunkty propagowania tego tytułu czekają na wcielenie w czyn? Season Of Mist służą pomocą?
IMPERIUM DEKADENZ [Vespasian]: "Co zrobiliśmy? Po prostu podążyliśmy za wołaniem naszych serc! IMPERIUM DEKADENZ to nasza misja i zarazem okazja do ukazania naszych skomplikowanych charakterów. To Miejsce, w którym mamy w dupie co mówią opinie innych, zwłaszcza gdy są to opinie zapatrzonego w mainstream społeczeństwa. IMPERIUM DEKADENZ to również nasze katharsis. Season Of Mist to w pełni profesjonalna wytwórnia, pomagająca nam jak tylko może w promowaniu naszych dźwięków. Dobrze mieć takiego partnera, zwłaszcza w czasach zjebanej branży muzycznej. Co nie zostało zrobione? Podstawą jest dla nas wierność własnym ideałom i głoszenie imperialnego słowa!"

MS.: Już przy okazji przesłuchiwania "Procella Vadens", czyli poprzedniej Waszej płyty, myślałem nad przeprowadzeniem z Wami wywiadu, lecz inne sprawy, od realizacji owego pomysłu, skutecznie mnie odwiodły. Teraz, gdy "Meadows of Nostalgia" wreszcie sączy się z głośników stało się to jednym z mych priorytetowych zajęć. Wielu dziennikarzy czy partnerów medialnych podziela moje zainteresowanie? Nadążacie za recenzjami i opiniami na temat Waszej najnowszej płyty?
IMPERIUM DEKADENZ [Horaz]: "Od momentu wydania "Meadows of Nostalgia" minęły cztery miesiące, a my wciąż otrzymujemy świetny odzew od fanów z całego świata i odkrywamy coraz to nowsze recenzje wydawnictwa. Zarówno prasa, jak i reakcje fanów są ekstremalnie pozytywne. W zeszłym roku zorganizowaliśmy w Monachium sesję odsłuchową z udziałem prasy i kilku fanów. Szczególnie ważny był dla nas odzew ze strony fanów, których większość jest z nami już od czasów pierwszej płyty. Byli pozytywnie zaskoczeni, że w dalszym ciągu nie pozwalamy zgasnąć imperialnym pochodniom oraz przytłoczeni epickością w surowym wydaniu, podobnie jak depresyjnymi melodiami. Recenzje są zazwyczaj dobre, albo bardzo dobre. Gdy czytamy jakąś reckę, od razu wiemy czy ktoś rzeczywiście zagłębił się w naszą twórczość czy też nie. Na naszej nowej płycie jest bardzo wiele szczegółów, których nie odkryjesz przy pierwszym, a już z pewnością pobieżnym przesłuchaniu."

MS.: Info na temat krążka mówi, że unikacie politycznych czy też religijnych tematów podczas pisania tekstów utworów. Skupiacie się raczej na emocjonalnej stronie ludzkiej natury oraz tematu starożytnych cywilizacji. Unikacie rozpopularyzowanych w blackmetalowym światku tematów by nie popadać w banał? A może omijacie szerokim łukiem 'śliską' tematykę? Powiedzcie coś na temat tekstów "Meadows of Nostalgia" - kto je napisał?
H.: "Nas zwyczajnie nudzą takie tematy. Nasze dusze skrywają tyle ciekawszych spraw, które zasługują na uwagę. Chcemy być autentyczni i bliscy temu, co jest nam rzeczywiście bliskie. Z mroczną stroną ludzkiej natury wiąże się masa opowieści, nie wymagających wcale angażu brutalnych, rasistowskich czy też obraźliwych treści. Inspiracji do napisania tekstów na "Meadows of Nostalgia" dostarczyło nam dzieciństwo i rodzimy dla nas region. Gdy jesteś dzieckiem wiele spraw fascynuje Cię do tego stopnia, że nie chcesz by owa fascynacja z czasem wygasała. Wszystkie teksty napisane na potrzeby "Meadows of Nostalgia" bazują na tym, co dostarczyło nam masę emocjonalnej siły i inspiracji. Ten album to pomnik naszego duchowego zamczyska i naszej życiowej podróży."

MS.: "Meadows of Nostalgia" zdaje się być albumem podzielonym na trzy główne rozdziały, przynajmniej ja odniosłem takie wrażenie. Pierwsze trzy utwory to rodzaj wprowadzenia do świata, jaki stworzyliście na płycie. Główny, filmowy pod względem klimatu, temat z "Ave Danuvi" powraca w nieco agresywniejszej formie w "Aura Silvae", podczas gdy "Memoria" to świeżo brzmiący mostek łączący oba tytuły w jeden, spójny, epicki, blackmetalowy kolos! Przypadkowe rozmieszczenie cięć, czy udało mi się odczytać Wasze intencje prawidłowo?
H.: "Jesteś pierwszą osobą, jaka odniosła takie wrażenie. Jeśli mam być szczery, to nie było to zamierzone. Mieliśmy w głowie jakiś koncept, ale nie rozpisujemy albumów na tablicy. W chwili gdy muzyka i teksty wychodzą z naszych głów pojawia się magia. Za strukturą utworów i rozmieszczeniem ich na trackliście nie stoi żaden plan."

MS.: Zespół założyliście we dwóch z Vespasianem. Ty śpiewasz, on gra na perkusji, lecz w studyjnych murach dzielicie się wszystkimi pozostałymi, instrumentalnymi obowiązkami. Są jednak muzycy, którzy pomagają Wam na scenie. Harvst (bas), Naavl (gitary) oraz Kaelt (gitary) nawiązali z Wami współpracę już w 2009 roku. Jaki decydujący moment powiedział Wam: IMPERIUM DEKADENZ potrzebuje muzyków koncertowych? Czyżbyście po prostu zaczęli wówczas grać koncerty? Jakie kryteria musieli oni spełnić, by dołączyć do drużyny?
H.: "Gdy zakładaliśmy IMPERIUM DEKADENZ zespół był tylko projektem dwóch hałasujących gości. Nasz drugi album "Dammerung der Szenarien" okazał się dla nas zaskakujący, bo nagle okazało się, że IMPERIUM DEKADENZ kojarzy wielu domagających się koncertów ludzi. W maju 2008 roku mieliśmy z nimi pierwszą próbę. Od pierwszych chwil była między nami niesamowita chemia i do dziś pozostajemy wielkimi przyjaciółmi. No i cóż… Dobrnęliśmy do najistotniejszej dla nas sprawy… przyjaźń, lecz oprócz niej są oni również świetnymi muzykami."

MS.: Rozważacie możliwość powierzenia im miana pełnoprawnych członków grupy?
H.: "Mają pełnoprawną pozycję i całkowity głos w sprawie tego, co dzieje się na scenie, ale kwestie komponowania załatwiamy wyłącznie we dwóch z Vespasianem."

MS.: Studyjnie jesteście projektem dwuosobowym, gdyż w takim układzie pracuje Wam się najlepiej? Grą na jakim instrumencie każdy z Was zaczynał swoją przygodę z muzyką?
H.: "Dokładnie. Myślę, że na "Meadows of Nostalgia" wypracowaliśmy najlepszy dla siebie model pracy. Dzieli nas 400 km, do czego dochodzi jeszcze tzw. praca, która pochłania masę wartościowego czasu i uwagi. Dobry management jest więc niezbędny by nie oszaleć i nie trwonić energii na poboczne sprawy. Christoph Brandes z Iguana Studios jest więc perfekcyjnym dodatkiem do naszej drużyny. Możemy poświęcić więcej czasu na komponowanie, podczas gdy Christoph załatwia wszystko inne, co idzie mu naprawdę świetnie. Zarówno ja, jak i Vespasian zaczynaliśmy od gry na perkusji, a po gitary sięgnęliśmy by móc uczestniczyć w projektach solowych. Vespasian jest o wiele lepszym perkusistą, więc kwestia kto ma zasiąść za garami była raczej rozstrzygnięta [śmiech]."

MS.: A co zadecydowało o takim, a nie innym podziale obowiązków dotyczących gry na 'instrumentach dodatkowych'?
V.: "Każdy dokładnie wie co potrafi robić najlepiej. Ja jestem gościem od rytmu, więc było oczywiste, że odfajkuję perkusję i bas. Odnośnie gitar obaj mamy zupełnie inne style gry, pasujące do siebie w wyjątkowy sposób. Nie było więc problemu z rozstrzygnięciem tej kwestii, bo na wieśle gramy po prostu obaj [śmiech]. Horaz ma dokładnie taki wokal, jakiego potrzebuje IMPERIUM DEKADENZ, tak więc ten temat również zamknęliśmy dość szybko [śmiech]."

MS.: Stwierdziliście, że Wasz debiutancki album "...und die Welt ward kalt und leer" jest 'wypadkową dwóch osobowości'. Można odnieść to do muzyki IMPERIUM DEKADENZ ogólnie? Jakie cechy wniósł do niej każdy z Was z osobna? Byliście zgodni co do tego jakie elementy twórczość IMPERIUM DEKADENZ winna w sobie zawrzeć, czy był tu jednak konieczny pewien kompromis?
V.: "Dokładnie. To po prostu fuzja naszych charakterów. Obaj mamy ekstremalne charaktery. Mamy zdecydowanie wiele wspólnego, choć z drugiej strony potrafimy się też od siebie różnić. Tego wszakże potrzebuje IMPERIUM DEKADENZ. Nie licząc różniących się osobowości obaj wiemy co jest ważne dla naszej muzyki i naszych tekstów. Nigdy nie mieliśmy jednak żadnego planu ogólnego. IMPERIUM DEKADENZ po prostu się wydarzył."

MS.: Nie ma chyba wątpliwości co do tego, że czerpiecie pełnymi wiadrami z głębokiej studni norweskiego black metalu, choć trzeba również przyznać, że udało się Wam wypracować swoją własną wersję tego stylu grania. Słychać, że szukanie właściwych linii melodycznych to dla Was bardzo ważny proces i to jest genialne! Znaleźliście również właściwy kontrast/równowagę między agresywnością, ciemnością a wrażliwym pięknem. "Durch das Tor…" brzmi niczym jakaś muzyka relaksacyjna, lecz w bardzo pozytywnym powyższego znaczeniu [śmiech]. Ten akustyczny wstęp od razu przywodzi na myśl skojarzenia z lasem czy innym, nietkniętym ręką ludzkiego przemysłu, miejscem. Przekręcając w prawo gałkę przesteru wcale nie staracie się być zespołem w rodzaju 'Super Hero Black Metal', lecz konsekwentnie zapraszacie do takiego habitatu szorstkie brzmienia gitar i majestatyczne linie melodyczne. SATYRICON, ULVER, DIMMU BORGIR, KAMPFAR, DODHEIMSGARD, MANES - wczesne stadia rozwoju tych grup dostarczyły coś, do czego odnieść można moim zdaniem twórczość IMPERIUM DEKADENZ, lecz gdzie według Was winniśmy szukać źródeł Waszego stylu grania?
H.: "Dorastaliśmy słuchając blackmetalowego nurtu lat 90.. Zwłaszcza epicko i monumentalnie grające zespoły, takie jak BURZUM, EMPEROR, SATYRICON, DARKTHRONE czy wczesny DIMMU BORGIR zabrały nas w podróż, z jakiej nie wróciliśmy jeszcze po dziś dzień, choć wszyscy zaczynaliśmy od klasycznych metalowych kapel, takich jak SEPULTURA, METALLICA, BOLT THROWER, MY DYING BRIDE czy MOTORHEAD. Jesteśmy fanami metalu ogólnie, lecz to właśnie black metal jest właściwym naszym stylem. Nie licząc metalu jesteśmy wielkimi fanami DEAD CAN DANCE, a ja prywatnie zostałem ostatnio jeszcze miłośnikiem WARDRUNA. Inspiruje nas wiele pozametalowych rzeczy i nie można temu zaprzeczyć. Najistotniejsze, co powinniście wiedzieć o kreowaniu sztuki jest to, że to sztuka określa Was, nie na odwrót. Jeśli uprzecie się by postąpić odwrotnie, nikt nie posłucha czy obejrzy tego co zrobiliście z emocjonalnym uniesieniem."

MS.: W swoim kraju występowaliście już na Wacken czy SummerBreeze, lecz organizatorzy norweskiego Inferno Festival wyróżnili Was możliwością zaprezentowania się na powyższym festiwalu, jako jedną z bardzo niewielu grup. Udział w którym z tych trzech festiwali był dla Was najważniejszy i który z tych trzech gigów wspominacie najlepiej? Koncertowanie w Oslo musiało być dla Was niczym wejście do jakiejś mistycznej świątyni, mam rację?
H.: "Niewątpliwie to podczas występu na Inferno Festiwal w Oslo przeżyliśmy najlepsze chwile. Nie licząc samego festiwalu, podobało nam się miasto, puby (szczególnie Unholy Club) i zabytki. Nasz występ nie był być może tym najlepszym, ale ludzie zamiast uciekać, bawili się świetnie, mimo iż większość z nich w ogóle nas nie znała. Szczęśliwie dla nas organizator lubi naszą muzykę. Bardzo wcześnie rano (3:30) daliśmy świetny koncert na SummerBreeze. Mimo pory namiot pękał w szwach, a spodziewaliśmy się co najwyżej dziesięciu pijanych, zabłąkanych dusz [śmiech]. To samo tyczy się Wacken. Sześć lat temu odwiedziliśmy tę imprezę w charakterze zwykłych uczestników, a musieliśmy to zrobić, gdyż grało tam kombo SATYRICON-DARKTHRONE i nagle patrzymy na tłum ze sceny. Przeżycie tego festiwalu z innej perspektywy było wspaniałym doświadczeniem."

MS.: A jakie gigi leżą obecnie przed Wami? Nagrywanie studyjne i granie na żywo - który z tych dwóch aspektów muzykowania jest dla Was ważniejszy? Nie wydaje się Wam, że niektóre zespoły nagrywają dziś płyty wyłącznie po to by mieć pretekst do wyjazdu w trasę? Że organizowanie koncertów i merchandising zaczyna być już powoli głównym czynnikiem napędzającym cały ten biznes?
V.: "Jeśli chodzi o IMPERIUM DEKADENZ, to głównym celem jego istnienia jest wypuszczanie dobrej muzyki. Dobry merch jest dziś oczywiście ważny, choć my jesteśmy tylko parą popaprańców, chcących nagrywać i demolować sceny. Jeśli piszesz muzykę chcesz zaprezentować ją na żywo… ale chcąc dobrych koncertów musisz mieć napisany dobry materiał. Podsumowując: kochamy etap nagrywania (to emocjonalnie osobista część historii), lecz kochamy również grać na żywca (a to z kolei 'rock'n'rollowa część historii [śmiech])."

MS.: Jaki okres w dziejach świata czy Waszego kraju jest dla Was najbardziej interesujący i czemu akurat ten?
H.: "Ja oczywiście zaczynałem od Celtów, niemieckich plemion, ponieważ gdy byłem mały bawiłem się pośród ich kurhanów, oddychając tym samym powietrzem co oni. Kiedyś zdałem sobie sprawę, że historia rejonów śródziemnomorskich, a zwłaszcza Rzymian, wciąga mnie coraz bardziej. Najbardziej interesująca wydaje mi się właśnie historia Rzymu, gdyż jest najlepiej udokumentowana i wciąż znaleźć można pozostałe po niej budowle."

MS.: Dzięki za wywiad i pozdrawiam!
ID.: "Dzięki wielkie za szczegółowe i inspirujące pytania."

autor: Kępol (lipiec 2013)



<<<---powrót