Wywiady

Ciekawe czy DEATHRONIC przekształci się ostatecznie w wieloosobowy zespół? Ten całkowicie solowy, póki co, projekt właśnie przechodzi pewne przemiany, mogące zaowocować usprawnieniem mechanizmu funkcjonowania rzeczonej nazwy. Na chwilę obecną można mówić o szyldzie sygnującym potencjalne objawienie współczesnej, melodic metalowej sceny, spod którego twórczość powolutku kapie. Tę jakże umowną kategoryzację - gdyż w muzyce DEATHRONIC doszukać się można równie dobrze wpływów lat 80., industrialu, metalu symfonicznego czy rasowego gotyku - możecie wziąć sobie bardzo na serio, bo te kilka kompozycji kupi Was bez reszty już przy pierwszym odpaleniu! Jakże się cieszę, że Amine trafił na właściwych ludzi, z którymi sfinalizował techniczną część krążka. Zasłużył na to. Oby następnym razem utwory popłynęły szerokim strumieniem, choć oczywiście świat takich projektów jak DEATHRONIC wokół ilościowych bilansów się nie kręci.

Mroczna Strefa [Kępol]: Witaj! Tu Kępol z portalu Mroczna Strefa. Co nowego w Paryżu? Musi być to niezwykle inspirujące miejsce, gdyż Twoje debiutanckie EP jest przytłaczająco genialne! Chwytliwe jak jasny czort, acz wciąż słuchalne przy wielokrotnych odtworzeniach. Lista dotyczących DEATHRONIC niesamowitości ciągnie się i ciągnie, więc nawet nie wiem o co mógłbym zapytać najpierw. Być może więc najlepszym pomysłem będzie zacząć od początku. Jak wystartowała Twoja świadoma przygoda z muzyką? Musiały wpaść w Twoje ręce jakieś płyty bądź kasety, które zdeterminowały Twą obecną pasję. Które z nich miały największy wpływ na to, co robisz pod szyldem DEATHRONIC?
DEATHRONIC [Amine Andalous]: "Cześć Kępol i dzięki wielkie za zainteresowanie! Naprawdę doceniam fakt, że podoba Ci się muzyka i koncept DEATHRONIC. Zaczynając więc od wspomnianego początku DEATHRONIC jest solowym projektem studyjnym. Kilka lat temu skomponowałem kilka numerów mając nadzieję, że kiedyś uda się je wydać. Jeśli chodzi o inspiracje, to oscylują one wokół naprawdę wielu podgatunków metalu - od oldschoolowego heavy metalu (KING DIAMOND), przez death metal lat 90. (oczywiście DEATH, wielkie dzieło Chucka Schuldinera) aż po modernistyczny black metal."

MS.: Jesteś multiinstrumentalistą. Od jakiego instrumentu zaczynałeś i co zadecydowało o tym, że na nim nie poprzestałeś? Zasięgałeś lekcji u kogoś czy jesteś samoukiem?
D.: "Jestem całkowitym samoukiem. Zacząłem od gitary elektrycznej, lecz później sięgnąłem po software i instrumenty wirtualne, by uzupełnić moje kompozycje. Dopingowały mnie jednoosobowe projekty, jak na przykład DIABOLICAL MASQUARADE Blackheima."

MS.: Narodziny DEATHRONIC przypadły na rok 2010. Kiedy dokładnie zacząłeś pracować nad materiałem, który wypełnił mini-album "Duality Chaos"? Proces rejestracji ruszył w 2011 roku, a jego owocem są cztery numery, intro i wersja instrumentalna jednego z nich. Nie jest to oszałamiająca ilość materiału, lecz gdy zacząłem go zgłębiać nie mogłem wręcz uwierzyć, że jeden człowiek był zdolny nagrać taki album. Jak Ty to chłopie zrobiłeś? "Duality Chaos" brzmi jakby był nagrywamy przez co najmniej czterech dobrych i przede wszystkim - doświadczonych muzyków! Wolisz więc pracować stopniowo, z wolna kształtując kawałek najprawdziwszej sztuki?
D.: "Dokładnie tak. Ani trochę nie obchodzi mnie czas. Koncentruję się za to wyłącznie na jakości. Ważne dla mnie by osiągnąć właściwy dystans do kompozycji, zanim przesłucham je raz, drugi, trzeci i stanie się jasne, że zamierzony rezultat został osiągnięty."

MS.: A nie przeszło Ci przez myśl, że mógłbyś zaangażować większą ilość muzyków w celu przyspieszenia sesji czy nagrania od razu albumu pełnego? Czemu zdecydowałeś się komponować i grać w samotności?
D.: "Mam pełnoetatową pracę! Nie mogę być dyspozycyjny dla zespołu funkcjonującego w tradycyjny sposób, jeżdżącego w kilkumiesięczne trasy koncertowe, itp. Mam jednak w planach stworzenie projektu na zasadzie zespołu. Niekoniecznie w celu 'materializacji' DEATHRONIC, bardziej po to, by zagrać kilka sztuk z przyjaciółmi. Nic nie stanie wtedy wszakże na przeszkodzie by odegrać kilka numerów DEATHRONIC."

MS.: Jak rozpoczęła się Twoja współpraca z Mighty Music? Szukałeś wydawcy gdy epka była już w kieszeni czy pomyślałeś o tym już wcześniej? Ciekawi mnie to trochę, bo w szeroko pojęty proces produkcyjny zaangażowałeś naprawdę duże nazwiska. Będący tu autorem miksu i masteringu Fredrik Nordstrom oraz grafik Seth Siro Anthon to dość 'branżowe' persony, nieprawdaż? Dużo kosztowały Cię ich usługi?
D.: "Praca z Fredrikiem Nordstromem i Henrikiem Uddem była niezwykle satysfakcjonującym procesem. Nie jestem w stanie nawet opisać tego jak ważną rolę odegrali oni na "Duality Chaos". Seth Siro Anthon wspiera początkujące projekty takie jak DEATHRONIC i otrzymanie od niego okładki jest dla mnie wielkim zaszczytem. Nie chcę też pominąć Neila Haynesa (Parlours Studios) oraz Laurentxa Etxemendi, bo oni też odwalili kawał świetnej roboty jeśli idzie o produkcję płyty i naprawdę wycisnęli ze mnie dokładnie to, co najlepsze. Chcę podziękować wszystkim tym ludziom za ich pracę i gościnność. Moja współpraca z Mighty Music rozpoczęła się tuż po dopięciu produkcyjnych spraw "Duality Chaos" i oni też dali z siebie wiele promując ten tytuł."

MS.: Co powiesz na temat nagrywania w Wielkiej Brytanii? Czemu zdecydowałeś się akurat na wspomniane przez Ciebie Parlours Studios? Czemu nie nagrałeś tam od razu wokali, zostawiając je na Berlin Audio Sound Art Studio?
D.: "Proces nagraniowy "Duality Chaos" miał miejsce w roku 2011, w Parlours Studios w Kettering, a opiekę nad nim sprawował Neil Haynes. Wszystko poszło zgodnie z planem z wyjątkiem wokali. Początkowo chciałem nagrać je od razu w Parlours, lecz z braku czasu musiałem odłożyć je na później i w marcu 2012 r. padły one na nośnik w Berlin Audio Sound Art Studio i tutaj sprawę ogarniał Laurentx Etxemendi, techniczny GOJIRY."

MS.: Twój styl gry definiowany jest jako symfoniczny black/death metal z dodatkiem industrialnych rzeczy. Myślę jednak, że można się w nim również dosłuchać pewnego wpływu tzw. rocka stadionowego lat 80.. Ciężko mi to rozłożyć na konkrety, ale myślę, że Twoja muzyka ma ten charakterystyczny, przebojowo-kinematograficzny feeling takiego grania. Rzeczywiście jesteś fanem EUROPE, SURVIVOR, FOREIGNER, JOURNEY bądź innych tego typu kapel?
D.: "Pierwszy raz ktoś doszukał się powiązań między rockiem lat 80., a moją muzyką i jestem gotów przyznać się do tego, że muzyka z tamtego okresu odcisnęła na mnie swoje piętno. Zwłaszcza w odniesieniu do vintage'owo brzmiących klawiszy czy staroszkolnego heavy metalu."

MS.: Myślę, że każdy utwór z "Duality Chaos" ma swój własny, indywidualny charakter. Fantastyczna "Kalila Wa Dimna" posiada 'therionowe' symfonizmy, "Anno 1423" brzmi jak niezwykle udany tribute dla gothic rockowych zespołów takich jak SISTERS OF MERCY czy FIELDS OF THE NEPHILIM. To do czyjej twórczości nawiążesz zależy od nastroju w danej chwili czy może raczej dokładnie to przemyślałeś i chcesz pokazać wiele twarzy zespołu DEATHRONIC?
D.: "No cóż, w "Anno 1423" chciałem pokazać coś wychodzącego poza ramy symphonic death/black metalu. Chciałem również poeksperymentować z czystym wokalem na mojej płycie. Dużo czasu zabrało mi wypracowanie czystego wokalu. Generalizując: chciałem nadać kompozycjom nieco własnego charakteru."

MS.: Planujesz więc jakieś koncerty dla DEATHRONIC czy jest to wyłącznie studyjny projekt? Gdybyś miał pełną możliwość wyboru dowolnych nazwisk, z którymi miałbyś uformować w pełni funkcjonujący zespół, kto by to był?
D.: "Tak właściwie to już teraz gram próby z przyjacielem. Będzie to okazjonalny projekt i niewykluczone, że zagramy też jakieś koncerty. Myślę, że ważne jest by grać z przyjaciółmi. Dla mnie w zespole chodzi o przyjaźń."

MS.: Ciężko wręcz uwierzyć, że 20 minutowy materiał może być tak zróżnicowany i tak spójny zarazem. Ciężko było dopasować do siebie wszystkie te kawałki w jeden płynny majstersztyk?
D.: "Chciałem wyrazić po prostu swoje otwarte spojrzenie na metal, gdzie każdy z wielu różnych stylów gry spełnia swoją własną rolę, bez potrzeby koncentrowania się na jakimś ściśle określonym trendzie. I tak, jak zostało to już powiedziane - każdy utwór winien mieć swój własny, odrębny charakter."

MS.: Czemu to akurat "Kalila Wa Dimna" wybrałeś na do wersji instrumentalnej? Praktyczne pobudki?
D.: "Historia stojąca za tym instrumentalnym numerem jest taka, że kolega zapytał mnie o możliwość wykorzystania tego kawałka jako soundtracku do swojego krótkiego filmu, więc zostawiłem mu tą instrumentalną wersję podczas miksów. Projekt kumpla niestety nie doczekał się realizacji, ale instrumentalna wersja piosenki ostatecznie trafiła na album."

MS.: Powiedziałeś, że 'ludzie zabijają się z irracjonalnych powodów' i w pełni zgadzam się z Tobą, że ludzkość nie poczyni żadnego kroku naprzód dopóki nie położy kresu przemocy. Nie ma wątpliwości, że nienawiść jest w pewnym sensie zakorzenia w naszych naturalnych instynktach, choć człowiek jest czymś więcej niż tylko zwierzęciem i według mnie powinien działać w bardziej świadomy sposób. Co moglibyśmy zrobić by skutecznie rozstać się z tą destruktywną stroną naszej natury?
D.: "Być może redefiniować pojęcie postępu? Może zamiast traktować go w kategoriach rozwoju technologicznego i zyskowności, ludzkość powinna się zastanowić jak pójść po rozum do głowy i sprawiedliwie podzielić zagarnięte przez siebie bogactwa. Może wtedy będzie nam dane zażegnać konflikty i zagłodzić tę bestialską stronę nas?"

MS.: Dzięki wielkie!
D.: "Chcę podziękować Mrocznej Strefie za wspieranie początkujących kapel."

MS.: Nie ma sprawy. To należy do codziennych obowiązków 'Mechanika Rowerowego' [śmiech].

autor: Kępol (wrzesień 2013)



<<<---powrót