Wywiady

Jak wyobrażacie sobie proces powstawania płyty wybitnej? Chyba żaden odbiorca nie ma wówczas przed oczyma chaotycznej sesji, podczas której o charakterze wytłoczonych na nośniku dźwięków decydować może przypadek. Ja mimowolnie i trochę jakby wbrew faktom widzę takie cudeńka jako owoc urzeczywistnienia czyjejś twórczej, starannie uporządkowanej wizji, niewiele mogąc poradzić na to, że ciężko jest mi utożsamić takie nagrania z przedsięwzięciem z natury spontanicznym. A gdyby tak geniusz niektórych krążków polegał właśnie na wyczuciu w osiąganiu wewnątrzzespołowego kompromisu, uzyskanego między propozycjami muzyków o zupełnie różnych referencjach? Przecież tzw. kanon wszelkich odmian metalowego czy rockowego grania obfituje wręcz w przykłady, które powyższe mogą tylko potwierdzić, gdzie wystarczy zwrócić uwagę na informacje z książeczki wiadomo czyjego "Paranoid" by nie zawracać sobie głowy nie wiadomo czym. Kolejnym projektem, w przypadku którego zwęszyć można 'syndrom konglomeratu' jest SECRETS OF THE SKY, którego muzykę polecić można zarówno fanom MAYHEM, jak i MY DYING BRIDE. Ledwo co pojawili się na scenie, a już wzbogacili najwyższą półkę konwencji w jakiej tworzą o pełnowymiarowy debiut pod tytułem "To Sail Black Waters". Ledwo wydali wspomniany tytuł, a już przyznają, że prawie ukończyli komponować kolejny. Nie nadąży człowiek za tym wszystkim, co wydaje się tym mniej realne, że od "To Sail Black Waters" bardzo ciężko mi się oderwać. Jak to śpiewa Garett Gazay: "A sudden hate becomes my only sense for breath. As I hunger more and more for tasting living flesh…" O okolicznościach dokooptowania go do składu oraz innych ważnych kwestiach dotyczących funkcjonowania formacji opowiedział jej współzałożyciel, gitarzysta i zarazem klawiszowiec Clayton Bartholomew.

Mroczna Strefa [Kępol]: Ave! Kępol z portalu Mroczna Strefa przesyła najgorętsze pozdrowienia! Jestem tak podniecony, że nawet nie wiem w którym miejscu mógłbym zacząć… uff! Dobra, no to jedziemy. Od ukazania się debiutanckiego albumu SECRETS OF THE SKY pod tytułem "To Sail Black Waters" minęły już ponad dwa miesiące. Co czujecie słuchając go w tym momencie? Czy przez ten czas zmieniło się coś w Waszym sposobie postrzegania tego tytułu? Potraficie zdystansować się do własnej twórczości?
SECRETS OF THE SKY [Clayton Bartholomew]: "Dzięki wielkie za pytania i zainteresowanie naszym zespołem! Pierwotnie album miał ukazać się już w styczniu, nakładem zupełnie innej wytwórni, lecz zakończyła ona działalność. Długo czekaliśmy więc by w końcu go wypuścić. Mieliśmy więc dużo, dużo czasu by przespać się z tym materiałem i myślę, że wszyscy jesteśmy z niego bardzo zadowoleni. To, że album został w takim stopniu doceniony jest dla nas zarówno kojące, jak i ekscytujące. Równolegle nie możemy się doczekać kolejnego kroku naprzód, jaki postawimy z nowym krążkiem w zanadrzu."

MS.: Co planujecie w tym momencie? Ruszacie w przyszłym roku w jakąś trasę promocyjną "To Sail Black Waters"? Zaplanowaliście już coś dla SECRETS OF THE SKY na najbliższe miesiące?
SOTS.: "Tak, właśnie potwierdzamy trasy na 2014 rok. W styczniu wracamy też do studia nagrywać nowy utwór, jaki ukaże się w formie splitu z grupą GODHUNTER na 7" winylu. Promując je pojedziemy z nimi w wiosenną trasę. Będziemy też nagrywać następcę "To Sail Black Waters". Próbujemy też zabookować jakieś koncerty w Europie, więc zobaczymy co z tego wyjdzie."

MS.: Po prostu nie mogę uwierzyć, że zespół istniejący zaledwie trzy latka mógł być w stanie przygotować bukiet tak przytłaczająco czarujących, pięknych, choć z drugiej strony mocno kopiących, karzących i uzależniających piosenek. Nie jestem nawet pewien czy słowo 'piosenka' jest tu adekwatne. Każdy jeden tytuł z Waszego debiutu jest żywym hymnem artystycznej kreacji! Graliście w innych projektach przed założeniem SECRETS OF THE SKY w 2010 roku?
SOTS.: "Dzięki za ciepłe słowo! Spędziliśmy kupę lat grając w przeróżnych kapelach. SECRETS OF THE SKY jest więc sezonowym projektem już doświadczonych muzyków. Nie będę teraz rozgadywał się na temat wszystkich projektów, w jakie byliśmy zaangażowani. Mogę powiedzieć tylko tyle, że pochodzimy z różnych muzycznych środowisk."

MS.: "To Sail Black Waters" nagrywaliście podczas ośmiomiesięcznej sesji w Trident Studios - przybytku Juana Urteagi z nim samym w roli realizatora. Jak to konkretnie wyglądało? Odwiedzaliście go od czasu do czasu mogąc złapać chwilkę wolnego czasu, czy był to jednak bardziej permanentny proces? Czym się zajmujecie poza graniem w SECRETS OF THE SKY?
SOTS.: "Jeśli chodzi o tę płytę, weszliśmy do studia na jakieś dwa, może trzy tygodnie utrwalając większość materiału. Były to nagie ślady, do których poszukiwaliśmy odpowiednich wokalistów. Trafiliśmy na Garetta [Gazay - przyp. autora] (był pierwszym gościem, jakiego przesłuchaliśmy!), po czym spędziliśmy kilka miesięcy nagrywając wokale, klawisze. Później powróciliśmy by dokończyć płytę. Proces był więc rozciągnięty w czasie, lecz właściwym nagraniom poświęciliśmy ponad dwa tygodnie. Poza graniem w SECRETS OF THE SKY wszyscy pracujemy na pełne etaty".

MS.: A ile zajął Wam proces komponowania utworów? Mieliście cokolwiek gotowego wchodząc do Trident?
SOTS.: "Tak, podstawy utworów były gotowe gdy przekraczaliśmy studyjne progi. Powiedzmy, że materiał pisaliśmy w ciągu roku zanim poskładaliśmy go w konkretne utwory."

MS.: Jak rozpoczęła się Wasza współpraca z Juanem Urteagą? Znaliście się już wcześniej, czy była to może kooperacja natury czysto zawodowej?
SOTS.: "Większość z nas znała go już wcześniej z poprzednich projektów, których albumy nagrywał w przeszłości. Była to więc łatwa do podjęcia decyzja."

MS.: Jak brzmi tajemnica skomponowania i nagrania tak fantastycznego albumu? Ledwo co SECRETS OF THE SKY wydał z siebie pierwszy krzyk, a już dostarczył najprawdziwsze arcydzieło! Łatwo przychodzi Wam tworzenie, czy jest to dla Was o wiele bardziej bolesne, forsujące zjawisko?
SOTS.: "Cóż, dzięki raz jeszcze za pochlebną opinię! Cóż, nie wydaje mi się by to o czym mówisz było z góry ustalonym przedsięwzięciem. Po prostu zebraliśmy się do kupy chcąc zrobić coś zupełnie nowego. To przyszło w pełni naturalnie, a fakt, że ludzie utożsamiają się z tym materiałem w głębszym stopniu uczy nas pokory. Mówiąc szczerze wcale nie wiedzieliśmy czego w kwestii reakcji słuchaczy się spodziewać. Po prostu napisaliśmy taką płytę, jakiej chcieliśmy i z jakiej bylibyśmy dumni."

MS.: "To Sail Black Waters" jest krążkiem pełnym kontrastów. Post blackmetalowe, 'celticfrostowe', szorstkie gitarowe dysonanse (obecne choćby w przykładowym "Decline") świetnie pasują na nim do finezyjnych gitarowych partii czy subtelnych solówek. Ciężkie jak sam czort, doomowe riffowanie pięknie dogaduje się tu z perfekcyjnie nakreślonymi, lirycznymi liniami melodycznymi. Mocno old schoolowe rzeczy idealnie równoważą progresywne partie sekcji rytmicznej. Pewnie, że mamy obecnie wkoło mnóstwo tego typu kapel, choć SECRETS OF THE SKY i tak wyróżnia się z ich grona oferując wyrafinowaną postać muzycznego eklektyzmu. Słyszę tu u Was OPETH, CULT OF LUNA, ESOTERIC czy post blackmetalowe rzeczy w stylu DECLINE OF THE I. Daleko Wam jednak do ansamblu bezmyślnych kopistów. Co było najważniejszą rzeczą w kwestii osiągania tak fantastycznego efektu?
SOTS.: "Powiedziałbym, że w zespole mamy trzech kompozytorów słuchających różnych muzycznych gatunków i inspirujących się ich przedstawicielami. Jakoś udało nam się przemycić swoje pomysły w taki sposób by wszystko świetnie działało. Myślę, że wcieliliśmy w życie dokładnie to, co chcieliśmy usłyszeć sprawiając, że całość funkcjonuje jak należy."

MS.: W 2012 roku daliście kilka występów w San Francisco, a ściślej w słynnym Bay Area. Jak metalowcy z 'najbardziej thrashowego miejsca na naszej planecie' przyjęli Wasz zupełnie odmienny przecież rodzaj grania?
SOTS.: "Hmm… cóż, myślę, że odzew był całkiem dobry. Region kojarzy się z thrashem, lecz myślę, że masa zespołów grających 'po naszemu' również stamtąd się przecież wywodzi. Grupy takie jak SLEEP, NEUROSIS czy HIGH ON FIRE wylewały wszakże fundamenty pod te czy inne odmiany doom czy post metalu. Mamy tu masę świetnych black, doom czy post metalowych kapel!"

MS.: Skoro już jesteśmy przy branżowych stereotypach - co sądzisz na temat opinii, że granie black czy doom metalu (jako że oba te style są nieodłącznymi ingredientami Waszej twórczości) jest niekoniecznie mocną stroną amerykańskich kapel?
SOTS.: "Według mnie zachodnie ziemie Stanów Zjednoczonych wydały na świat wiele fascynujących black czy doom metalowych aktów. Sprawdź NOOTHGRUSH, WOLVES IN THE THRONE ROOM, ASUNDER, YOB, AGALLOCH… etc. Wydaje mi się, że doom czy black metalowe zespoły są dziś w USA bardziej popularne niż kiedykolwiek przedtem. Oczywiście nie przywiązuję Wagi do innych podgatunków, więc mogę mylić się w swoich ogólnych szacunkach."

MS.: Nagrywacie dla włoskiej Kolony Records. Jak ich znaleźliście i jak doszło do rozpoczęcia współpracy? Jak wiele płyt przewiduje Wasz kontrakt? Wyczuwasz dobrą chemię między nimi a Wami?
SOTS.: "Kolony poleciła nam poprzednia wytwórnia zaraz po tym jak tamten kontrakt legł w gruzach. Od samego początku mocno nas wspierają i świetnie się z nimi współpracuje. Wychodzi na to, że wydadzą naszą kolejną płytę, zakładając oczywiście, że będą tego chcieli."

MS.: SECRETS OF THE SKY założyliście razem z Chrisem Andersonem. Czyj konkretnie był to pomysł? Które stanowisko w zespole było najtrudniejsze do obsadzenia?
SOTS.: "Był to nasz wspólny wysiłek. Lance (Lea - przyp. autora) zasiadł za zestawem na krótko po tym jak zebraliśmy się do kupy i zaczęliśmy grać. Pozostali członkowie zespołu byli przyjaciółmi i co za tym idzie - łatwo osiągalni. Garetta znaleźliśmy na portalu społecznościowym, choć nie zaryzykowałbym stwierdzenia, że było to trudne. Jak już powiedziałem, był pierwszym gościem, jakiego przesłuchaliśmy zaraz po tym jak położyliśmy podwaliny pod debiutancką płytę. Od samego początku współpracuje się z nim perfekcyjnie."

MS.: Okładka i reszta szaty graficznej "To Sail Black Waters" została zaprojektowana i wykonana przez Michaela Reynoldsa. Wybraliście coś z jego istniejącego już portfolio, czy zrobił ten front specjalnie na potrzeby krążka? Grafika jest bardzo daleka od stereotypu typowej okładki metalowej płyty, idealnie oddając nocny, mroczny, oniryczny charakter Waszej twórczości!
SOTS.: "Dokładnie - znaleźliśmy tę okładkę na jego internetowej stronie i skontaktowaliśmy się z nim pytając czy możemy jej użyć. Umożliwił nam jej wykorzystanie, co było na pewno dobre, gdyż nasze odczucia były takie same jak Twoje. Wiedzieliśmy, że świetnie podsumowuje ona klimat naszej muzyki."

MS.: Macie już napisany jakikolwiek nowy materiał?
SOTS.: "A mamy! Tak w zasadzie większa część nowej płyty jest już złożona do kupy. Pozostaje tylko wejść do studia i ją nagrać. Póki co nie będziemy jej wydawać, zważywszy na fakt, że dopiero co ukazał się nasz debiut. Dobrze, że tak się stało, bo w takim układzie możemy niespiesznie doprowadzić nagrania najbliżej perfekcji jak tylko się da."

MS.: Dzięki wielkie Panowie!

autor: Kępol (grudzień 2013)



<<<---powrót