Wywiady

W rodzimym Chile grywają rzadko. Za granicą częściej, a mimo to większym zainteresowaniem i estymą darzy się ich na ziemi ojczystej. Specyfika tej obecnej, globalnej sceny muzycznej nie przestaje mnie zadziwiać, choć może być to również implikacja słynnej dysproporcji między ilością a jakością. Przypomniał mi się w tym miejscu krakowski koncert PAIN OF SALVATION z 2005 roku, jeden z najlepszych, jakie dane mi było oglądać. Gdy Mistrzowie progmetalu wyszli na scenę zastanawiałem się czy mam do czynienia z dwu- czy trzycyfrową frekwencją, ale przyjęcie jakie publika zgotowała autorom ?Be? to już inna rzecz i tu być może jest podobnie. Adam Darski powiedział kiedyś w znanym i rekordowo chyba długim wywiadzie, że ?Nergal to proces? (nie, nie chodzi o sądowy [śmiech]) i mimo, iż wspomniane zagadnienie nijak pozornie ma się do tematu POEMA ARCANVS, o chilijskim zespole można z powodzeniem powiedzieć to samo. Co ja się jednak będę rozpisywał, skoro Igor Leiva - gitarzysta, klawiszowiec i producent w jednym - nie szczędził wersów?

Mroczna Strefa [Kępol]: Witaj! Kępol z Mrocznej Strefy przesyła najszczersze i najgorętsze pozdrowienia. Wasz ostatni album studyjny pod tytułem ?Transient Chronicles? ukazał się w 2012 roku, tak więc jakiś już czas temu i gdy usłyszałem go po raz pierwszy poczułem lekkie zażenowanie, gdyż stało się jasne, że przegapiłem niezły kawałek naprawdę solidnej muzyki! Co powiesz na temat odzewu ze strony słuchaczy i innych mediów? Uważasz promocję ?Transient Chronicles? za zamkniętą kwestię, czy inni też nadrabiają jeszcze recenzencką zaległość?
POEMA ARCANVS [Igor Leiva]: ?Pozdrowienia Kępol! Igor Leiva z POEMA ARCANVS z tej strony! Pozdrawiam również Twój przemiły kraj z drugiego końca globu! Przede wszystkim sorki za obsuwę. Zespół przechodzi ostatnio ciąg ważnych przemian. Nie mieliśmy więc ani czasu ani głowy by odpowiedzieć na Twoje naprawdę interesujące pytania. Mam nadzieję, że odpowiedzi wynagrodzą? Odnosząc się do pierwszego pytania myślę, że istnieją dwa rodzaje odzewu ze strony mediów na to, co robimy. Z jednej strony docierają recenzje, w których ktoś pisze, że nie reprezentujemy sobą niczego wyjątkowego. No, może trochę dziwny zdaniem ich autorów z nas zespół, ale koniec końców ?nie robimy wrażenia?. Chcielibyśmy wierzyć (i w zasadzie wierzymy), że nie poświęcili oni naszej muzyce należnego czasu, niezbędnego by właściwie zatopić się w te dźwięki. Jest to bowiem materiał jakby złożony, lecz satysfakcjonujący przy dużej liczbie przesłuchań. Szczęśliwie, tak wygląda mniejsza część recenzji, jakie czytamy. Na drugiej szali mamy typ recenzenta, który znalazł czas by poświęcić albumowi należną ilość okrążeń i tacy koniec końców zwykle nie szczędzą pozytywnych słów pod naszym adresem, nawet jeśli początkowo trochę się wahali. Mówimy wtedy, że ?poczuli to? lub, że ?dołączyli do naszej podróży?. Jeśli chodzi o mnie wolę oczywiście to drugie podejście, bo zauważ, że największe tytuły wszechczasów to właśnie te, które wymagają czasu. Niektóre z nich z początku nawet mi się nie podobały. To one znaczą dla Ciebie najwięcej, w przeciwieństwie do tych, które siadają bez problemu przy pierwszym przesłuchaniu, po czym zwyczajnie się przejadają. Nie przysporzy nam to być może zbyt szybko jakiejś większej popularności, ale taką właśnie muzykę lubimy już grać i takiej też lubimy słuchać. Właśnie zamykamy sezon promocyjny ?Transient Chronicles?, choć wciąż otrzymujemy rzecz jasna propozycje wywiadów, czy lekko spóźnione recenzje. Może to naturalna sprawa, wziąwszy pod uwagę fakt, że nasza muzyka potrzebuje jednak trochę czasu by w pełni w niej zasmakować.?

MS.: Wasz debiutancki album (?Arcane XIII?) ukazał się nakładem chilijskiej Picoroco Records. Trzy kolejne tytuły z dyskografii POEMA ARCANVS wydało norweskie Aftermath Music. Najnowszą pozycję usłyszeliśmy dzięki - znów - chilijskiej Australis Records. Jest to li tylko kolejny przystanek na Waszej drodze, czy wolelibyście jednak nawiązać dłuższą kooperację z tą wytwórnią?
PA.: ?Znając obecną kondycję rynku muzycznego ciężko jest cokolwiek planować czy wyznaczać sobie cele, zważywszy na stajnie i wydawnictwa, tym bardziej w przypadku podziemnej grupy takiej jak my. Zazwyczaj wiążemy się z wytwórnią jedno-albumowym kontraktem. Jak na razie spełnia to chyba swoją rolę, gdyż mamy dzięki temu okazję tworzyć muzykę bez pospiechu, w atmosferze totalnej wolności artystycznej. Pewnie, że zawsze chcesz dostać najlepszą promocję i dystrybucję z możliwych i jak na razie nie możemy na to narzekać. Jedyną rzeczą, jaką chcielibyśmy naprawić w związku z naszym ostatnim wydawnictwem, to wydać kolejne nakładem jednej wytwórni, bo cały ten podział obowiązków między Australis/BadMoodMan wynikał raczej z pospiechu i konieczności wydania naszej płyty na nośniku fizycznym jeszcze przed wyjazdem w trasę w 2012 roku, co tylko Australis mógł nam zaoferować. Z drugiej strony zależało nam na europejskiej stajni, jaka zapewniłaby płycie lepszą promocję na tamtych ziemiach i oto cała geneza tej dziwnej sytuacji. Wszystko rozbiło się więc o czas i zarówno Australis, jak i BadMoodMan odwalili genialną robotę, nawet jeśli cała sytuacja daleka była od ideału.?

MS.: Właśnie! BadMoodMan Music - fenomenalny pododdział rosyjskiej Solitude Productions - wznowił ?Transient Chronicles? w 2013 roku i to właśnie to wydanie przypadło mi w udziale. Może to kwestia zespołu i rodzaju wykonywanej muzyki, lecz pod łatkę z napisem BadMoodMan Music wrzucają oni wszystko, co tylko nie wpisuje się w konwencję tzw. ?tradycyjnego doom metalu?. POEMA ARCANVS znalazło się wiec w towarzystwie wszystkich tych niesamowitych kapel w stylu AS LIGHT DIES, AUT MORI czy LETARGY DREAM. Niekiedy mam wrażenie, że trafiają tam najlepsze szyldy, jakie tylko udaje im się wyłowić i że winien to być główny oddział tej stajni. Co o nich sądzisz?
PA.: ?Nie wiem chłopie? Jedyne co wiem to to, że mają oni u siebie wiele dobrych kapel. Ciężko mówić mi o stylach czy gatunkach. Ja mam trudność nawet z przyczepieniem etykietki zespołowi, w którym sam gram [śmiech]. Wytwórnia musi mieć jakiś powód takiego podziału na dywizje i to nie mój interes jak oni się z nimi obchodzą. Jak na razie Solitude/BadMoodMan odwala dla nas świetną robotę, nawet uwzględniając przedziwne warunki, na jakich album się ukazał, więc jesteśmy im wdzięczni.?

MS.: Graliście muzykę o przeróżnym kształcie. W informacjach na Wasz temat jest nawet mowa o tym, że na początku zespół wykonywał grind core. Dziś POEMA ARCANVS gra naprawdę złożoną muzykę, choć można chyba zaryzykować stwierdzenie, że orbitującą wokół czegoś, co można określić jako progresywny doom metal. Czemu stanęło akurat na tym? Co było decydującym czynnikiem?
PA.: ?Myślę, że na początku była to kwestia występów na żywo. Zaczęło się chyba od biednych warunków sprzętowych podczas naszych pierwszych gigów. Gdy graliśmy w większych halach koncertowych z takim wyposażeniem pojawiała się ściana niepożądanych sprzężeń, z którymi musieliśmy sobie radzić. Wydawało nam się wtedy, że granie wolniejszej muzyki znacznie lepiej przenosi się na tego typu koncertowe warunki. Uwielbialiśmy grać te wolniejsze numery, jako że naprawdę czuliśmy wtedy co gramy i dawaliśmy po prostu lepsze koncerty w przeciwieństwie do tych szybkich, grind core?owych numerów, podczas wykonywania których słyszeliśmy tylko hałas obawiając się, że z perspektywy publiki riffy będą nieczytelne. Na zasadzie naturalnego procesu szala przechylała się na korzyść wolniejszych temp, gdyż zawsze widzieliśmy swoją kapelę jako przede wszystkim koncertową i sposób w jaki nasza muzyka pracuje podczas występu na żywo był i zawsze będzie dla nas szalenie istotny. Później odkryliśmy oczywiście doomową muzę, dającą nam o wiele więcej przestrzeni na eksperymentowanie z harmoniami, melodią czy aranżacjami. Dojrzewaliśmy więc jako muzycy. Mogliśmy wykorzystywać nabytą wiedzę bez wrażenia ?wyrwania z kontekstu?. Jeśli chodzi o nasze inspiracje, to wspomniany styl pozwalał nam również na wykorzystanie wielu elementów muzyki, której słuchamy, która zawsze zaliczała się do całkiem zróżnicowanych. Mogliśmy więc grać w doom metalowym duchu, ale patenty poza-doommetalowych grup jak VOIVOD, QUEENSRYCHE, MARILLION, RUSH, NAPALM DEATH, CARCASS, AUTOPSY, ANACRUSIS czy THE FIELDS OF THE NEPHILIM wcale się z nimi nie gryzły i rezultat wciąż brzmiał pod wieloma względami spójnie. Inspirujemy się również polskim kompozytorem o nazwisku Zbigniew Preisner, który opracowywał ścieżki dźwiękowe do większości filmów Krzysztofa Kieślowskiego. Jego wyczucie minimalistycznie odegranych, ale na swój sposób ?ciężkich? melodii zawsze wyznaczało kierunek, w jakim zmierzamy.?

MS.: Skąd aż tyle zmian nazwy? Chcieliście podkreślić stylistyczne rewolucje na Waszej drodze?
PA.: ?Cóż, gdy cieszyliśmy się naszą pierwszą nazwą pojawił się w latach 90. zespół o nazwie GARBAGE, który okazał się zdobyć troszkę większą popularność niż my i urosnąć w obiektywach mediów. Dorzuciliśmy więc drugi człon i tak nazywaliśmy się wtedy GARBAGE BREED. Teraz, gdy na spokojnie sobie to przemyślę dochodzę do wniosku, że nie był to najlepszy pomysł. Wtedy właśnie przyszedł czas na zwolnienie z tempem i znów potrzebowaliśmy nowej nazwy, bo z tamtą robiliśmy wrażenie stłuczonego i posklejanego z powrotem kubka, jeśli wiesz o czym mówię. Biorąc pod uwagę, że nowy kierunek sprowadził nas na ściśle określoną ścieżkę potrzebowaliśmy nazwy, jaka oddać by mogła nastrój samej muzyki. Powiedzmy więc, że zmiany nazwy wymusiły okoliczności. Nie były one niczym zaplanowanym.?

MS.: Przyznam szczerze, że nie słyszałem Waszych poprzednich płyt. Dałbyś radę opisać je pokrótce i przybliżyć różnice między nimi, a ?Transient Chronicles?? Słuchałem ?Transient Chronicles? i wiem, że to materiał świetny, złożony choć spójny, czerpiący intrygujące inspiracje i inspirujący sam w sobie. Jak poleciłbyś go jednak naszym czytelnikom i czytelniczkom? Czemu warto go usłyszeć?
PA.: ?Nasz pierwszy album ?Arcane XIII? brzmiał bardziej jak typowy doom/deathmetalowy krążek, na którym inspiracje czerpane od wielkiej, brytyjskiej trójcy były o wiele silniej stwierdzalne. Utwory były dobre, ale niewiele było w nich nas. Nie wypracowaliśmy po prostu jeszcze własnego stylu. Był to nasz pierwszy album i musieliśmy się poza tym wiele nauczyć odnośnie nagrywania w studio. ?Iconoclast? był już o wiele bardziej ryzykowny w warstwie kompozycyjnej i dorzucenie do składu nowego wówczas perkusisty Luisa Moyi (który gra z nami od tamtej pory) dało solidne fundamenty pod naszą muzykę i zmotywowało do rozwoju resztę składu. Po raz pierwszy poczułem, że wykonawczo byliśmy lepszym zespołem. Wtedy, na ?Telluric Manifesto? przyjęliśmy totalnie progresywne czy wręcz awangardowe podejście do pisania utworów, na którym wyraźnie odcisnął się nasz klawiszowiec, Michel Leroy. To naprawdę mroczny i dziwny album. Pomysłów była masa, a cały proces długi i zaawansowany. Nasza muzykalność zamykała też pełną skalę naszych możliwości. Rezultat jest dla mnie czymś, z czego zawsze będę dumny, choć wielu zupełnie go nie zrozumiało, co zrodziło w naszej grupie szereg kreatywnych konfliktów. Po tej płycie Michel i ówczesny basista Claudio (PROCESSION, CAPILLA ARDIENTE) opuścili zespół. ?Timeline Symmetry? to płyta, na której odnaleźliśmy swoje miejsce. Po eksperymentach z poprzedniej chcieliśmy czegoś płynnego. Tym razem oszczędziliśmy już sobie kłótni podczas komponowania i aranżowania utworów. Muzyka wyniknęła naturalnie z naszych poprzednich poszukiwań, choć wtedy zintegrowana już akurat w spójne wykonanie. Masz więc na tej płycie doomowe melodie i klimat zaaranżowane w progresywne struktury. ?Transient Chronicles? to jak dla mnie z kolei kontynuacja ?Timeline Symmetry?. Naszym celem było napisać mocne numery z mrocznym, melancholijnym klimatem, lecz odpowiednio dynamiczne, zmienne i pełne złożoności, by podróż przez nie nigdy nie nudziła. Wszystko miało płynąć bez wymuszonego kombinowania. To jak podróż ze zróżnicowanym krajobrazem za oknem, przy założeniu, że jeden krajobraz sprawia wrażenie konsekwencji poprzedniego, którą zresztą jest. Tak bym to wszystko podsumował.?

MS.: Utwory takie jak ?Stream of Debris?, ?Default Song?, ?Our Little Blood? czy ?Fugitive? ukazują POEMA ARCANVS jako zespół muzyków świadomych. Nienawidzę kapel, które - dla przykładu - grają thrash metal by być thrash metalowymi ansamblami. Uwielbiam za to takie, w których muzyce słychać, że obrały taki kierunek stylistyczny, gdyż to właśnie z nim wiąże się zestaw najlepszych dla nich środków ekspresji. Wy brzmicie dokładnie tak, jakby progresywny doom był dla Was najlepszym narzędziem wyrazu. Tu i ówdzie mamy post rockowe aranże, gdzie indziej znów odezwą się opethowe kontrasty tych deathmetalowych i tych nieporównywalnie subtelniejszych partii. Waszą muzykę można z powodzeniem polecić fanom CANDLEMASS, PARADISE LOST czy NEUROSIS, lecz nic nie stoi na przeszkodzie by podsunąć Waszą płytę również komuś, kto słucha np. WOODS OF YPRES czy MORBID ANGEL! Czym są dla Was gatunki muzyczne?
PA.: ?Gatunki muzyczne są dla nas jak potrawy z różnych zakątków świata. Super, że mamy dziś dostęp do kuchni chińskiej, meksykańskiej czy jakiejkolwiek innej. Korzystanie z tej samej byłoby bez sensu, nawet zakładając, że jest to Twoja ulubiona. Wówczas pragniesz wymyślić jakieś własne potrawy by wyrazić swoją fascynację dobrą kuchnią. Jeśli wrzucisz do jednego dania elementy włoskiego i japońskiego żarcia tylko dlatego, że lubisz jedno i drugie, to takie połączenie raczej nie zadziała. Musisz nauczyć się wielu rzezy o jednej i drugiej kuchni i sporo się napracować nim wpadniesz na połączenie, które da w efekcie coś smakowitego, lecz jednocześnie nowego. Jest to więc jeden z naszych celów nadrzędnych: Stworzyć coś z połączenia kluczowych elementów gatunków, których słuchamy osiągając w efekcie coś, co być może budzi w pewnym stopniu skojarzenia z nimi, ale co nie brzmi jak sztywny, niespójny ich collage. Myślę, że z czasem stajemy się w tym coraz lepsi. Po tych wszystkich latach grania nie ma innej opcji - musimy brzmieć jak ?my? i mam nadzieję, że granice między gatunkami z jakich czerpiemy są na dzień dzisiejszy wystarczająco zatarte. Jeśli chodzi o styl myślę, że jesteśmy progresywno-darkmetalowym zespołem. Nie ważne, zawsze będziemy metalową kapelą, gdyż to właśnie on stanowi 90% muzyki, której słuchamy. To co napisałeś o fanach różnych muzycznych gatunków, którzy mogliby według Ciebie polubić naszą muzykę jest dla nas wielkim komplementem, gdyż nigdy nie chcieliśmy definiować naszej grupy jako czysto doommetalowej.?

MS.: Jesteś przede wszystkim gitarzystą, lecz odpowiadasz również za partie klawiszy i napisałeś większość materiału na potrzeby ?Transient Chronicles?. Odegrałeś też rolę producenta materiału. Można powiedzieć, że jesteś kimś w roli lidera POEMA ARCANVS? Widzę, że wszyscy pozostali członkowie również czynnie angażowali się w powstanie utworów. Proces twórczy jawi się więc u Was jako typowa burza mózgów, w której każdy rzuca swoimi pomysłami i wybieracie najlepsze, czy to raczej Ty wyraźnie stoisz za sterami?
PA.: ?Mogę powiedzieć, że przynoszę ?cegiełki?, z jakich zbudowane są nasze kawałki, swoistą ?materię pierwszą?. Są to prototypy riffów, akordów i ich sekwencji, z których wszyscy później układamy numery. Bardzo fajną rzeczą było to, że na ?Transient Chronicles? reszta muzyków również dorzuciła ?klocki? od siebie. Następnie nadajemy kształt utworom. Wypróbowujemy w sali prób przeróżne kombinacje i aranżacje, zmieniając nawet niekiedy cały numer od podstaw. Wtedy właśnie burza mózgów najbardziej przybiera na sile. Zawsze wiemy jak dany utwór zabrzmi w początkowej, ale nigdy jak w finalnej fazie procesu. Jeśli chodzi o kwestie producenckie, cóż? Zacząłem zajmować się tym po prostu z konieczności. Nigdy nie byliśmy tak do końca zadowoleni z czyichś usług, a porywanie się na zagranicznych producentów było najczęściej poza zasięgiem naszych portfeli. Zacząłem więc uczyć się pomału od ludzi, z jakimi współpracowaliśmy, lecz nigdy nie zasięgałem formalnie lekcji u żadnego doświadczonego realizatora. Na tamtym etapie zacząłem czytać posty na forach internetowych temu poświęconych - istna skarbnica związanej z tematem wiedzy. Mogę więc powiedzieć, że jedyne czego tak naprawdę Ci potrzeba to para wprawnych uszu. Cała reszta to kwestia woli doskonalenia się. Na ?Telluric Manifesto? zrobiłem przedprodukcyjne demówki i pomyślałem, że mógłbym się przecież zająć realizacją materiału kolejnej płyty i tak też się stało. Jak na razie dobrze się to sprawdza, gdyż nie mamy już żadnych sztywnych, studyjnych terminów i co za tym idzie możemy skupić się na najlepszym wykonie, na jaki nas stać. W muzyce wykonanie i produkcja są prawie wszystkim. Doceniam również inne kapele, które z sukcesem biorą na siebie obowiązki producenckie. Gdy nie korzystają one z umiejętności znanych producentów, ich brzmienie jest poniekąd bardziej autentyczne. Zwłaszcza w czasach, gdy metalowe płyty wydają się brzmieć identycznie.?

MS.: Na ?Transient Chronicles? mamy też utwór bonusowy, a jest nim wykonany ponownie ?Errant Souls? z nagranej w 1995 roku demówki ?Underdeveloped?. Czemu zdecydowaliście się na ten remake?
PA.: ?Wynikło to z kontraktu z Solitude. Chcieli byśmy wrzucili na nowe wydawnictwo jakiś niepublikowany materiał, co było oczywiste (album ukazał się już w Chile). Zdecydowaliśmy się nagrać te cztery numery tym razem tak jak należy, bo wcześniejsza ich produkcja i wykonanie były naprawdę biedne. Na potrzeby nowej płyty wybraliśmy ?Errant Souls?. Reszta czeka na jakieś wydawnictwo w przyszłości. Myślę, że była to dobra okazja, by ludziom, którzy nie znają nas od lat 90. pokazać jak wyglądały wówczas nasze kompozycje gdy po raz pierwszy podeszliśmy do doommetalowej stylistyki. ?Errant Souls? to w zasadzie pierwszy doomowy numer, jaki kiedykolwiek nagraliśmy. Ciekawym eksperymentem było więc porównanie wykonania sprzed lat z tym obecnym.?

MS.: Jak przebiegły nagrania w Atomic Noise Studios i Santuario Sonico Studios. Kto zmiksował je w całość i wykonał mastering?
PA.: ?Nasze dwie ostatnie produkcje ?Timeline Symmetry? i ?Transient Chronicles? zostały zarejestrowane w ten sam sposób. Wybraliśmy Santuario Sonico Studios w Santiago by nagrać bębny, gdyż do tego potrzebujesz masy sprzętu (używamy 18 ścieżek do nagrań samych bębnów), a oni mają naprawdę miły wybór mikrofonów i nagrywającego sprzętu. W ogóle nie specjalizują się w metalu (ich parą kaloszy jest muzyka folkowa, jazzowa i popowa), ale przyciągnęła nas do nich jakość, którą oferują. Nawet jeśli przejmuję dowodzenie podczas sesji zawsze znajdzie się ktoś z ekipy od nich, kto chętnie asystuje, bo on oczywiście zna studio od podszewki i najczęściej jest to w porządku osoba, bardzo miła i pomocna we współpracy. Gdy skończyliśmy tam przenieśliśmy się do mojego Atomic Noise Studios by nagrać całą resztę: basy, gitary, wokale, klawisze. Wszystko na prawdziwych mikrofonach wyłapujących prawdziwe brzmienie, bez cyfrowego modelowania. Na tym etapie przychodzi kolej na miks i mastering, którym oddaję się ja. Jak już powiedziałem - to wygodna sytuacja i po prostu łatwiej nam w ten sposób. Wiemy najlepiej jak chcemy brzmieć, więc mogę zmiksować wszystko sam, zasięgając opinii reszty zespołu. Gramy jednak razem od bardzo dawna i generalnie wiem jak reszta chce zabrzmieć. Potrzebuję więc ich opinii kilkakrotnie podczas samych miksów i oczywiście na koniec gdy siedzimy wspólnie i z satysfakcją słuchamy rezultatu.?

MS.: Wiele koncertów dajecie w ciągu roku?
PA.: ?To zależy? U siebie w kraju gramy zazwyczaj jeden czy dwie sztuki na miesiąc, ale gdy wyjedziemy w trasę, np. po Europie, jest tego rzecz jasna o wiele więcej. Naszym nieodłącznym celem jest grać więcej zagranicznych koncertów w Ameryce Południowej. Tylko raz pojawiliśmy się w Argentynie i to wszystko. W tym roku zanosi się na jakieś koncerty w Ekwadorze i Peru, ale kto to wie. Ciężko tu znaleźć naszej kapeli odpowiedzialnego promotora, do tego odległości między miastami są zdecydowanie za duże. Ciężko zorganizować porządną, południowoamerykańską trasę.?

MS.: Co robicie poza graniem w POEMA ARCANVS? Dążycie do utrzymywania się z grania?
PA.: ?Każdy z nas ma jakąś stałą pracę. Granie takiej muzyki raczej nie wróży wyżycia z niej. Jeśli mam być szczery, to opowieści kapel z dużymi kontraktami płytowymi i rozległymi trasami wcale nie zachęcają by porywać się na życie z grania. Wszystko rozbija się wtedy głównie o kasę, a artystyczne wartości schodzą na drugi czy nawet dalszy plan. Powiedzmy więc, że cieszę się, że zespół nie osiągnął na tyle dużego sukcesu bym mógł poopłacać rachunki z jego działalności.?

MS.: Sądzisz, że POEMA ARCANVS jest wystarczająco doceniony na doommetalowej scenie? Co tak naprawdę chcielibyście osiągnąć jako muzycy?
PA.: ?Mogę powiedzieć, że na lokalnej scenie jesteśmy dość znanym i szanowanym zespołem. Zawsze podchodziliśmy poważnie do grania i nigdy nie przywiązywaliśmy zbyt dużej wagi do image?u czy innego tego typu gówna. Muzyka powinna obronić się sama, a szacunek, jakim inni darzą tę naszą podpowiada, że póki co wszystko robimy jak należy. Na zagranicznej scenie wciąż mamy jeszcze wiele terytoriów do podbicia, gdyż w większym czy też mniejszym stopniu pozostajemy nieznani dla tamtejszych fanów. Mam nadzieję, że z naszą muzyką dotrzemy do większej ilości słuchaczy na świecie, ale zawsze na naszych warunkach. Podpinanie się pod jakiś trend by wyeksponować zespół bardziej jest dziś tanim posunięciem. Jeśli chodzi o osiągnięcia, cóż? Na pewno chcemy działać i tworzyć znaczącą muzykę w POEMA ARCANVS. To jest główny cel, do którego zawsze zmierzamy. Jeśli chodzi o te krótkoterminowe osiągnięcia: nagrać kolejną płytę, która pourywa nam głowy i sprawi, że każdy z nas będzie dumny z bycia częścią tej kapeli i wypromować ją na jakiejś europejskiej trasie, miejmy nadzieję, że dłuższej niż tak ostatnia. No i oczywiście potwierdzić jakieś gigi w Ameryce Południowej również byłoby świetnie.?

MS.: Ruszyliście już z zarysami numerów kolejnej płyty?
PA.: ?Teraz odrestaurowujemy skład, gdyż nasz basista, Pablo Tapia, właśnie opuścił go by oddać się studiowaniu. Na szczęście możemy liczyć na poprzedniego basistę Hueso Vallejosa. Nagrywał z nami ?Timeline Symmetry? i był z w zespole od 2006 do 2011 roku, tak więc roszada była tak bezbolesna jak tylko mogła być, gdyż jesteśmy wielkimi przyjaciółmi, a on jest do tego jeszcze świetnym muzykiem. Obecnie składamy do kupy setlistę na potrzeby kilku nadchodzących gigów. Później znając życie przechodzimy w tryb komponowania, zamykamy się w naszej ?jaskini prób? i póki nic godnego nagrań z tego nie wyjdzie, my też z niej nie wychodzimy.?

MS.: Dzięki Igor!
PA.: ?Dzięki za zainteresowanie POEMA ARCANVS i za ciepłe, zachęcające słowo Kępol. Mam nadzieję, że spotkamy Cię kiedyś na trasie i napijemy się z Tobą jakiejś polskiej wódki! Na zdrowie!!!?

MS.: Albo na kaca [śmiech].

autor: Kępol (maj 2014)



<<<---powrót