Wywiady

Jak dziś pamiętam moment gdy osiem lat temu rozpakowałem świeżo zakupiony numer ?Thrash?em?All? z obowiązkowo dołączonymi płytami. Przewracam egzemplarz tylną okładką do góry. BLINDEAD. Cóż to takiego? ?Nowy zespół Havoka z BEHEMOTH? - piszą. ?No to posłuchajmy jakiejś kolejnej wariacji na temat siarczyście ekstremalnego grania, jakie na północ bądź też na zachód od ziem naszych rozkwitło troszkę wcześniej niż u nas. Pewnie to jakaś kolejna VESANIA, względnie coś zaprawionego death metalem? - pomyślałem. Wciskam ?play? i owszem - mrocznie jest, ciężko też, ale? jakże inaczej! BLINDEAD był zespołem, który post metalowe granie z rejonów NEUROSIS, CULT OF LUNA czy ISIS przeszczepił na polski grunt, nie przypominam sobie w każdym bądź razie by jakiś naprawdę znaczący akt dokonał tego wcześniej. Pamiętam utyskiwania ze strony tych, którym BLINDEAD przeszkadzał rozgrzewać mięśnie karku przed wyjściem gwiazd wieczoru. ?Za wolno?, ?za nudno?, ?za długo? - pisali sceptycy konwencji. Wielu, w tym ja, jednak wiedziało. Dziś autorzy ?Devouring Weakness? - bo taki tytuł nosi wspomniany debiut grupy - sami zapraszają suporty na scenę, a zza rogu macha do nas kolejny przełomowy dla polskiego post sludge metalu akt. OBSCURE SPHINX gra nie tylko super ciężko i klimatycznie, ale i z uczuciem, nie bojąc się sięgać po rozwiązania ?spoza pudełka?, jeśli taką humorystyczną parafrazą znanego, anglojęzycznego określenia można się posłużyć. Na pytania Diovisa i moje odpowiedział Olo oraz Zofia, którą Wielebną też niekiedy zwą.

Mroczna Strefa [Kępol]: Witam i pozdrawiam! Grupa OBSCURE SPHINX ma już za sobą pierwsze sukcesy. Dwie świetnie przyjęte płyty, miano jednego z najlepszych debiutantów, pochlebne opinie co zacniejszych dziennikarzy i wyróżnienia. Jaki wpływ ma zazwyczaj na Was tak pozytywny obrót koła fortuny? Celebrujecie sukcesy, czy dostajecie kopa by bez wytchnienia napierać do przodu?
Olo: ?Na maxa nas to nakręca! Czujemy, że to co robimy działa i warto dalej dorzucać do pieca. Z drugiej strony staramy się też być skromni, pokorni i robić swoje coraz lepiej.?

[Kępol]: Z jakimi trudnościami przyszło Wam zmierzyć się dotychczas? Jest coś w byciu muzykiem czy też częścią zespołu, co zakwalifikowalibyście jako negatywny powyższego aspekt?
Olo: ?Wiesz co, cały ten biznes jest kurewsko trudny. Sama pasja jest też trudna, musisz nauczyć się nie być kaszaniarzem, potem jeszcze poza talentem i umiejętnościami, musisz znaleźć kasę na przyzwoity sprzęt, a następnie znaleźć ludzi, z którymi stworzysz coś wartościowego. Jak już to masz, to jest pięknie, ale jeszcze nie jest to w pełni funkcjonujący zespół. I tu zaczynają się schody, strome, wąskie schody, w śmierdzącym klubie, po których musisz zasuwać ze swoim sprzętem kupionym za ciężką kasę. I musisz zasuwać kilkaset razy zanim ktoś przestanie ci kazać płacić 7 zł za herbatę na barze: ?ale ja tu gram?, - ?ale gówno mnie to obchodzi...?. I na koniec możesz nic nie zyskać, bo nie masz tego czegoś... Ale jak się udaje, to to uczucie jest nie do porównania z niczym innym. Nam zaczyna się udawać, stąd nasze ckliwe statusy na facebooku, że praca z ostatnich 15-20 lat nie poszła na marne...?

[Kępol]: Muszę przyznać, że Wasza muzyka nie zalicza się do tuzinkowych. Na tle szeroko pojętej, post metalowej sceny odcinacie się głównie ze względu na obecność niewiasty za mikrofonem. Niewiasty, która - warto by dodać - bierze na siebie również śpiewanie tych agresywniejszych partii. Mieliśmy już wcześniej Laurę Pleasants w progressive sludge?owym KYLESA, ale u Was można się równie dobrze natknąć na stanowiące trzon lwiej części utworów elementy niskostrojonego math core?u (w wielu utworach, a szczególnie w ?Nasciturus? usłyszałem zarówno MESHUGGAH, jak i GOJIRĘ), elektronikę, subtelny kobiecy śpiew i masę innych, pomniejszych rozwiązań. Polski post metal z kobiecą twarzą, aż chciałoby się podsumować. Oparliście to na jakimś konkretnym zamyśle, czy wyszło samo na skutek uwarunkowań personalnych?
Olo: ?Muzycznie oczywiście czerpiemy pewne inspiracje z konkretnych zespołów - trafnie je wytypowałeś, ale nie odbywa się to na zasadzie - ?hej, zagrajmy riff jak MESHUGGAH? ok, posłuchajmy jak oni to robią?. Każda osoba u nas w zespole ma inne inspiracje, pomnóż to x 5 i masz OBSCURE SPHINX. Dla mnie szczególnie ważne jest to, żeby nie próbować być jak inne zespoły - największym wyzwaniem jest właśnie tworzenie własnego stylu, nowej wartości i jeszcze przy okazji cudownie, że nadal nam się to podoba [śmiech]. Czuję, że ?Void Mother? zbiera tak pozytywne recenzje, bo właśnie nie jest zbitkiem kilku stylów, ale też czymś więcej.?
Zosia: ?Wydaje mi się, że dużą zaletą jest też fakt, że każdy z nas ma nieco inny gust muzyczny, jednak w którymś punkcie spotykamy się razem. Może wstyd się przyznać, ale ja w klimatach post, sludge nie siedziałam praktycznie w ogóle przed dołączeniem do zespołu. Teraz znam sporo kapel dzięki temu co pokazali mi chłopcy albo znajomi poprzez porównywanie nas do tego lub owego, jednak ciągle grzebię w moim ulubionym black metalu, jego odmianach, ambientach, a także słucham co popadnie i z tego wychodzi właśnie taki misz - masz. Najgorsze co można sobie zrobić, to zamontować klapki na oczy.?

[Diovis]: Właśnie, tak a propos składu zespołu, to można w nim znaleźć muzyków związanych z mniej lub więcej znanymi inicjatywami muzycznymi. Jak odnajdujecie się razem, bo mniemam, że każdy z Was wywodzi się z trochę innych kręgów i z tego, co wyczytałem tu i ówdzie, słucha innych dźwięków? Co jest dla OBSCURE SPHINX takim spoiwem, które połączyło Was wszystkich i dzięki temu penetrujecie nowe regiony muzycznego przekazu?
Olo: ?Ciężko to wyrazić słowami - chyba czujemy co pasuje do OBSCURE SPHINX, albo co mogłoby pasować. Dość podobnie myślimy o muzyce, mimo że często nasze gusta są różne. Myślę, że mrok jest jednym ze słów, które dobrze opisują to, w jakim kierunku podążamy. Od technicznej strony z kolei dynamika, która jest naszym głównym narzędziem, wyrażanie emocji.?

[Kępol]: Wielu moich znajomych, którzy sympatyzują z ciężkimi brzmieniami nie dowierza, że kobieta jest w stanie posługiwać się growlingiem czy innymi, brutalistycznymi środkami wokalnego wyrazu, a przecież za mikrofonem takich orkiestr jak SCEPTIC, FUCK THE FACTS, ENTER CHAOS, EMPIRE, VICTORY VAIN, ARCH ENEMY i masy im podobnych mamy przedstawicielkę płci pięknej. Jak wygląda to w Waszych oczach? W pełni uzasadnione stanowisko wynikające z prostego faktu, że metalowy wokalista był bardzo długo ewidentnie męską pozycją w zespole, czy seksistowski - w kontekście dnia dzisiejszego - stereotyp? A propos - co sądzicie o współczesnym, mniej lub bardziej rzekomym ?przewartościowaniu płciowych archetypów? (że tak w skrócie podsumuję), o którym tyle się ostatnio mówi?
Olo: ?Zabawne jest to, ze zawsze byłem mega sceptyczny do posiadania wokalistki? Dopóki nie usłyszałem Wery ze SCEPTICA [śmiech]. Kiedyś nawet miałem inny zespół, w którym śpiewała dziewczyna i długo nie mogłem się do tego przekonać.. Teraz jak gram w OBSCURE SPHINX, szczerze nie wyobrażam sobie lepszego instrumentu niż głos Zosi (no ew. DEVIN TOWNSEND, ale Zosia jest ładniejsza). Ale umówmy się, ona jest wyjątkowa, bo umie robić to, co facet i to, co dziewczyna. To daje ogromne możliwości, zupełnie tak samo jak np. z naszymi 8 strunowymi gitarami - możesz grać miażdżące riffy w stroju dolnego Z, ale możesz też grać ckliwe melodie w wysokich rejestrach. Co do drugiej części pytania, to rozumiem, że pytasz o dżender? [śmiech]. Szczerze, gówno mnie obchodzi podział płciowy, ludzie powinni być przede wszystkim szczęśliwi, więc niech robią co chcą i niech grają role jakie chcą.?

[Diovis]: Mój kompan Kępol przywołał tu wiele nazw kapel z mniej lub bardziej charyzmatycznymi frontmankami, a ja słuchając choćby ?Void Mother? mam wrażenie pewnych podobieństw z MURKRAT, gdzie też jest podobnie odjechana wokalista. Powiedz Zofio, czy kojarzysz Mandy i czy jest to dla Ciebie jeden z wzorców, że można robić naprawdę duże ?cuda? ze swoim głosem? I tak w ogóle, to przyznaj się do swoich inspiracji i działań, które sprawiły, że doszłaś w tak krótkim czasie do tak interesujących efektów [śmiech].
Zosia: ?Powiem szczerze, że nie znam i nie wiem o kim mówisz, ale sprawdzę. Ktoś chyba kiedyś mi ich polecał, ale pewności nie mam. Moimi wokalnymi guru, jeśli miałabym wybierać po jednym mężczyźnie i kobiecie to Phil Anselmo i Diamanda Galas. Jest oczywiście o wiele więcej wokalistów, których przeogromnie sobie cenię, ale praktycznie żaden z nich nie pochodzi z nurtu post/sludge. Między innymi dlatego zawsze mam niezły ubaw kiedy ktoś porównuje mnie do wokalistów/wokalistek z tych gatunków, a ja potem sprawdzam w zaciszu domowym żeby nie było, że jestem ignorantką [śmiech]. A działania są proste, trzeba dużo eksperymentować i improwizować - wtedy wychodzą najbardziej zaskakujące rzeczy.?

[Kępol]: Falujące, psychodeliczne efekty gitarowe w ?Lunar Caustic?, nieco folkowy posmak partii wokalnych w ?Velorio?, chóralny śpiew w ?The Presence of Goddess?? Na każdy utwór macie jak widać jakiś indywidualny patent. Co pojawiało się najpierw - pomysły owych rozwiązań czy kompozycyjne zarysy utworów, w jakich zostały wykorzystane? Jak prezentuje się zazwyczaj ?linia produkcyjna? utworu OBSCURE SPHINX?
Olo: ?Fallujące? Kompozycyjnie niektóre rzeczy pojawiają się w domach, zazwyczaj jest to jakiś główny riff, czy melodia, czy zbitek jakichś motywów, ale zostawiamy sobie też dużo miejsca na improwizację. I tak niektóre utwory są po części komponowane, po części doimprowizowane, niektóre tj. ?The Presence of Goddess? są np. w pełni improwizowane. Nie ma więc jednego schematu. Elementy tj. chór, czy inne ozdobniki pojawiają się oczywiście w drugiej kolejności - kiedy utwór mówi nam, że jeszcze czegoś w nim brakuje, albo że ma brzmieć w jakiś konkretny sposób. Staramy się słuchać muzyki, chcemy z nią współpracować, dlatego kierujemy się wyczuciem, a nie nutami czy tabulaturami.?

[Diovis]: Wspomniany przed chwilą ?Lunar Caustic? to kawałek iście genialny - świetnie rozwijający się dramaturgicznie, bardzo charakterystyczny i określiłbym go jako jeden ze sztandarowych w Waszym repertuarze. To dla zespołu dobrze, bo zauważyłem, że nie jestem odosobniony w swojej pozytywnej ocenie. W związku z tym, dość przekornie zapytam, czy bardziej interesuje Was tworzenie bardzo dobrych, na swój sposób koncepcyjnych albumów, czy ważny jest każdy kawałek, by dopracować go tak, aby stanowić swoistą, zamkniętą w kilku minutach całość?
Olo: ?I utwór, i album. Zaczynamy oczywiście od tego, żeby każda piosenka osobno była jak najlepszym dziełem. Docelowo łączymy je w całość, wybieramy te, które pasują do siebie najlepiej, ew. zmieniamy je jeszcze. ?Luna?? był trochę odpowiedzią na ?nastie? z pierwszej płyty. Chcieliśmy mieć utwór, który będzie niszczył wszystko, a jednocześnie będzie miał bardzo chwytliwą podstawę. Nie chcę tu mówić o potencjale singlowym, bo ciężko mówić o 8-minutowym ciężkim utworze jako o singlu, ale na pewno jest to pewna pigułka naszej ciężkiej strony.?

[Kępol]: W ?The Presence of Goddess? wykorzystaliście partie studentów szkoły Voice And More. Powiedzcie może coś na temat anatomii owego przedsięwzięcia. Skąd pomysł, za sprawą jakiego klucza dobraliście członków chóru, jak przebiegła współpraca?
Zosia: ?Za to zamieszanie byłam odpowiedzialna głównie ja i Bartek Caboń. Kiedy graliśmy na próbie szkielet "The Presence of Goddess" od razu słyszałam tam chóry. Na początku nie wiedziałam czy mogę to zasugerować chłopcom, bo jakby nie patrzeć utwór i tak był już cały śpiewany, a tu jeszcze chórki... jednak okazało się, że nie mają nic przeciwko i że też coś na ten kształt by tam widzieli. Bartek Caboń zebrał grupę swoich uczniów, zaaranżował linie chórów i mamy to! Brzmi to dziecinnie łatwo, jednak zebranie kilkunastoosobowej grupy ludzi, którzy na co dzień nie są absolutnie związani z takimi klimatami muzycznymi i zaaranżowanie linii wokalnych, nagranie tego tak, żeby miało ręce i nogi... to było bardzo ciekawe przedsięwzięcie i jestem przeogromnie wdzięczna wszystkim chórzystom, Bartkowi oraz Adze Caboń, którzy poświęcili ogrom czasu i nerwów na to, co możemy usłyszeć.?

[Diovis]: Nie mogę się przy okazji tego numeru powstrzymać z zapytaniem o zamysł ?The Presence of Goddess?, ponieważ podobno miała to być jeszcze bardziej rozbudowana kompozycja, którą jednak postanowiliście podzielić na trzy części i dodatkowo ją okroić. Prawda to?
Olo: ?Ok. wyjaśnię wszystko od początku. ?Presence?? było nagraną na raz improwizacją, która przyszła absolutnie znikąd, choć motyw początkowy miałem ułożony wcześniej, a podstawę ciężkiego riffu Yony wziął z innego utworu (?Decimation?), natomiast cała reszta jest improwizacją. Pierwotna kompozycja miała może z 1 minutę więcej niż obecna. Po prostu przycięliśmy pewne fragmenty w środku, żeby niektóre sekcje nie były nużące, dopracowaliśmy szczegóły kompozycyjne i nauczyliśmy się grać, to co udało nam się zarejestrować. Poprzez zbieżność niektórych motywów z ?Decimation?, cały czas po głowie chodziło nam, żeby połączyć te piosenki. Docelowo zdecydowaliśmy się wykorzystać koncept, który rzucił kiedyś Blady - "The Fine Art of Self Destruction", który idealnie zapasował nam do całości muzycznie i stworzyliśmy z tego jeden utwór podzielony na 3 części - pierwszą o kompletnym zniszczeniu i upadku, drugi o ciszy i pustce, która następuje po tymże upadku i trzecią część o powstawaniu, albo nadziei na powstanie i odrodzenie. Na koniec Zosia wypełniła wszystko słowami i voila!?

[Kępol]: Okładka ?Void Mother? od razu przykuwa uwagę. Podobno odpowiada za nią sam zespół. Kto konkretnie? Wygląda ona w dużej mierze jak fotografia jakiejś rzeźby, czy też artystycznie wykonanej lalki. Coś na temat czysto rzemieślniczej strony?
Olo: ?Zainspirowały nas prace Klaudii Gaugier, która tworzy lalki. Początkowo chcieliśmy wykorzystać zdjęcie jednej z lalek z ćmą na twarzy, ale docelowo Klaudia stwierdziła, że na potrzebę naszej płyty, wykona zupełnie nową lalkę i zamknie w niej emocje, które sama odczuwała, słuchając naszej płyty. To co widzicie na okładce, to zdjęcia prawdziwej lalki ?Void Mother.??

[Diovis]: Każdy, kto trochę zainteresuje się OBSCURE SPHINX, zauważy, że zadbaliście o wszelkie szczegóły budujące pewną otoczkę wokół zespołu. Charakterystyczne dźwięki, oprawa graficzna wydawnictw, dopracowane sesje zdjęciowe, specyficzny image - to wszystko czyni, że Wasz zespół jest wyrazisty, co jest w cenie, zwłaszcza, że ostatnimi czasy stawia się na naśladownictwo sprawdzonych wzorców, podczas gdy OBSCURE SPHINX stara się stawiać na oryginalność. Od początku założyliście sobie, że nie będziecie zwykłymi ?followers? na obecnej scenie muzycznej?
Olo: ?Staramy się uczyć od najlepszych w tym biznesie, ale to w jakim kierunku artystycznie idziemy jest tylko i wyłącznie wynikiem naszych gustów, a nie przemyślanej strategii. Widocznie dobrze czujemy co jest 'fajne', a co nie. Ale zgadzam się, podobnie jak w kompozycjach, w innych aspektach zespołu staramy się być niepowtarzalni na ile to możliwe i na ile to konieczne.?

[Kępol]: Wspomniałem już o tym, że gitarowa część Waszej muzyki brzmi szalenie ?nisko?. Podobnie jak choćby wspomniany wcześniej MESHUGGAH wykorzystujecie ośmiostrunowe gitary (czy sześciostrunowy bas) pozwalające na osiągnięcie takiego rezultatu. Czym jest dla Was ciężar w muzyce? Przesądza o nim strój gitary, czy raczej chropowatość, surowość jej brzmienia? Jerry Cantrell z ALICE IN CHAINS twierdzi, że najcięższym dokonaniem tej grupy jest akustyczna koncertówka ?Unplugged??
Olo: ?Niskie brzmienia dla Yonka i dla mnie są długoletnią miłością i nie wyobrażamy sobie ekspresji muzycznej bez tego narzędzia. Yony był chyba pierwszym użytkownikiem 8'mki w Polsce, a wiele lat wcześniej grał na 7'mkach czy innych dziwnych strojach wykręconych na 6'tce. Ja też już od kilkunastu lat dropuję jak mogę, w pewnych momentach osiągałem naprawdę bardzo niskie i dziwne stroje - tym większym zaskoczeniem było kiedy dołączałem do zespołu i rozkminiałem stare utwory - o to stroją do F#, ok, no problem. Ale ciężar to nie tylko niski strój, to także dynamika czy tempo. Tu już ciało podpowiada jakie motywy sprawiają, że chcesz gibać się w rytm czy miotać głową.?

[Diovis]: A propos koncertów? Mieliście już okazję pograć trochę sztuk w towarzystwie BEHEMOTH, niedawno objechaliście Polskę w towarzystwie TIDES FROM NEBULA, było też trochę występów z francuskim DIRGE, z którymi najwyraźniej się zaprzyjaźniliście. Które występy uważacie za najbardziej udane? Czy były też takie, że ludzie trochę nie wiedzieli o co chodzi, gdy zaczęliście swój show? Jak odbierano Was poza granicami kraju, gdzie oczywiście macie już grono fanów, ale z racji trochę utrudnionego dostępu do płyt zespołu nie każdy miał możliwość wcześniej Was słyszeć?
Olo: ?W Polsce trasa z ?Behe? była doskonała. Mieliśmy mega szansę zaprezentować się przed szeroką publicznością i wiele osób nas polubiło. Mieliśmy trochę szczęścia, że mieliśmy przed tą trasa już sporo fanów, sporo z tych ludzi przyszło na te koncerty. Ale całą resztę trzeba było przekonać i chyba się udało. Bardzo cenię sobie to, że nie byliśmy zespołem, który na siłę wrzuciła wytwórnia, żeby tylko zagrali show przed gwiazdą. W Polsce często tak bywa i strasznie mnie to wkurwia, bo bardzo często te bandy są po prostu kiepskie i nijak mają się do głównej gwiazdy. My w sumie też nie gramy muzyki takiej jak ?Behe?, ale może ta szczerość do ludzi przemówiła. Wielkie podziękowania dla Nergala i Oriona, bo zagraliśmy z nimi tylko dlatego, ze podobała im się nasza muza. Co do koncertów za granicą - sam fakt, że tam jedziemy, mamy gdzie grać, przychodzą ludzie, nie dokładamy do biznesu i jeszcze ktoś realizuje nasz rider - to mega osiągniecie dla kapeli grającej taką muzę. Ale z drugiej strony patrzymy na to realistycznie, nie gramy jeszcze w House Of Blues w Stanach, więc nie można mówić o dużym sukcesie - jak tam zagramy, to będę pierwszym, który będzie się chwalił. Póki co pozostaję skromny i robię swoje. Mamy naprawdę duży potencjał za granicą, ludzie chcą nas słuchać, promotorzy chcą nas ściągać, będziemy starali się to mądrze wykorzystać.?

[Diovis]: Zachowanie sceniczne wokalistki Wielebnej przykuwa na pewno uwagę, bo nie dość, że potrafi operować głosem w sposób godny pochwał, to zajmuje się obsługą elektronicznego cacka z samplami (powiedz przy okazji co to za ustrojstwo?) i kreuje specyficzną aurę swoimi nawiedzonymi tańcami oraz ruchami scenicznymi. Świadczy to generalnie o dużym talencie łączenia ze sobą kilku rzeczy jednocześnie. Czy miałaś już wcześniej, zanim dołączyłaś do OBSCURE SPHINX, jakieś doświadczenia związane z jakąkolwiek aktywnością taneczno - aktorsko - wokalno - muzyczną?
Zosia: ?Haha... Nie. Kiedyś, kiedy grałam koncerty liczyło się machanie głową aż do utraty wszystkich włosów i podarcia koszulki. Tak naprawdę to co się dzieje na scenie w trakcie koncertów OBSCURE SPHINX jest czymś zupełnie innym i nie jestem w stanie wytłumaczyć skąd, dlaczego, po co. Tak się dzieje. Od pierwszego koncertu, kiedy poczułam po pierwszym kawałku, że urwał mi się film i obudziłam się po wszystkim wiedziałam, że jest to zupełnie co innego, że nie jest to zwykłe granie sztuki, tylko coś więcej. To ustrojstwo, z którym bardzo się lubimy, to Kaoss Pad 3. Niestety nie do końca lubią go dźwiękowcy, bo często płata im psikusy, szczególnie jeśli nie pracowali z nim wcześniej. Mamy lepsze i gorsze momenty, ale nie oddam go za nic. Chyba, że znajdę coś co mnie bardziej zauroczy.?

[Diovis]: Na koniec tradycyjne pytanie o bliższe i dalsze plany zespołu. Z tego co mi wiadomo, wychodzi re-edycja debiutanckiego albumu ?Anaesthetic Inhalation Ritual?, ale czy są już jakieś pierwsze szkice kolejnego materiału i czy planujecie jeszcze dodatkowe koncerty promujące sam zespół, jak i oba wydawnictwa?
Olo: ?Zostało nam jeszcze kilka pojedynczych sztuk w tym roku, głównie festiwali wakacyjnych. Próbujemy zrobić kolejną europejską trasę na jesieni, potem skupiamy się już na 100% na pisaniu nowego materiału. Na wiosnę 2015 możecie się spodziewać kolejnej trasy po Polsce, mamy nadzieję, że jak największej. Raczej jeszcze nie z nowym albumem, ale może z jakimiś innymi niespodziankami.?

autor: Diovis i Kępol (czerwiec 2014)



<<<---powrót