Wywiady

Istnieją zespoły w ten czy inny sposób ważne dla sceny metalowej muzyki danego kraju i myślę, że VIRGIN SNATCH jest dla estrady ciężkiego łojenia w kraju nad Wisłą taką właśnie nazwą. Nie licząc klasyków, thrash metal traktuje się u nas jednak po macoszemu, a oni, jakby zupełnie wbrew tej niechlubnej tendencji, zawsze obecni byli w muzycznej prasie czy na plakatach zwiastujących znaczące, krajowe trasy koncertowe. Wydaje mi się również, że zawsze chętnie pojawiali się tam, gdzie mogli zagrać sztukę w służbie szczytnego celu i najzwyczajniej w świecie pomóc. Przepiękna ballada ?It?s Time? z poprzedniej płyty studyjnej sama w sobie daje już zresztą pewne wyobrażenie o szczerości ich intencji. Piąty rozdział w karierze zespołu, zilustrowany na kartach jego historii frontową grafiką ?We Serve No One?, jest natomiast dla krakowskiej ekipy czasem dużych zmian i nie - nie piję w tym momencie do nowej fryzury mojego rozmówcy. Nie zdradzając zbyt wiele zapraszam do lektury tego, co też Zielony miał do powiedzenia.

Mroczna Strefa [Kępol]: Witam! Tu Kępol z portalu Mroczna Strefa kłania się serdecznie! Jak samopoczucie? Wydaliście ostatnio kolejny, świetny album, więc na chroniczny niedobór endorfin chyba nie narzekacie, co? Jesteście zadowoleni z ostatecznej postaci, jaką przyjął ?We Serve No One??
VIRGIN SNATCH [Zielony]: ?Witaj! Taaak, jesteśmy bardzo zadowoleni z ?We Serve No One? bo? to bardzo dobra płyta w moim przekonaniu [śmiech]. Ja wiem, ze każdy o najnowszym dziecku mówi, że jest git, ale uwierz mi - bardzo dobrze mi się słucha tej płyty nawet teraz!?

MS.: Na przestrzeni ostatnich lat nie oszczędziły Was tzw. przetasowania w składzie. Po odejściu Kuby Koguta do gry za beczkami powrócił Wasz były perkusista Jacek ?Jacko? Sławeński. Jakkolwiek nie ukrywam, że o wiele bardziej zaskoczyła mnie decyzja Jacka Hiro. Czemu postanowił odejść? Trudno było zastąpić tak doskonałego gitarzystę?
VS.: ?Jacek Hiro to doskonały gitarzysta i bardzo ciężko było mi się z nim pożegnać, ale to była jego decyzja. Moje stosunki z nim są w dalszym ciągu więcej niż kumpelskie, bo zawsze wychodziły poza zespół. Nie mamy z tym problemu. Pavlo, czyli nowy gitarowy VIRGIN SNATCH, to świetny muzyk, jakościowo nie odstający od Jacka Hiro, więc bardzo szybko wczuł się w zespół i zaczął komponować. Cóż? najlepiej by było, by w VIRGIN SNATCH było trzech gitarzystów: Hiro, Pavlo i Grysik [śmiech].?

MS.: ?We Serve No One? nie odcina się od post-testamentowych wzorców, z jakich - jak przypuszczam - korzystaliście od dawna. Jest to jednak płyta zdecydowanie inna od poprzednich. Podobnie jak KREATOR na kilku ostatnich krążkach postawiliście na rozwiązania tożsame z melodyjnym death metalem. W ?Fingerprints?, ?Disintegration? i wielu innych kawałkach można usłyszeć melodyjne leady gitar, jednoznacznie kojarzące się z goteborskim czy poniekąd fińskim graniem. Był to jakiś środek zaradczy przeciwdziałający stagnacji, czy zwykłe następstwo faktu, że Hira zastąpił Paweł Pasek?
VS.: ?Wiesz? ja akurat dużo TESTAMENTU nie widzę na ?We Serve No One?, ale nie mi oceniać [śmiech]. Melodia zawsze była obecna w VIRGIN SNATCH, ale tym razem jest ona trochę inaczej podana, choć dla przeciwwagi jest też przecież jak zawsze sporo ostrych numerów. Masz rację, gitary są inne, bardziej klasyczne, ale to również kwestia odpowiedniego, bardzo świadomego mixu. Kompozycje były trochę inaczej aranżowane, a później nagrywane, wokale i perkusja właściwie na setkę? W ogóle, mało przypadku jest na tej płycie. To chyba najbardziej spójna i świadoma produkcja VIRGIN SNATCH. Bardzo przekrojowa, bo pokazująca co nas w tym gatunku interesuje i cieszy.?

MS.: Opowiedz może o sesji nagraniowej w studio Hertz. Zdecydowana większość znaczących w kraju nazw nagrała tam przynajmniej jedną płytę, a wielu odwiedza ten przybytek regularnie. Jest to kwestia przetartych szlaków, jakichś rabatów dla stałych klientów u Braci Wiesławskich [śmiech], czy może raczej profesjonalizmu i dobrej atmosfery, jakie zapewniają?
VS.: ?Bracia ?W? to ludzie, których znamy, a oni znają nas, więc dużo łatwiej rozmawiać o muzyce i celach jakie chcieliśmy osiągnąć przy nagrywaniu, ale przede wszystkim miksie i masteringu. To 4-ta płyta robiona u nich, więc sam rozumiesz - jak z dziewczyną, którą znasz od lat. Wiesz czego możesz oczekiwać. Poza tym to bardzo dobrze wyposażone studio nie tylko w ludzi odpowiedzialnych za kręcenie heblami, ale również w sprzęt !!?

MS.: Paweł Pasek to obecny basista DECAPITATED. Nie baliście się, że granie w dwóch zespołach o pewnej pozycji na polskiej scenie może przysporzyć mu jednak pewnego grafikowego konfliktu? Opcja by którąś z dwóch kapel potraktował jako projekt poboczny chyba jednak odpada?
VS.: ?Paweł jest bardzo oddany VIRGIN SNATCH i wiem to na pewno. U nas gra na wieśle, więc realizuje się jako gitarzysta. W DECAPITATED robi sekcję, co pozwala mu nie popadać w rutynę. Mam wrażenie, ze jest to dobre zarówno dla nas, jak i dla ekipy Vogga [śmiech].?

MS.: Oprócz gry w DECAPITATED przewinął się on również przez KAT & ROMAN KOSTRZEWSKI - formację, która ze wspaniałym jak dla mnie skutkiem podniosła z gruzów jeden z najbardziej znaczących i po prostu najlepszych polskich, metalowych szyldów. Uprzednio wspomniana kapela też plasuje się w umownie pojętej, ścisłej czołówce hord z kraju nad Wisłą. Kierowaliście się jego doświadczeniem czy może innymi czynnikami? Jakie kryteria trzeba spełnić by być muzykiem VIRGIN SNATCH?
VS.: ?Paweł pojawił się dosyć niespodziewanie, ale wystarczyło, że zaczął grać by przekonać nas, że to właściwy wybór. Jak szybko wtopił się w zespół niech świadczy fakt, że skomponował praktycznie w całości 4 numery na nową płytę! To nie byle co jak na kolesia, który dopiero co pojawia się w zespole. Musisz jednak wiedzieć, że w VIRGIN SNATCH zwracamy uwagę w równej mierze na umiejętności, jak i na samych ludzi. Wiesz, przez pryzmat towarzyskości, bezproblemowości etc? U Pawła wszystko jest na swoim miejscu jak sądzę [śmiech].?

MS.: Byłeś zaangażowany w proces komponowania czy aranżowania utworów, czy Twoje pole działań ogranicza się w kapeli do standardowej roli wokalisty-tekściarza? Liryki VIRGIN SNATCH orbitują wokół szeroko pojętej polityki. Jest coś takiego w Waszych okładkach, tytułach utworów czy właśnie tekstach, co jednoznacznie z tym zjawiskiem się kojarzy. Starannie przemyślana otoczka, czy wyszło naturalnie?
VS.: ?Zawsze jestem obecny przy tworzeniu kolejnych płyt VIRGIN SNATCH z prostego powodu. Integralną częścią sound?u tego zespołu jest również wokal i jego melodyka. Aranżuję go samodzielnie i zawsze omawiam lub wnoszę uwagi do szkieletów kompozycji, które wcześniej dostaję od gitarowych. Jeżeli coś nie siedzi albo mam/mamy inny pomysł, zmieniamy to właśnie po to, by później już bez problemu i w spokoju ducha wymyślać wokale etc?. W ogóle, w jakimś sensie w VIRGIN SNATCH pracujemy nie szablonowo. Wiadomo, że gitary to gitarzyści, pomysł wokali, teksty to ja, ale? gadamy o tym długo i gęsto. Z drugiej strony prawdą jest, że moich partii strzegę bardzo starannie i lubię je robić bez osób trzecich, ale przy ?We Serve No One? przegadałem telefonicznie z Grysikiem przysłowiowe milion dolarów dla dobra sprawy [śmiech]. Teksty, tytuł i okładka i płyty to również moja brożka i wszystko jest starannie przemyślane, jak puzzle [śmiech]. Przekaz jaki płynie z ?We Serve No One? jest świadomy jak diabli i nieprzypadkowy! Bardzo szczery i pozbawiony koniunkturalizmu??

MS.: Powiedz może coś więcej na temat tekstów napisanych na potrzeby ?We Serve No One?. To, co obecnie dzieje się w Polsce czy na świecie nie skąpiło jak mniemam natchnienia, co? Jak oceniasz współczesną, polską scenę polityczną? Żaden ze mnie specjalista w ?branży?, ale nie wydaje Ci się, że gadające głowy to ludzie, od których naprawdę niewiele dziś zależy? Że podstawowym ich zadaniem jest ładnie wyglądać na wizji czy w gazecie, skłócać naród przy użyciu wyświechtanych frazesów i prostych - by nie powiedzieć ?prostackich? - podziałów na ?czarne i białe? i zręcznie odwracać uwagę od zakulisowych działań tych, którzy naprawdę trzymają to wszystko w garści i którzy politykami absolutnie nie są?
VS.: ?Jakie społeczeństwo, tacy politycy. Jakie zainteresowanie tych drugich - taka jakość rządzących. Chcemy lepszego kraju, rządzonego przez lepszych ludzi? Chodźmy na wybory, a nie narzekajmy na wszystko, bo to nie jest wyjście z sytuacji. Właśnie na takich, często nie douczonych lub nie świadomych malkontentach zyskują cwaniacy, którzy umiejętnie podsycają atmosferę, Atmosferę niepewności, zagrożenia i obłudy? Dosyć mam słuchania odgrzewanych kotletów a?la Smoleńsk, dosyć mam słuchania, że Unia Europejska jest zła, bo wszyscy, którzy jeszcze tak nie dawno nią straszyli, teraz pchają się do Brukseli? Chcę kraju, w którym ludzie łączą się ze sobą w imię wyższych celów. Chcę społeczeństwa obywatelskiego a więc takiego, które ponad konformizm i własne ego, przedkłada wspólną przyszłość. Z drugiej strony, chciałbym powiedzieć tak: Nie pamiętam by jakikolwiek rząd wcześniej, po 89-ym przyjmował tyle obelg, pretensji i mimo wszystko często bezpodstawnych oskarżeń o s zdradę, morderstwa? Uwierz mi, nie jestem fanem dzisiejszego układu politycznego i oczekuję rozliczenia, ale tak słabej, dwulicowej, zakłamanej chamskiej i pozbawionej skrupułów opozycji nie widziałem dawno??

MS.: Moim skromnym zdaniem jesteś jednym z najlepszych w Polsce wokalistów. Twój growling rozsadziłby piece niejednej deathmetalowej kapeli, a Twój czysty wokal sprawdziłby się wręcz perfekcyjnie w klimatach np. hard rockowych! ?Polski Mikael Akerfeldt? aż ciśnie się na usta! Jak brzmi tajemnica tak wszechstronnego, profesjonalnego i emocjonalnego zarazem wokalu? Dużo ćwiczysz na co dzień? Pierwszy był u Ciebie growling czy czysty śpiew?
VS.: ?Doceniam miłe słowa - dzięki! Tajemnicy nie ma żadnej, po prostu robię to, co lubię bez specjalnej, jedynie słusznej techniki i setek godzin prób. Zawsze miałem dryg do śpiewania i tak już zostało. Grałem co prawda przez dłuższy czas na pianinie, ale w końcu stwierdziłem, ze wolę korzystać z instrumentu wbudowanego w moje ciało [śmiech]. Myślę, ze podstawową kwestią jest tu po prostu ucho a więc jego prawidłowe funkcjonowanie [śmiech].?

MS.: THY DISEASE czy DECAPITATED, czyli Waszych kumpli spod tej samej wydawniczej egidy, również dotknęły ostatnio zmiany składu. Polska scena jest w tej kwestii zdecydowanie dynamiczna. Ktoś odchodzi z jednej kapeli, po to żeby zagrać w innej, później wraca lub wybiera jeszcze inny szyld. Z czego, według Ciebie, to zjawisko wynika?
VS.: ?Grono muzyków w określonym mieście jest jednak dosyć hermetyczne i stałe. Siłą rzeczy, więc w zależności od potrzeb - mocno eksplorowane [śmiech]. To działa jak poczta pantoflowa i to jak najbardziej normalny stan rzeczy. Masz zespół i masz problem, powiedzmy z gitarzystą. Chcesz mieć nowego, najlepiej równie utalentowanego i tak dalej. Szukasz więc najpierw wśród zaprzyjaźnionych bandów i koniecznie z Krakowa bo przecież potrzebne są próby, a nie chciałbyś by ktoś dojeżdżał z Białegostoku? [śmiech].?

MS.: Wasz skład zasilał niegdyś Paweł Mąciwoda-Jastrzębski - wirtuoz gitary basowej, obecnie zagrzewający miejsce w samym SCORPIONS. Jesteście dumni z jego osiągnięć?
VS.: ?Oczywiście, ze tak. Jeden z najważniejszych rockowych tuzów, zasilany jest przez ?naszego?. Czysta duma!?

MS.: Nasi krajanie niejednokrotnie udowadniali, że potrafią wiele i to nie tylko ?wypić? [śmiech]. Weźmy taki przykładowy DISPERSE, którego genialny ?Living Mirrors? ukazał się nakładem francuskiej Season Of Mist i z tego co wiem jest dystrybuowany przez Mystic Production, nie mówiąc już o sukcesach BEHEMOTH, którego ?The Satanist? pięknie potwierdza, że ekipa Nergala w pełni na nie zasługuje. Zamiast dumnie nosić głowy wysoko, muzycy naszych kapel ciągle porównują się jednak z tymi zachodnimi, jakby w czymkolwiek im tak naprawdę ustępowali. A może jest to kwestia tego, że jako naród nie doceniamy swojego? Fani piłki nożnej modlą się do szalików polskich drużyn niezależnie od wyników meczy, podczas gdy ci, którzy rzeczywiście promują ten kraj w świecie są ścigani, bo grać tak jak oni w kraju nad Wisłą nie wypada. Norwedzy swój krajowy black metal uznali oficjalnie za dobro narodowe. Nie sądzisz, że ten nasz uroczy naród wykazuje się wybitnie pokrętną logiką w tej kwestii?
VS.: ?Zachód Made In USA to problem nie tylko Polaków, ale wszystkich, którzy chcą zdobyć ten wielki i najważniejszy prócz Wysp i Japonii rynek. Wcale mnie to nie dziwi, a historia muzyki pełna jest mniej lub bardziej szczerych uśmiechów w kierunku Ameryki? Inna sprawa to kwestia zaplecza i dochodów, przy których można bez kompleksów tworzyć, a więc dochodu krajowego netto. Jak wiemy, w Polsce wciąż jesteśmy do tyłu, choć? pamiętajmy, było dużo gorzej. Musisz pamiętać, że u nas dodatkowo występuje podział na mainstream i całą resztę. Mainstream grają wszystkie media, choć maistrem?em jest on tylko z nazwy, a cała reszta ląduje w poczekalni. Tam też zazwyczaj zostaje? Nikt nie chce grać ambitniejszej muzyki, bo boi się o kasę, którą dają reklamodawcy, a ci zazwyczaj noszą białe skarpetki w towarzystwie klapek Kubota? Koło się zamyka a autorytetów brak? Z drugiej strony niezaprzeczalny sukces kilku polskich kapel, którym udało się wybić udowadnia, że jednak warto i da się! Powoli, bo powoli, ale doganiamy świat!?

MS.: Jakby nie patrzeć jesteś muzykiem jednej z najważniejszych i najlepszych, polskich formacji thrashmetalowych. Jak widzisz polską, thrashową scenę? Słuchałeś którejś części ?Thrashing Damnation - Thru Compilation?? Jak oceniasz inicjatywę promowania polskiego, thrashowego podziemia w ten sposób?
VS.: ?Nie lubię słuchać albumów składankowych, ponieważ rzadko kiedy można zaprezentować zespół jednym kawałkiem, a wkładanie go między kilkunastu innych wykonawców jest szalenie trudne. Zarówno dla samych wykonawców, jak i słuchaczy. Inne brzmienia, jakość nagrania etc? Natomiast wciąż słucham pełnych albumów debiutujących wykonawców i sprawia mi to nie lada przyjemność. Zdaje sobie sprawę, że przygotowanie albumu to ciężka PRACA i doceniam to! Metal rodzi się w podziemiu (i słusznie!) i miło oglądać jak raz na jakiś czas wystawia z niego ogon by zaprezentować się szerszemu gronu.?

MS.: Niezależnie od tego czy nazwiemy to odrodzeniem thrashu, czy też posłużymy się innym terminem nie da się ukryć, że ostatnie dekady przyniosły wiele nazw, których granie wpisuje się w nurt definiowalny jako retro thrash. Zdania są podzielone. Jedna z tez głosi, że zespoły te nie wnoszą do gatunku absolutnie nic. Inni mówią o jakimś żerowaniu na stylistyce pokoleń sprzed lat (Jeff Waters śpiewa o tym w utworze ANNIHILATOR ?The Trend?). Według mnie nie można zaprzeczyć, że grupy takie jak EVILE, HAVOK czy choćby polski FORTRESS nagrały wiele dobrego. Jak brzmi Twoja opinia?
VS.: ?Każdy gatunek muzyczny odchodzi i powraca i to normalne. Tak też jest więc z thrash metalem. To dla mnie bardzo ważna cześć muzyki i odkąd pamiętam jestem z nim zaprzyjaźniony. Uprawiam go więc z czystej miłości [śmiech]. Jasne, że show biznes pełen jest sztucznych tworów, ukierunkowanych na zarobek, ale to też sztuczki stare jak świat. Pamiętasz przecież, że w pewnym momencie death metal wychodził z każdej lodówki? Każdy label musiał mieć w swoim katalogu przynajmniej jeden zespół z trudno-odczytywalną nazwą [śmiech]. Bardzo dobrze, że tyle kapel buduje scenę - muzyki nigdy nie za dużo! Im więcej nazw, tym większy przesiew - przyroda sobie poradzi [śmiech]. Wiesz, teraz sytuacja na rynku fonograficznym jest zupełnie inna niż przed laty. Z jednej strony wszechobecność Internetu, a więc dużo słabsza sprzedaż CD. Z drugiej strony każdy może zaprezentować swoją muzykę szerszej publice? Wracając do thrash metalu - zawsze jestem za w każdej formie!?

MS.: Autorem frontowej grafiki kapitalnego ?We Serve No One? jest Maciej Kamuda - absolwent Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, z którym współpracowaliście już wcześniej. Jest to Wasz znajomy, z którego usług korzystacie wyłącznie ze względu na kompetencje, czy może podziela on w jakimś stopniu muzyczne zapatrywania członków VIRGIN SNATCH?
VS.: ?Maciej robił nam poprzedni wzór koszulki, więc zgodnie stwierdziliśmy, że warto spróbować. Biedak nie wiedział na co się pisze, bo współpraca na linii: Zielony - Grafik nie należy do najłatwiejszych. Nie dlatego, że jestem kutas, a po prostu detalista i pedant ze mnie! Wszystko chcę mieć tip-top co do 1 milimetra [śmiech]. Na szczęście praca została wykonana na medal, za to szczerze Ci dziękuję Maciej [śmiech].?

MS.: Pojawiłeś się gościnnie na nowej płycie FRONTSIDE - ?Sprawa jest osobista?. Padnie teraz pytanie bez tzw. owijania w bawełnę: Jak myślisz - co mogło strzelić im do głów w związku z niepomiernie przecież kuriozalną woltą stylistyczną, będącą obecnie ich udziałem? Już obróbka (fenomenalnych skądinąd w wersji pierwotnej) ?Granic Rozsądku? na potrzeby klipu była mocno pretensjonalna. Obejrzałem ich nowy teledysk do ?Legendy?. Pośmiałem się, potupałem nogą, ale po wysłuchaniu całej płyty w głowie pozostała jednak gorzka konstatacja, że w swoich poszukiwaniach stylistycznych zespół zdecydowanie się pogubił. Lubisz osobiście ten ich nowy album?
VS.: ?Wolta artystyczna FRONTSIDE to ich prywatna sprawa i nie będę tego oceniał? Najwidoczniej chłopcy czuli się od dawna źle w metalowej skórze i woleli grać bardziej miękkie rzeczy. Biorąc pod uwagę, że przecież ich styl ewoluował w kierunku pudel-rockowym od dłuższego czasu, nie jest do dla mnie zaskoczeniem. Już poprzednie klipy FRONTSIDE były podszyte drwiną z nazbyt konserwatywnego przywiązania do subkultury metalowej. Nie wiem czy przez to otworzą się drzwi mainstreamu, TV i reklamy, ale wolność artystyczna polega na tym, że robisz co chcesz ze swoją muzyką i to właśnie zrobił FRONTSIDE. Lubię chłopaków, więc bez problemu zaśpiewałem w ?Kilka Próśb?. To akurat niczego sobie, rockowy kawałek, a ja rocka lubię [śmiech]!?

MS.: Jakiś czas temu obciąłeś włosy. Sam kiedyś miałem długie, obecnie mam krótkie i chyba nie istnieje dla mnie bardziej błaha kwestia niż powyższa. Polscy metalowi ortodoksi mają jednak często inne zdanie. Jak było w Twoim przypadku?
VS.: ?Nosiłem włosy przeszło 20 lat i ściąłem. Nie mam z tym żadnego problemu, a poza tym: od kiedy to wartości, postawy i przynależność ideologiczna są determinowane przez długość upierzenia? Na pewno nie przed 40-ką [śmiech].?

MS.: Dzięki wielkie za odpowiedzi! Pozdrawiam!

autor: Kępol (wrzesień 2014)



<<<---powrót