Wywiady

Ustrzycka ?METALLICA? kultywująca polski język. Poezja Rafała Wojaczka, Juliana Tuwima i Czesława Miłosza w twardych klamrach technical metalowych łamańców. Do dwudziestu zmian tempa w utworze. Tak zaczyna się historia muzyki wielkiej. Nie wiem czy zachowam się taktownie pisząc, że okoliczności karierowo-osobiste, jakie położyły na glebie METALMORPHOSIS szczęśliwie ustąpiły miejsca planom zespołowym, lecz bez wspomnianego punktu zapalnego grupa mogłaby nigdy nie wejść w kolejną fazę swojej działalności pod tytułem YOUDASH, w której kończą się już przysłowiowe żarty. W odświeżonym wydaniu lingwistycznym, z nowym wokalistą i nowymi pomysłami YOUDASH wyrzuca z rękawa garść najprawdziwszych, technical deathmetalowych srebrników sprzedając wyłącznie twórczą jakość. O ostatniej epce ?Hunting Among the Stars?, percepcji świata i wielu innych sprawach opowiedzieli gitarzysta i perkusista obecnego składu grupy.

Mroczna Strefa [Kępol]: Hail! Może zacznijmy od tych najbardziej bieżących i chyba też w sumie frapujących odbiorców muzyki YOUDASH kwestii. Jak idą prace nad nowym albumem, którego nagrania przewidzieliście na wiosnę 2015 roku? Wiadomo już kiedy płyta ostatecznie się ukaże? Będzie to długogrający album czy kolejna epka?
YOUDASH [Leń]: ?Cześć! W pierwszych słowach chciałem Ci podziękować za tak przychylne słowa na temat naszego ostatniego materiału, czyli ?Hunting Among The Stars?. Z jednej strony staramy się podchodzić do wszystkich recenzji z dystansem i rezerwą, jednak trudno ukryć, że czytając taką opinię o swojej twórczości dostaje się mega motywującego, pozytywnego kopa. Jeśli chodzi o nowy materiał, konkretnie mogę odpowiedzieć na jedno pytanie: będzie to pełny album. Pierwszym pomysłem była kolejna EP-ka, ale nagrana w jednym z najlepszych (naszym zdaniem) w Polsce studio nagraniowych, ze znanym realizatorem. Ostatecznie zrezygnowaliśmy z tej opcji z prostego powodu ? nawet gówniany ?full album? ma w mediach, portalach społecznościowych, zinach itd. itp. dużo wyższy status, niż najlepsza EPka. Nie chcemy wydać kupy szmalu na coś, co pomimo swojej jakości będzie traktowane jak półprodukt, czy demówka. Będzie pełny album i na pewno nie będzie gówniany [śmiech].?

MS.: Po raz kolejny odwiedzicie Roslyn Studio, czy tym razem postawicie na jakąś inną miejscówkę? Uchylicie rąbka tajemnicy odnośnie nowego materiału? Jaki on będzie?
L.: ?Decydując się na pełną płytę, pogodziliśmy się z faktem, że nie pociągniemy ani finansowo, ani logistycznie nagrywania w ?znanym studio na drugim końcu Polski?. Na szczęście w Rzeszowie (i okolicach?) są możliwości żeby zrealizować temat na odpowiednim poziomie. Tym razem nie będzie to Roslyn. Na razie trudno mówić o szczegółach ? jesteśmy w fazie koncepcyjnej. W warstwie stylistycznej ciężko spodziewać się rewolucji. Staramy się kombinować, żeby materiał był pokręcony i jednocześnie łatwiej przyswajalny. Z jednej strony to banał, powtarzany przez wszystkich zajmujących się ekstremalną muzą, z drugiej zaś ? są tacy, którym udaje się to realizować lepiej niż innym i to właśnie oni są dla nas punktem odniesienia.?

MS.: Szukacie jakiegoś wydawcy dla nadchodzącego krążka czy zdecydowaliście się walczyć samotnie? Jest ktoś spoza zespołu kto zakulisowo pomaga Wam w organizacyjno-wydawniczych kwestiach, czy sami pracujecie na to czym YOUDASH obecnie jest?
L.: ?Na razie wszystko co robimy to nasza samodzielna inicjatywa. Gdy nagramy materiał, będziemy szukać wydawcy. To był jeden z głównych argumentów, żeby pchać się w całą płytę. Jednocześnie znamy realia więc nie obiecujemy sobie cudów. Jeżeli wydarzy się coś pozytywnego ? OK, super bonus!?

MS.: W przypadku Waszego zespołu oko przykuwa już sama nazwa. Powinniśmy doszukiwać się tu jakiejś większej filozofii czy przyjąć, że najzwyczajniej w świecie postawiliście na dobrze brzmiącą, w kontekście metalowej estetyki, grę słów?
L.: ?Zdecydowanie chodziło o dobrze brzmiącą i dobrze wyglądającą nazwę. Teraz jest trend na nazwy typu: ?Fate of coś tam?, ?Cos tam of Dark?? Nie ma szans, żeby taki ?potworek? zapadł w pamięć (choć był pomysł ? CREV NAGUA ZALEYE). Padło na YOUDASH. ?Judasz? brzmi prawie jak ?Slejer?! Zauważyliśmy, że nasza nazwa wzbudza emocje, także przez sposób w jaki jest zapisywana. Ludzie kombinują, o co chodzi, co to znaczy? Myślą o tym. Filozofie można dorabiać bez ograniczeń. Ostatnio zastanawiałem się, jak połączyć Judasza z klimatem kosmosu. Wykombinowałem, że wniebowstąpienie Jezusa to forma swoistego wystrzelenia się w przestrzeń kosmiczną. Judasz bardzo pomógł w realizacji tego projektu.?

MS.: Przyznam, że sięgnąłem po epkę METALMORPHOSIS ?Biopsja Duszy? i wydaje mi się, że początków grupy YOUDASH należy się doszukiwać właśnie tam. Jak wygląda to w Waszych oczach ? YOUDASH to dla Was zupełnie nowy początek czy może logiczna kontynuacja tego, co powiedzieliście pod tamtą nazwą? Czemu METALMORPHOSIS przeszedł w stan spoczynku?
L.: ?METALMORPHOSIS założyliśmy z Buczkiem i niejakim Stachyrakiem w 1998 w Ustrzykach Dolnych. Mieliśmy wtedy 17 l. (ja) i 15 l. (Buczek). Byliśmy ustrzycką METALLIKĄ [śmiech]. Stachyra ? wokalista, perfekcyjnie kopiował Hetfielda z czasów ?Kill?em all?. Zaczynaliśmy od punkowego thrashu, ale z czasem, zaczęliśmy z Buczkiem trochę kombinować z rytmami, aranżem itd. W tej konfiguracji nagraliśmy 3 demówki. W 2002r. mieliśmy nawet zdjęcie w Metal Hammer ? zajebisty sukces! W 2005r. Stachyrak stwierdził, że ?jazzu grać nie będzie? i wyjechał do UK. Każdy poszedł w swoja stronę - studia, praca, taki polski standardzik? Buczek był w Krakowie, ja po studiach wróciłem do Ustrzyk, gdzie rozpocząłem dobrze zapowiadającą się karierę jako nieugięty celnik na przejściu granicznym z Ukrainą. W międzyczasie, Buczek podjął decyzję o ustatkowaniu się, pojechał nawet na kilka miesięcy do USA, żeby być gotowym materialnie do poważnych decyzji, które planował wprowadzić w życie. Klasyczny scenariusz 90% kapel. Brutalna rzeczywistość triumfuje nad młodzieńczym entuzjazmem. Ale? Moja kariera w Służbie Celnej została dramatycznie przerwana, ponieważ nie okazałem się, aż tak nieugięty jak planowałem [śmiech]. Buczek po powrocie z USA dowiedział się, że kroki, które miał podjąć były, delikatnie mówiąc, pochopne? Kasa została, więc kupił porządne bębny. Ja dostałem robotę w Rzeszowie ? z Krakowa było tu stosunkowo blisko. W październiku 2007 zaczęliśmy w Rzeszowie pierwsze próby. Cały czas mieliśmy w głowie, że to jest naturalna kontynuacja METALMORPHOSIS, liczyliśmy, że Stachyrak dołączy do nas i pociągniemy na innym poziomie to, co budowaliśmy przez kilka lat. Nie chciał. Na basie grał Lobo, który był z nami jeszcze za czasów Stachyraka, więc zostało 75% starego składu. Dwa lata robiliśmy materiał na ?Biopsję Duszy?. Zasada była taka, żeby motywy wchodziły po sobie jak najdziwniej się da ? chyba się udało ? w każdym numerze jest ok. 15-20 różnych temp? Na wokal wskoczył Bulgoth, który growlował wiersze Tuwima, Miłosza i Wojaczka do tych naszych dziwolągów. Reasumując - tak, właśnie na ?Biopsji Duszy? narodził się YOUDASH, choć jeszcze nie wiedzieliśmy, że tak dostanie na imię. Jednak ?prawdziwy zespół? sformował się jesienią 2011r. w momencie kiedy na basie zaczął grać Matz ? zdecydowanie kluczowy moment. Trzy punkty podparcia ? podstawa równowagi.?

MS.: Widzę, że tamten materiał został uzupełniony o teksty pisane w języku ojczystym. Na ?Hunting Among the Stars? mamy angielszczyznę, którą zaczęliście się posługiwać po wydaniu epki ?Na pohybel?, gdzie wersety również zostały skreślone w języku polskim. Zadecydowała o tym zmiana za mikrofonem czy szeroko zakrojone plany ekspansyjne? Podzielacie opinię co poniektórych, że polski do zupełnie nierockowy język, w którym dobrze brzmiące teksty numerów pisze się nadzwyczaj ciężko?
L.: ?Przyjęliśmy zasadę, że za teksty odpowiada wokalista. Trochę inaczej było na ?Biopsji Duszy?, gdzie użyliśmy wierszy polskich poetów, o których wspominałem wcześniej. Koncept z wierszami miał być gwarantem sukcesu marketingowego. Niestety zrobiliśmy bardzo niewiele, żeby ktokolwiek usłyszał tamte kawałki. Nikt mi jednak nie wmówi, ze polski język nie nadaje się do takiej muzy. Wszystko, co ciężkie w obróbce szybko zniechęca. Statystyczny człowiek ma w naturze tendencję do ułatwiania sobie życia, do unikania zajęć, które wymagają wysiłku, a są z gatunku tych dobrowolnych. Tekst po angielsku zawsze ?siądzie?, a nad polskim trzeba troszeczkę posiedzieć. Na EP-kę ?Na Pohybel? teksty napisał Mielnikiewicz, może nie noblista, w przeciwieństwie do jednego z poprzednich tekściarzy, ale za to z wykształcenia polonista. Słychać, że nad tym siedział. Jak robiliśmy ?Hunting?? Ropa już na pierwszej próbie zakomunikował, że będzie po angielsku. Tym samym spuścił powietrze z tego pompatycznego balona, jaki dmuchaliśmy kultywowaniem języka polskiego w naszej muzyce. Okazało się, że wszyscy jesteśmy szczęśliwsi z tego powodu.?

MS.: Od początku chyba wykazywaliście upodobanie do ekstremalnego, acz zdecydowanie technicznego metalu o mocno progresywnym charakterze. Teraz takich zespołów jest na pęczki, ale w 1998 roku, gdy METALMORPHOSIS zaczynał swoją drogę, było chyba jednak ciut inaczej. Co skłoniło Was do obrania takiego kierunku? Czego wtedy słuchaliście?
L.: ?Świadoma zajawka na ciężką muzę zaczęła się gdzieś w 1993 roku. Wtedy każda kaseta, każda strona niewyobrażalnie drogiego Metal Hammera była czymś magicznym. Jako totalny dzieciak przypadkowo trafiałem na takie perełki jak CORONER ?Mental Vortex?, czy SPARAGMOS ?Error?. Najważniejsze było jednak ACID DRINKERS, w tamtych czasach miałem straszną jazdę na punkcie Acidów. Zresztą do tej pory to mój numer jeden. Zrobili rzeczy, które są totalnie niepodrabialne i kopią dupsko do dziś. Płytą, która spowodowała jakiś tam przełom w mojej głowie, był też ?Murder?s Concept? YATTERING. Oni wyczyścili mi mózg. Z kolei w momencie pracy nad ?Biopsją Duszy? miałem okres, że przez dwa lata słuchałem tylko Franka Zappy. Aktualnie jestem na etapie CANNIBAL CORPSE i SUFFOCATION.?

MS.: Przeogromnym plusem jest jak dla mnie fakt, że mimo zjawiskowego wręcz poziomu technicznego, jaki prezentuje ?Hunting Among the Stars?, nie miałem podczas przesłuchań wrażenia syntetyczności. Uważam, że cybernetyczny charakter pewnych płyt również ma swój urok, ale zdecydowanie uwielbiam krążki, na których tzw. matematyczna precyzja idzie pod rękę z organicznością. Coś takiego potrafi MYOPIA, EPHEL DUATH, PYRRHON, KHARIOT czy wciąż i z rewelacyjnym skutkiem aktywni klasycy z ATHEIST bądź CYNIC i według mnie cechuje to również Waszą twórczość. Wypracowujecie jakoś wspomniane proporcje czy przychodzi to raczej samo? Co sądzicie na temat większości współczesnych, wymuskanych metalowych produkcji?
L.: ?Wszystko, co nagrywamy jest wcześniej intensywnie ogrywane ?na żywca? na próbach. Mam wrażenie, że w związku z szerokimi możliwościami nagrywania w dobrych warunkach wiele kapel kończy materiał w studio. Komputer czyni cuda. Wszystko jest perfekcyjnie wyrównane do siatki metronomu. Niestety człowiek nie jest w stanie zagrać idealnie i perfekcyjnie. Stąd wrażenie ?wymuskania? i syntetyczności. Słucham ?Divne Intervention? SLAYER i w całej niepodważalnej doskonałości tej płyty, nie słyszę grama perfekcji ? wszystko tętni, pulsuje bo grają żywi ludzie. Jasne, że korzystamy z dobrodziejstw techniki i małe oszustwa w studio zawsze będą miały miejsce, jednak staramy się, żeby było słychać nas i nasze ludzkie odchyły od androidalnej perfekcji. Jeśli chodzi o wzór współczesnej produkcji, w tym roku z butów wyrwała mnie jedna płyta ? ?Killer Be Killed?.?
YOUDASH [Buczek]: ?Jako bębniarz zawsze byłem fanem akustycznego brzmienia swojego instrumentu. Nie przepadam za wszechobecnymi w muzyce metalowej triggerami, które teoretycznie mają ułatwiać pracę w studio i na koncertach a praktycznie robią z pulsującego zestawu bębnów hałasującą maszynę pozbawioną artykulacji i zmian dynamiki. Oczywiście wszystko w imię wygody akustyków i ciągoty wielu bębniarzy do odhumanizowanej perfekcji. Z drugiej strony, na ten przykład, ciężko mi sobie wyobrazić FEAR FACTORY na płycie ?Demanufacture? bez tego specyficznego, ?cybernetycznego? brzmienia... Współczesne metalowe produkcje są zazwyczaj tak ?dobre?, że z dużo większą przyjemnością słucham płyt z lat 90?tych. W tamtym czasie goście wchodzili do studia, żeby grać na instrumentach i zdzierać gardło a nie kombinować na komputerze. Zdarzają się oczywiście perełki, których trzeba skrupulatnie wyszukiwać w oceanie match-corów, djentów, brutal-technical grindów, old-school thrashów i innych podobnych? Ot chociażby taki MASTODON czy REVOCATION.?

MS.: Czemu współpracujecie akurat z Roslyn? Jak trafiliście tam pierwszy raz? To oni odpowiadają za fakt, że produkcja Waszych epek jest tak piekielnie dobra?
L.: ?Pierwszy raz trafiliśmy tam w 2003 r. przy okazji drugiej demówki METALMORPHOSIS. Krzysiek oferuje fajną jakość w dobrej cenie i jest blisko. Przemiły, cierpliwy człowiek ? prawdziwy pasjonat.? B.: ?Wszystko to prawda. Dodam tylko, że Krzysiek jest też wielkim fanem ?amerykańskiego, tłustego brzmienia? w stylu NICKELBACK a przy tym upartym i dążącym do obranego celu rasowym realizatorem.?

MS.: Kto miksował ?Hunting Among the Stars? i kto odpowiada za mastering?
L.: ?Wspomniany wcześniej Krzysiek Godycki ze studia Roslyn. On sam był niezadowolony z efektu końcowego ? zrealizował naszą wizję brzmienia, odmienną od swojej. Nie odpuściliśmy bo wiedzieliśmy, co chcemy osiągnąć i w tamtym momencie byliśmy bardzo zadowoleni z efektu końcowego.?

MS.: Teksty na płycie, podobnie zaś jak sama otoczka grupy, związane są z zagadnieniami przestrzeni kosmicznej. Osobiście widzę tu tylko trzy prawdopodobne źródła inspiracji: naukę, literaturę, lub ? co wygląda mi najbardziej wiarygodnie ? kino. Gdy tak sobie siedziałem i czytałem teksty Waszego najnowszego minialbumu takie tytuły jak ?Obcy ? 8 pasażer Nostromo?, ?Gwiezdne Wojny? czy ?Predator? przychodziły do głowy wręcz automatycznie. Co rzeczywiście podsunęło Wam pomysł na tę otoczkę s-f? Marlena Mosior wykonywała okładkę zgodnie z Waszymi wytycznymi czy sama domyśliła się takiego, a nie innego kierunku tematycznego?
L.: ?Wszystko o co pytasz to działka Ropy ? ogólny koncept, teksty, pomysł okładki. Gość studiuje filmoznawstwo i ma mocną zajawkę na S-F. Punktem wyjścia były ?Gwiezdne Wojny?, ale wszystkie klasyki kina z lat 80-tych są wielką inspiracją. Wychowałem się na tych filmach więc od razu podchwyciłem temat. ?Obcy ? decydujące starcie?, ?Terminator?, ?The Thing? z Kurtem Russellem ? analogowe efekty miażdżą klimatem, o którym możemy tylko pomarzyć we współczesnych produkcjach. Ze swojej strony mam parcie żeby napisać kawałek nawiązujący do Dragon Ball?a ? uwielbiam! Ropa też zna temat, więc chyba się dogadamy??

MS.: Przyznam szczerze, że sam również lubię sobie niekiedy poczytać o tym naszym wszechświecie czy zobaczyć dobry s-f z akcją osadzoną w jakiejś pozaziemskiej lokalizacji. Uderza mnie jednak, że większość ludzi mówiąc ?świat? ma na myśli ziemski glob, traktując przestrzeń kosmiczną, czy po prostu całą resztę, jako coś zupełnie obcego, egzotycznego, odklejonego niemal od rzeczywistości. Co powiecie na koncepcję wszechświata jako naszego domu, którego mikroskopijny z tej perspektywy skrawek zamieszkuje nasz rodzaj?
L.: ?Popatrz na mrówki ? żyją, rozmnażają się, budują społeczności itd. Nie zdają sobie jednak sprawy o istnieniu np. gatunku ludzkiego. Trudno zaprzeczyć, że ludzie istnieją, ale mrówki nie mają narzędzi ani możliwości percepcyjnych żeby uświadomić sobie fakt istnienia człowieka. Tak samo człowiek ma ograniczone narzędzia percepcji i eksploracji otoczenia. W swojej dumie i samouwielbieniu ludzie najczęściej zakładają, że są najwyższą formą życia. Dla mnie oczywiste jest, że jesteśmy mrówkami dla jakichś innych, lepiej rozwiniętych organizmów, a kosmos jest tą granicą, na której kończy się nasza percepcja. Może nasz kosmos to tylko komórka w jelicie jakiejś istoty, kto wie, może ta istota jest uważana przez przedstawicieli swojego gatunku za mało rozgarniętą i ma problemy w życiu osobistym? Scena finałowa ?Men in Black? tłumaczy wszystko??

MS.: Buczek ? muszę zapytać Cię o kwestie związane z Twoją grą. Ciężko jest nadążyć za tym istnym tornadem zmieniających się niczym w przysłowiowym kalejdoskopie muzycznych patentów, jakie trafiają na płyty YOUDASH? Gdzie zdobywałeś umiejętności warsztatowe? Przejście na ten bardziej, powiedzmy, progresywny czy ambitniejszy tryb wymagało od Ciebie dużego nakładu pracy i determinacji, czy przyszło to bardziej, powiedzmy spontanicznie?
B.: ?Dzięki za te słowa. Jestem samoukiem. Co prawda miałem krótkie epizody z różnymi ?pedagogami?, ale żaden z nich nie był w stanie mi wytłumaczyć o co w tym wszystkim chodzi. Gdy przychodziłem na lekcje, oni zazwyczaj grali kilkunastominutowe solówki na zestawie. W ich trakcie z wrażenia opadała mi szczęka, a gdy już kończyli, poziom mojej motywacji do nauki czegokolwiek był zerowy bo wydawało mi się, że ja nigdy tak nie zagram. Nie pozostało mi więc nic innego jak uczyć się z płyt VADER, DEATH, ACID DRINKERS, ?starej? SEPULTURY i wielu innych ?zasłużonych dla gatunku?? Tak jest do tej pory, z tym że oprócz ?metalowych wyjadaczy? zauważyłem kilku innych bębniarzy, którzy grając niekoniecznie czczą kozła jedynkami egzekwowanymi w zawrotnych tempach. Bardzo przysłużył mi się w tym względzie dostęp do internetu, który jest skarbnicą wiedzy wszelakiej, także perkusyjnej. Wspomniany przez Ciebie ?ambitniejszy tryb? wynika z tego, że nie przepadam za oczywistymi rozwiązaniami jeżeli chodzi o mój instrument. Lubię myśleć, kombinować, sprawdzać, podpatrywać i podsłuchiwać swoich mistrzów, a także Kolegów z którymi coraz częściej spotykam się na scenie. Spontaniczność jest dobra, ale bez pracy i wytrwałości na niewiele się zdaje.?

MS.: No i może dla równowagi pytanie do Kuby ? jesteś autorem kompozycji z racji obsługiwanego instrumentu? Lepiej czujesz się w zakręconych strukturach czy prostszym, acz przecudnie precyzyjnym piłowaniu gitarowym rodem z coveru ?Porwanego Obłędem??
L.: ?Kompozycje tworzymy wszyscy ? każdy z nas przynosi motywy, ale z ich pierwotnej formy zazwyczaj niewiele zostaje. To są tylko zapalniki. W nich ?rzeźbimy?, babramy się i w ten sposób na próbach ?wykluwają? się wersje ostateczne. W przypadku YOUDASHa najważniejsze jest zgranie. Paradoksalnie łatwiej jest grać pokręcone łamańce bo po tylu latach wszyscy potrafimy zagrać je tak samo nierówno ? a to już sztuka. W prostszych rzeczach słychać każde potknięcie, więc trzeba się bardziej spinać i pilnować.?

MS.: Dzięki Panowie!

autor: Kępol (wrzesień 2014)



<<<---powrót