Wywiady

Zakochałem się! Ma na imię SEA, jest czteroosobową kapelą, obraca się w vintage hardrockowym towarzystwie, choć zdarza jej się rozpustnie grzeszyć progrockową inteligencją, ocierającą się o metal mocą i mimo melancholijnego usposobienia, zjawiskową przebojowością. Wciąż mówimy o początkowej fazie naszego związku, lecz chińskie horoskopy, nordyckie runy i cyganki wróżą nam długą i obfitą w namiętne chwile znajomość. W ostatnich latach poznałem kilka wartościowych aktów kierujących swój tęskny i cokolwiek przyjazny wzrok w stronę rockowych nazw czy wydawnictw o charakterze historycznym, wierząc, iż słowo ?kontynuują? jest w ich przypadku bardziej adekwatne niż ?kopiują?. Posady owej wiary ostatecznie utwardza ?Sea? - eponimiczny krążek debiutancki kwartetu z Danii, którego skroń w najbliższej przyszłości niejeden laur może udźwignąć. Wywiad, który za chwilę przeczytacie ukazał SEA jako grupę absolutnych maniaków vintage rockowego szaleństwa, której strategiczny plan działania obejmuje taśmowe wypuszczanie jednego genialnego utworu za drugim, ale zdradzać zbyt wiele jak zwykle nie zamierzam. Miłej lektury.

Mroczna Strefa [Kępol]: Cześć! Tu Kępol z Mrocznej Strefy! Jak leci w rodzimej Danii? Zimno tam o tej porze roku? Jakie premiery płytowe podgrzewały Wam atmosferę tej zimy?
SEA [Anders Folden Brink]: ?Witaj. Szczęśliwie nie aż tak zimno. Słuchamy raczej starych płyt z ostatnich pięćdziesięciu lat, a może nawet starszych. W tym momencie słuchamy akurat dużo DEEP PURPLE i CREEDENCE [pewnie chodzi o CREEDENCE CLEARWATER REVIVAL - przy. autora] dla wytworzenia miłej, letniej atmosfery? Jeśli już chodzi o młodsze kapele, słuchamy raczej takich rzeczy, jak RIVAL SONS czy BLUES PILLS.?

MS.: SEA powołali do życia muzycy różnych projektów. Opowiedz proszę coś więcej na temat szyldów, pod którymi graliście wcześniej i okoliczności powstania grupy. Wciąż jesteście zaangażowani w działalność tamtych aktów?
S.: ?To prawda, że graliśmy wcześniej w innych zespołach, odbywaliśmy próby i pracowaliśmy nad nimi. Teraz koncentrujemy jednak całą swoją energię na SEA. Poprzednie nasze kapele były początkujące i nieustabilizowane. Każda z nich stanowiła dla nas jednak istotny krok w kierunku ukształtowania dzisiejszego stylu.?

MS.: W zeszłym roku wydaliście swój debiutancki i eponimiczny album i muszę przyznać, że uwzględniając współczesną, vintage rockową scenę ?Sea? jest pozycją z wąskiej przegródki z napisem ?The Best of the Best?. Czemu jednak zdecydowaliście się na taki, a nie inny tytuł? Ile łącznie zajęło Wam wyrzeźbienie tych przepysznych riffów, wykrojenie solówek o ponadprzeciętnym feelingu, opracowanie partii wokalnych nie z tej planety, etc.? Kiedy konkretnie ruszyliście z całym procesem twórczym?
S.: ?Dzięki wielkie. Cieszymy się, że spodobał Ci się nasz materiał. Gramy razem niewiele ponad trzy lata. Przez pierwsze lata nasz styl uległ zdecydowanej zmianie. Trochę zeszło naszej czwórce zanim nauczyliśmy się tego jak wspólnie zabrzmieć i zgrać w najlepszy możliwy sposób.?

MS.: SEA powołały do życia dwie pary kumpli z czasów szkolnych, żyjące w dwóch różnych regionach - a precyzując - na dwóch różnych duńskich wyspach. Zadecydowało to w jakiś sposób o istotnych różnicach między Wami? Muzycznie, jak podejrzewam, dogadaliście się już na wstępie?
S.: ?Znalezienie wspólnego języka na muzycznej płaszczyźnie było rzeczywiście dziecinnie proste. Ja i Maico [Thyge; bas - przyp. autora] przesłuchaliśmy wielu kandydatów nim wyłoniliśmy z ich grona Jonasa [Bangstrupa - przyp. autora] i Andersa [Kargaarda - przyp. autora]. Mieliśmy bardzo podobne gusta i niezwykle zbliżoną opinię co do tego jak muzyka powinna brzmieć i jak powinna być zagrana.?

MS.: Wszystkie ścieżki na najnowszy album uwieczniliście w jeden tydzień! Większość supergrup z legendarnymi nazwiskami w składzie mogłaby powarzyć o nagraniu płyty na takim poziomie, a Wy zrobiliście to w tydzień!!! O co tutaj chodzi?! Jak to w ogóle było możliwe? Dużo ćwiczyliście przed sesją, mającą miejsce w Dead Rat Studio?
S.: ?Świetnie jest słyszeć, że album podoba Ci się aż tak! Ale tak - DUŻO ćwiczyliśmy przed wejściem do studia, więc nie traciliśmy tam czasu na poprawki. Zaczęliśmy od równoległej rejestracji śladów sekcji rytmicznej, które uchwyciliśmy na żywo. Czuliśmy w kościach, że nada to płycie bardzo organicznego feelingu. Później nałożyliśmy partie gitar i wokalu na zarejestrowany już bas i perkusję. Nasz producent, Jacob Bredahl (były wokalista HATESPHERE), również odegrał wielką rolę w procesie kształtowania brzmienia materiału. Nie powinno być żadną tajemnicą, że był to bardzo długi i intensywny tydzień, ale zdecydowanie było warto.?

MS.: Celowo unikacie auto-strojenia czy metronomów na korzyść muzycznego naturalizmu. Co jednak z profesjonalnym podejściem? Wielu doskonałych muzyków korzysta przykładowo z metronomu nagrywając naprawdę fantastyczne rzeczy. Czemu Waszym zdaniem stoi to w sprzeczności z muzyczną witalnością?
S.: ?Nie mamy w zespole żadnych zasad dotyczących wykorzystania metronomów, pro-toolsów i innych rzeczy tego typu podczas sesji nagraniowych. Wszystkie zdobycze dzisiejszej technologii mogą być bardzo pomocne w Studio. Jedyna nasza wytyczna dotycząca tego procesu brzmi: musimy brzmieć jak żywy zespół!?

MS.: A jak zaczęła się w ogóle Wasza kooperacja z Jacobem Bredahlem i jak współpracowało Wam się ze sobą? Zrelacjonuj proszę sesję w Dead Rat Studio?
S.: ?Jacob ma świetne ucho do muzyki i jest naprawdę dobry w segregowaniu tego, co powinno trafić na album, a co nie. Jest też bardzo zdeterminowany i określony w kwestii tego jak chce pracować. Woli gdy zespoły, z którymi nagrywa grają bardzo dobrze, żeby nie musiał później zbyt wielu rzeczy poprawiać. Również to pozwoliło nam poczynić takie, a nie inne nagrania.?

MS.: Etap masteringu powierzyliście Bradowi Boatrightowi. Jesteście fanami amerykańskiej rockowo-metalowej sceny, z którą jest związany? Gość zajmuje się realizacją wydawnictw wielu sludge metalowych, hc/punkowych, stoner czy noise rockowych kapel stamtąd. Co sądzisz na temat tej sceny?
S.: ?Tak właściwie to Jacob Bredahl go wybrał, bo doszedł do wniosku, że obaj patrzą na muzykę w ten sam sposób. Brzmienie, które wykreowali zdecydowanie pasuje naszym zdaniem do muzyki SEA.?

MS.: W Waszym stylu grania jest coś transcendentnego i szalenie oryginalnego. Wiele zespołów wkłada dziś ręce do przepastnego wora z hardrockowymi wzorcami, ale Wy brzmicie niczym prawdziwy, gatunkowy Tytan! Są niezłe kapele grające klasyczny hard rock ze szczyptą progresywu czy psychodeli jak np. ASG czy DENNERS TRICKBAG, ale to, czego dokonaliście na swoim debiutanckim krążku zostawia mnie z otwartymi ustami! Gdy tylko włączyłem sobie wideoklip do promującego go ?Sorry To Be Sane? szczęka mi opadła i wszystko było jasne. Swobodnie szybujące gitarowe riffy, mocne, acz dobyte z niemałym polotem, perkusyjne uderzenia, gigantyczne partie wokalne, choć przede wszystkim - wspaniałe melodie są monetami przetargowymi Waszego debiutu! Jak się później okazało był to jednak dopiero początek! ?Eyes of Sedona?, ?House of Air?, ?Ride On? - każdy jeden numer z tej płyty mógłby ją promować jako singiel! Są to utwory wybrane na drodze srogiej selekcji, czy jesteście aż tak dobrzy, że potraficie dostarczyć jeden killer za drugim?
S.: ?Najważniejsze są dla nas właśnie dobre melodie. My nie nagrywamy 20-30 utworów na płytę, z czego później wybieramy 8-10 na album. Niemal wszystkie numery, które tworzymy wskakują później na album. Oznacza to jednak, że poświęcamy sporo czasu każdemu utworowi z osobna. Niekiedy ogrywamy nowy numer w sali prób całymi miesiącami nim zaczniemy go zmieniać i doskonalić.?

MS.: ?Eyes of Sedona? startuje w wolnym tempie, przechodząc w epicki refren, z czego drugi szybko zmienia się w najczystszy, hard rockowy czad! Zauważyłem, że METALLICA nagrywała kiedyś ballady o podobnej strukturze (?Fade To Black?, ?One?) i zdaje się, że jest to jedna z Waszych najsilniejszych inspiracji. Co powiesz na temat najnowszego ich utworu, ściślej ?Lords of Summer?? Lekki, acz przyjemny ukłon w stronę czasów świetności, czy oszukiwanie samych siebie z ich strony, że wciąż ?potrafią??
S.: ?Wszyscy dorastaliśmy słuchając i uwielbiając stare ballady METALLICI, więc masz rację pisząc, że jakoś nas zainspirowali. Nowego ich utworu nie słuchaliśmy już z takimi wypiekami na twarzy, ale niezależnie od tego co nagrają teraz, zawsze będą jedną z najlepszych metalowych kapel w historii i uczestnictwo w ich koncertach jest zawsze wielkim przeżyciem.?

MS.: Mighty Music wydaje się być najlepszym wyborem dla zespołu takiego jak Wy. Mają u siebie SHOTGUN REVOLUTION, THE KILLERHERTZ i inne kapitalne, współczesne, hard rockowe kapele. Znacie się z ich muzykami, lub z muzykami innych kapel wydających się wspomnianym sumptem?
S.: ?Tak, zdecydowanie. Scena rockowa w Danii nie jest zbyt wielka, więc wpadamy wzajemnie na swoje koncerty czy inne wydarzenia. Teraz akurat odbywamy trasę po Danii w towarzystwie innych wielkich grup spod skrzydeł Target/Mighty Music, takich jak LUCER, BLACK BOOK LODGE i THE BOY THAT GOT AWAY.?

MS.: Jest kilka momentów na ?Sea?, w których kostkujecie struny w iście metalowy sposób, jak choćby w ?Sorry To Be Sane? czy ?Ride On?. Myślę jednak, że nie da się wyznaczyć jakiejś wyraźnej granicy między rockiem a metalem. Jeden gatunek rozwinął się z drugiego i kiedy słyszę kogoś, kto mówi: ?nie, to nie jest rockowy, tylko metalowy zespół?, zawsze dodaje on mej twarzy soczystego uśmiechu [śmiech]. Jak brzmi Twoja opinia na ten temat?
S.: ?Podpinanie się pod jakiś konkretny gatunek nigdy nie było dla nas najważniejsze. Ludzie mogą nazywać nas jakim tylko chcą zespołem. My po prostu zawsze gramy taką muzykę, jaką uwielbiamy, robiąc to tak dobrze jak tylko potrafimy. Pozwól, że posłużę się słowami Lemmy?ego: ?To wszystko jest rock?n?roll!??

MS.: Jak wyglądają Wasze dalsze plany koncertowe?
S.: ?Tego lata zagramy na kilku festiwalach, wliczając Copenhell - największy metalowy, duński festiwal - oraz damy kilka występów w Szwecji i Norwegii. Na jesieni przyjdzie kolej na niemiecko-duńską trasę, więc wiele ekscytujących gigów pojawiło się na horyzoncie.?

MS.: Pracujecie już nad następcą ?Sea?? Jeśli tak, to czy ukaże się on ze znaczkiem Mighty Music? Pójdziecie w tym samym stylistycznym kierunku co dotychczas na swoich późniejszych wydawnictwach?
S.: ?W tym momencie mamy garść gotowych utworów na nową płytę, więc jesteśmy na dobrej drodze. Współpraca z Mighty Music póki co układa się wspaniale, więc byłoby naprawdę super wydać nasz kolejny album właśnie ich sumptem.?

MS.: Kto jest reżyserem wideoklipu do utworu ?Sorry To Be Sane?? Gdzie kręciliście go i jak wspominacie to przedsięwzięcie? Było to Wasze pierwsze doświadczenie tego typu?
S.: ?Reżyser nazywa się Kennie Orsted i również jest artystą związanym z Target, grającym w zespole o nazwie THE HOUSE. Tak, to był nasz pierwszy raz z teledyskami. Nawiasem: właśnie wypuściliśmy nowy teledysk, tym razem do ?Ride On?.?

MS.: Dzięki i pozdrawiam!
S.: ?Również dzięki wielkie!?

autor: Kępol (marzec 2015)



<<<---powrót