Wywiady

Odpowiedzi do poniższego wywiadu dostałem z przeprosinami dotyczącymi objętości tekstu i wyjaśnieniem, że chłopaki z EVOKE THY LORDS są - jak to się mówi - zarobieni, każdy w swojej płatnej pracy. To daje blade pojęcie o zasadach gry, jakimi rządzą się jaskinie w dolnych warstwach litosfery - że taką metaforyczną hiperbolizacją się tutaj posłużę. Jakże często schemat codzienności narzuca marginalizację działalności w służbie rzezy wzniosłych, co nie tyczy się bynajmniej tylko muzyków w całym tym muzycznym świecie… EVOKE THY LORDS musieli stawić również czoła innym czynnikom, które o mały włos nie pokrzyżowały im planów realizacji materiału najnowszego, znakomitego ich wydawnictwa, pod tytułem "Boys! Raise Giant Mushrooms In Your Cellar!", choć bacząc na datę powstania nie jest to wcale ostatni ich materiał. Zarówno o tym, jak i o podejściu do pewnych stereotypów związanych z uprawianiem grania orbitującego w podobnych układach planetarnych dowiecie się jednak nie ode mnie, a z pierwszej ręki. Tri, dwa, adin… Naczinajem!

Mroczna Strefa [Kępol]: Witam! Tu Kępol z Mrocznej Strefy z tej strony. Jak spędzacie/odchorowujecie święta? Macie na to jakiś patent?
EVOKE THY LORDS [Alexey Kozlov]: "Nie spędzamy świąt, ale właśnie cieszymy się długą, noworoczną przerwą, czego pewnie domyśliłeś się sam, zważywszy na obsuwę związaną z nadesłaniem odpowiedzi. Niestety, ostatnio jesteśmy zajęci jeśli chodzi o życie czysto zawodowe, więc przepraszamy za to."

MS.: Zdecydowałem się na przeprowadzenie wywiadu z Wami, gdyż Wasze najnowsze wydawnictwo pod tytułem "Boys! Raise Giant Mushrooms In Your Cellar!" okazało się pozycją zgoła wyśmienitą! Dostarcza ono solidną porcję psychodelicznego grania ze styku takich stylistyk jak stoner, sludge czy doom metal, choć nie stronicie również od kobiecych wokali czy też gęstego wykorzystania fletu. Jesteście świadomi faktu, że EVOKE THY LORDS to jeden z najoryginalniejszych i najlepszych zespołów na scenie rzeczonego grania? Czujecie się należycie docenieni ze strony mediów czy przez fanów?
ETL.: "O kurde, muszę pochwalić się tym przed mamą! Dzięki za pochlebne słowa. Niektórzy słuchacze uwielbiają naszą muzykę, podobnie jak podziemne media. Dzięki Wam wszystkim! To naprawdę wspaniałe! Obawiam się jednak, że mówimy tu o dużej rybie w małym stawie, gdyż to, co gramy jest interesujące głównie dla stosunkowo małej części mediów czy relatywnie niewielkiego grona słuchaczy."

MS.: Muszę przyznać, że tytuł zeszłorocznej pozycji w Waszej dyskografii jest dla mnie pewną łamigłówką merytoryczną, gdyż zważywszy na psychodeliczny charakter Waszego grania myślałem początkowo, że chodzi o tzw. 'grzybki magiczne', ale one, jak już wiemy, nie rosną do gigantycznych rozmiarów. O co więc chodzi?
ETL.: "Tytuł zapożyczyliśmy z literatury Raya Bradbury'ego. Myślę, że jego powieść "Boys! Raise Giant Mushrooms In Your Cellar!" ma bardzo podobną atmosferę, co nasza płyta."

MS.: Zanim wykrystalizował się Wasz obecny kierunek graliście mocno romansujący z gothikiem, bo zdecydowanie bardziej klimatyczny doom metal przy wykorzystaniu podobnych elementów (flety, kobiece wokale), choć w zupełnie inny sposób. Czemu zmieniliście styl grania i jak doszło do tego, że EVOKE THY LORDS przedzierzgnął się z gothic/doommetalowej kapeli w taką grającą psychodeliczny stoner/sludge metal? Można uznać premierę "Drunken Tales" za pewien punkt zwrotny na Waszej osi rozwoju, płytę przełomową w kontekście nowo-obranego kierunku?
ETL.: "Wytłumaczenie tego fenomenu jest z rodzaju tych mało skomplikowanych: Nasze kluczowe cele i muzyczne zainteresowania uległy po prostu zmianie. W chwili ukazania się naszej debiutanckiej płyty mieliśmy już w zanadrzu co nieco groove'owego materiału. Nagraliśmy więc death/doomową epkę "Twofaced", na którą trafiły niepublikowane wcześniej utwory utrzymane w starym stylu, zamykając tym samym ów rozdział. Gdy tylko materiał się ukazał, zerwaliśmy z tamtą manierą zwracając się radykalnie w stronę groovu. Jeśli zaś chodzi o punkt zwrotny to "Boys!..." nagraliśmy przed "Drunken Tales". Jest to więc dla nas swoisty powrót do przeszłości, a punkt zwrotny wyznacza raczej ten pierwszy album."

MS.: Zamiast odrzucać brzmienie kobiecego wokalu czy fletu zaadaptowaliście je do klimatu Waszego obecnego kierunku. Myślę, że wokal Anastasii ma sporo wspólnego z vintage/occult rockowym feelingiem (THE DEVIL'S BLOOD, BLOOD CEREMONY, ROYAL THUNDER, CHRISTIAN MISTRESS), zazębiając się tym samym perfekcyjnie z obecnym stylem gry EVOKE THY LORDS! To samo tyczy się fletów i wydaje mi się, że większość kapel raczej zmieniłaby instrumentarium w myśl zasady: nowy styl-nowe środki. Wy postąpiliście wręcz przeciwnie. Czemu? Rezultat jest genialny, albowiem otrzymaliśmy w ten sposób jeden z najbardziej intrygujących zespołów na psychedelic stoner/sludge'owej scenie, ale czemu zachowaliście elementy starego stylu popychając zespół w zupełnie innym przecież kierunku?
ETL.: "Na "Boys!..." można znaleźć więcej kobiecych wokali niż na "Drunken Tales", ale tak jak już powiedziałem - "Boys!..." to materiał starszy. Mam dla ciebie jednak dobre wieści. Obecnie pracujemy nad nowym krążkiem i jeden z numerów będzie zawierał wyłącznie wokal Anastasii, zero męskich wokali czystych czy growlingu, tylko kobiecy, niezniekształcony głos. Wolimy grać z przyjaciółmi niż z profesjonalistami, których ledwo znamy. Nie mieliśmy więc wątpliwości co do fletu - to wciąż element naszego brzmienia."

MS.: Partie wspomnianego fletu są improwizowane czy starannie wypracowywane? Były obecne w Waszej muzyce od samego początku?
ETL.: "Improwizowane - jeśli już - są wyłącznie na etapie procesu tworzenia. Podczas nagrań są to rzeczy o ściśle określonym charakterze. Ten instrument nie był z nami od samego początku, ale powiedzmy, że prawie, prawie zawsze. Na pewno jest na wszystkich naszych płytach."

MS.: Rosja (podobnie zresztą jak sąsiadująca Ukraina) jest domem wielu wartościowych nazw ze świata szeroko rozumianego doom metalu. EVOKE THY LORDS, ABSTRACT SPIRIT, AUT MORI, LETARGY DREAM, THE MORNINGSIDE z całą pewnością wymieniłbym w gronie swoich ulubieńców. Wasza lokalna, doomowa scena jest rzeczywiście tak silna, czy jest to raczej kwestia niesamowitej roboty, jaką odwala dla niej Solitude Productions i jej pododdziały? Jak to jest być muzykiem metalowym w Twoim kraju?
ETL.: "Niełatwo jest mówić o doomowej estradzie w Rosji. Żyjemy z dala od tego wszystkiego i nie wiem zbyt wiele o wspomnianej scenie. Ostatnio koncertowaliśmy jednak ze świetnymi kapelami syberyjskimi, np. STATION DYSTHYMIA, WEEDUZA, THE EXTINCT DREAMS czy BELOW THE SUN. Każda z nich gra doom w zupełnie innym stylu i każda roi to niewiarygodnie. Bycie muzykiem w Rosji jest bardzo proste. Powinieneś zajmować się wyłącznie muzyką, relaksować w gronie przyjaciół i nie pracować. Jeśli masz pieniądze rzecz jasna. Jeśli nie masz - tutaj mówimy już o troszeczkę innej sytuacji."

MS.: Powiedz może coś więcej na temat procesu komponowania, aranżowania i wreszcie - nagrywania "Boys! Raise Giant Mushrooms In Your Cellar!". Gdzie konkretnie uwieczniliście to niebagatelne przecież dzieło? Współpracowaliście z jakimś realizatorem, czy raczej działaliście na własną rękę?
ETL.: "Proces odbył się na zasadach of force majeure. Najpierw destrukcji uległ nasz flet i trzeba było skonstruować hybrydę z dwóch różnych instrumentów. Później życie poskąpiło nam szczęścia co do inżyniera dźwięku, który okazał się osobą lekkomyślną, w efekcie czego trzeba było żmudnie odzyskiwać materiał od podstaw. Oto dlaczego, w pewnym sensie, czujemy ulgę wydając w końcu tę płytę."

MS.: Pośród informacji zamieszczonych w jej książeczce znaleźć można podziękowania dla MT, który 'odzyskał materiał od podstaw'. To jego robota?
ETL.: "Tak. To z jego pomocą odzyskaliśmy i ostatecznie zapisaliśmy te numery. Dzięki raz jeszcze stary!"

MS.: Współpracujecie z kimś oprócz personelu Solitude Productions, kto pomaga Wam w kwestiach promocji zespołu? Często gracie koncerty?
ETL.: "Jeśli chodzi o płyty, odpowiedź brzmi nie. Zarówno wydania fizyczne, jak i cyfrowe - za pośrednictwem platform typu Bandcamp - dystrybuujemy sami. Koncertujemy rzadko. Mamy na koncie kilka niesamowitych sztuk w syberyjskim regionie, które nie tak dawno temu daliśmy w towarzystwie naprawdę niezłych kapel. Następne planujemy na wiosnę. Tak więc, panowie - kto mieszka w Tomsku - carpe diem!"

MS.: Wasza muzyka posiada silnie transowo-medytacyjny charakter. Aplikujecie sobie od czasu do czasu substancje psychoaktywne by zwiększyć swoją 'kreatywność' podczas pisania poschizowanych numerów, czy jest to w Waszych oczach li tylko popularny mit na temat owocnego procesu powstawania psychodelicznych numerów?
ETL.: "Obawiam się, że w tej akurat kwestii konkretni z nas nudziarze. Substancje, o których wspomniałeś i nasze granie nie mają ze sobą zbyt wiele wspólnego. Zważywszy jednak na reakcje ze strony słuchaczy widać jak olbrzymią moc ma efekt wizualny. Po ukazaniu się "Drunken Tales" zostaliśmy uznani za kosmonautów. Po premierze "Boys!..." staliśmy się zbieraczami grzybków."

MS.: Muszę przyznać, że "Boys!..." to pierwszy Wasz album, który trafił w moje ręce i podczas jego lektury myślałem z początku, że gracie muzykę… instrumentalną! Nim wejdą wokale w drugim na trackliście "Betrayer/Lier" słuchacz ma przyjemność z bitymi dziesięcioma minutami grania właśnie instrumentalnego (cały "Damn These Deserts" i połowa rzeczonego "Betrayer/Lier"). Było to zamierzone?
ETL.: "Powinieneś w takim razie posłuchać "Drunken Tales". Wszystkie teksty na tę płytę zamykają się dosłownie w kilku linijkach. Są to rzecz jasna zamierzone zabiegi."

MS.: Czujecie wewnętrznie, że znaleźliście właściwy, docelowy styl dla EVOKE THY LORDS, czy sądzicie, że historia ewolucji Waszego grania nie została jeszcze napisana?
ETL.: "Myślę, że tak czy inaczej pójdziemy naprzód. Przedsięwzięliśmy poszukiwania muzycznego absolutu."

MS.: Szczęśliwego Nowego Roku panowie!
ETL.: "Dzięki za wywiad i powodzenia odnośnie webzine'u!"

 

autor: Kępol



<<<---powrót