Wywiady

Wywiad, jaki przeprowadziłem z Sonneillonem - elokwentnym wokalistą bezbłędnej, polskiej orkiestry blackmetalowej BLAZE OF PERDITION - przynosi zarówno dobre, jak i złe wieści. Na pewno przyda nam się teraz odrobina cierpliwości w oczekiwaniu na następcę kapitalnego "Near Death Revelations", ale według mnie dobrze, że (parafrazując Piotra Roguckiego) zespół nie rzuca swych dźwięków na wiatr. O ile można odnosić wrażenie, że powstanie co poniektórych krążków dyktuje chęć wywiązania się z kontraktowych zobowiązań, lub znalezienia pretekstu dla wyjazdu w trasę czy wyposażenia fanów w nowy pakiet merchandise'owy, oni stawiają na jakość. Słusznie przekłada się to na stosunek ansamblu do kwestii tzw. ekspansji, czemu, ze swej strony, zdecydowanie kibicuję. Przysłowiowe życie na pewno nie rozpieszczało tej grupy, ale koniec końców BLAZE OF PERDITION wydaje się być formacją dojrzałą, nie tylko w czysto muzycznej kwestii, a przecież ledwie rok temu złożyli w ręce słuchaczy prawdziwy manifest własnej wizji uprawianego przez siebie gatunku, jakim "Near Death Revelations" niewątpliwie jest. Puryści mogą rwać z głowy całe pukle farbowanych na czarno włosów, lecz nie zmieni to faktu, że wielowymiarowość i ogląd całości obrazka ze zdrowego dystansu i tak zatryumfują nad nałogiem nadużywania szablonów i wąsko-perspektywicznym sposobem widzenia pewnych kwestii. 

Mroczna Strefa [Kępol]: Hail! Kępol z Mrocznej Strefy wita Was piekielnie gorąco moi mili! Od premiery Waszego ostatniego, wyśmienitego longplaya "Near Death Revelations" zdążył już upłynąć pewien kawałek czasu, więc może najpierw zapytam o aktualny stan rzeczy w zacnym obozie BLAZE OF PERDITION. W dobie portali społecznościowych można oczywiście śledzić takie sprawy samemu, choć nie ukrywam, że ucieszyłby mnie dogłębny wgląd w obecną sytuację, tudzież strategię grupy. Wciąż skupiacie się na promocji ostatniego, dużego krążka, czy zaczynacie już powoli żyć procesem twórczym jego następcy? Co poza tym ciekawego u Was słychać?
BLAZE OF PERDITION [Sonneillon]: "Mija rok od premiery, tak że podstawowe działania promocyjne już dawno się zakończyły, bo wydawca ma inne zespoły na głowie i jest to oczywiście naturalna kolej rzeczy. My natomiast działamy na własną rękę grając koncerty zarówno lokalnie, jak i za granicą. No, może 'my' nie do końca tutaj pasuje, bo z wiadomych powodów BLAZE OF PERDITION w wydaniu live ma wokalistę zastępczego, ale sądzę że zespół robi tyle, na ile pozwala sytuacja. Propozycje koncertów wciąż od czasu do czasu się pojawiają, tak że wszystko gra. Jeżeli chodzi o nowy materiał, to coś tam powoli powstaje, ale na twoim miejscu nie czekałbym jeszcze na żadne konkrety. W międzyczasie wydaliśmy kolejny album z ULCER, w którym część z nas się udziela, inni robią na boku jeszcze co innego, a i ja mam parę pomysłów czekających na wcielenie w życie. Do BLAZE OF PERDITION wrócimy, gdy uznamy, że jesteśmy w stanie stworzyć coś godnego następcy "Near Death Revelations". Może za chwilę, a może nie. Ciężko mi w tym momencie cokolwiek oszacować."

MS.: "Near Death Revelations" jest - jak mniemam - szalenie ważną dla Was pozycją. Od strony czysto muzycznej jest to płyta, na której odważyliście się pokazać niezwykle indywidualną wizję blackmetalowej sztuki. Nie sposób jednak pominąć w poniższym wywiadzie jakby mniej przyjemny, choć wydaje mi się, że równie ważny, aspekt najnowszego dzieła BLAZE OF PERDITION. W listopadzie 2013 roku miał miejsce wypadek drogowy z Waszym udziałem. Wypadek niestety śmiertelny dla jednego z członków grupy. Czym jest dla Was "Near Death Revelations"- muzycznym trybutem dla 23, aktem uwolnienia z pewnością przykrych emocji towarzyszących wspomnianemu zdarzeniu, czy po prostu przełomowym stylistycznie długograjem nim inspirowanym?
BOP.: "Wielokrotnie wspominałem o tym w wywiadach, tak że nie chciałbym się powtarzać. Tak, ta płyta to zarówno katharsis, jak i hołd dla nieżyjącego przyjaciela. I - abstrahując od tych wydarzeń - artystyczny przełom oraz nakreślenie naszej indywidualnej maniery w tworzeniu muzyki."

 

MS.: Zarówno w wizualnej oprawie Waszych wydawnictw czy koncertów, jak i w samej muzyce widać i słychać, że BLAZE OF PERDITION tkwi wszystkimi swoimi mackami w siarczystej otchłani podziemnego, oldschoolowego black metalu, choć - z drugiej strony - coraz śmielej odsłania własną, unikalną tożsamość. Na albumie "The Hierophant" było słychać pewien dualizm, gdyż obok doskonale znanych nam patentów stawialiście te, za sprawą których mogliście się wyróżnić. Tutaj jest o wiele odważniej. Można powiedzieć, że przykre doświadczenia, o których rozprawialiśmy powyżej okazały się swoistym katalizatorem blackmetalowej kreatywności? Jaki wymiar ma dla Was ogólnie mroczna czy też ekstremalna twórczość muzyczna?
BOP.: "Jak chyba każdy szanujący się i poważnie podchodzący do siebie i swojej pracy artysta, za sprawą swojej twórczości po prostu kanalizujemy to, co w danym momencie tkwi w naszych głowach. Na pewno skupiamy się na eksploracji tych ciemniejszych aspektów naszej psychiki, ale nie wypieramy się przemykającego tu i ówdzie światła. Temat jedności przeciwieństw poruszaliśmy zresztą niejednokrotnie w tekstach i to właśnie on jest wg mnie punktem wyjścia dla BLAZE OF PERDITION od strony merytorycznej i osią, wokół której wciąż się budujemy i przebudowujemy."

 

MS.: W Waszej muzyce, jak już wspomniałem, można odnaleźć zarówno znamiona poszanowania gatunkowej tradycji, jak i wizjonerstwo, oryginalność i innowacyjność. Są momenty, w których nie oglądacie się na straty w ludziach i jak, przykładowo, w końcówce "Into the Void Again" czy w początkowych taktach "Cold Morning Fears" jedziecie całkiem ekstremalnie, ale jest na tej płycie również masa przestrzeni, pewna zdradzająca polot lekkość i - co mnie zdecydowanie cieszy - o wiele więcej oryginalnych linii melodycznych. Przykładowy "When Mirrors Shatter" jest pod tym względem wręcz przepyszny, choć w niespełna dwunastominutowym, zamykającym "Of No Light" zdajecie się przechodzić samych siebie! Szukacie pewnego kompromisu między starym a nowym, bądź cudzym a własnym, czy jest to raczej kwestia wynoszenia blackmetalowej tradycji na zupełnie inny pułap?
BOP.: "Dobrze kombinujesz. Jak wspomniałem wyżej, szukamy punktu wspólnego dla przeciwieństw. Nie tylko od strony nazwijmy to umownie filozoficznej, ale także pod kątem czysto muzycznym. Chcemy, by nasza muzyka oddychała, żyła swoim życiem i nie była prostolinijna i jednowymiarowa w odbiorze. Wydaje mi się, że na "Near Death Revelations" w końcu dopięliśmy swego i osiągnęliśmy tą wymarzoną równowagę między wirującymi kontrastami."

 

MS.: Już niedługo ukazuje się książka Dayala Pattersona "Black Metal Into the Abyss", w której znaleźć można wywiady z wielkimi blackmetalowego świata, w tym z Wami. Czujecie się w jakiś sposób wyróżnieni? Jak wspominacie współpracę z Dayalem?
BOP.: "Na pewno jest to jakaś forma nobilitacji, ale też bez przesady. Ot, miły akcent w działalności wciąż rozwijającego się zespołu i bardzo dobra pamiątka. Dayal to straszny maniak muzyki i chwała mu za chęci i wytrwałość."

 

MS.: W niemal każdej notce informacyjnej dotyczącej BLAZE OF PERDITION można przeczytać, że w wyniku wspomnianego wcześniej wypadku podczas austriackiej trasy koncertowej dalsza kariera formacji stanęła pod niebagatelnym znakiem zapytania. Jakie refleksje towarzyszyły Wam w tych niewątpliwie trudnych chwilach? Co dało Wam bodziec do działania i (oczywiście słusznie) przekonało Was co do tego, że jednak warto pchnąć to wszystko dalej?
BOP.: "BLAZE OF PERDITION to jeden z najważniejszych elementów mojego życia i ciężko byłoby mi się ot tak poddać. Nie tędy droga, choć wiem, że różne myśli nachodziły chłopaków, gdy jeszcze nie było wiadomo jak ze mną będzie. Przez cały pobyt w szpitalach czekałem aż będę wystarczająco sprawny by wrócić do pracy, no i - przynajmniej częściowo - udało się."

 

MS.: Miks i mastering "Near Death Revelations" odbył się w Satanic Audio. Kto dokładnie się nim zajmował? Nagrywaliście również w tym miejscu? Powiedzcie proszę coś więcej na temat samej sesji…
BOP.: "Satanic Audio to studio muzyka THAW i to ten bardzo zdolny pan zajął się miksem i masteringiem materiału. Płytę nagrywaliśmy natomiast sami w salce prób (perkusja) i w domach (reszta)."

 

MS.: "Near Death Revelations" to niewątpliwie rzecz złożona. Chwilami podczas odsłuchu aż nasuwa się określenie 'progresywny black metal'. Jak konkretnie wyglądał cały proces aranżowania i nagrywania płyty? Ciężko było ogarnąć wielowarstwowość tego materiału?
BOP.: "Większość materiału napisał XCIII i zaaranżował go z Vizunem w naszej salce. Sporo smaczków i aranży dorzucił też od siebie Revenger czy, jak kto woli, Mścisław. Ja zająłem się tekstami i aranżacją wokali dopiero po powrocie ze szpitala. Materiał na pewno zabrał nam bardzo dużo czasu i energii, ale w pozytywnym tych słów znaczeniu, choć podejrzewam, że XCIII sporo się natrudził i nafrustrował żeby osiągnąć to, co sobie zarysował w głowie. Teksty natomiast wypłynęły ze mnie niemalże same. Doświadczenia z tamtego okresu szukały ujścia i znalazły je m.in. właśnie w formie liryków."

 

MS.: Na ostatni Wasz krążek trafiła masa smaczków, instrumentalnych niuansów i efektywnych zagrywek, których nie sposób odkryć za pierwszym razem, a których eksplorowanie z całą pewnością sprawia olbrzymią frajdę. Z których rozwiązań jesteście najbardziej dumni? Wiele rzeczy ulegało zmianom w miarę postępu procesu prac nad albumem?
BOP.: "Każdy z nas pewnie ma swoje indywidualnie wybrane momenty. Ja jestem cholernie zadowolony z wokali jako całości i tego, że udało mi się zawrzeć w nich odpowiednio potężny ładunek emocji. Potężny na tyle, że oddziałuje na mnie zwrotnie podczas odsłuchów. Rzadko bywa tak, że niemal nic bym nie zmienił. Tutaj się udało."

 

MS.: Gołym okiem widać, że staracie się kłaść nacisk na każdy jeden aspekt Waszej artystycznej działalności. Co - nie licząc oczywiście samej muzyki - stanowi dla Was najważniejszy składnik tego, czym jest BLAZE OF PERDITION? Nie należycie chyba do grona kapel, którym szeroko pojęty sukces sceniczny jest zupełnie obojętny, mam rację? Ciężko pracujecie na pozycję swej orkiestry?
BOP.: "I tak i nie. To znaczy - owszem, przykładamy się do wszystkich elementów całości i dbamy o to, żeby BLAZE OF PERDITION było tworem jak najbardziej spójnym i konsekwentnym - nieważne czy mowa o muzyce, tekstach czy oprawie graficznej. Motywatorem nie jest jednak sukces jako taki, a pragnienie samorealizacji i rozwoju artystycznego, poniekąd wręcz duchowego. Sukces w kontekście rozpoznawalności itd. to na ogół i tak dzieło przypadku lub machlojek promocyjnych i nie zawracamy sobie tym głowy. Co zatem jest najważniejsze? Chyba wszystko, bo każdy element całości działa w symbiozie z całą resztą i w oderwaniu od niej prawdopodobnie straciłby zarówno wartość artystyczną, jak i kontekst."

 

MS.: BLAZE OF PERDITION zrodziło się z popiołów formacji PERDITION, która nie wytrzymała wewnętrznych napięć związanych z różnicami w zakresie wizji rozwoju kapeli. Jakie projekty owej artystycznej ewolucji wchodziły w rachubę? Od kiedy tak w zasadzie należy datować istnienie BLAZE OF PERDITION?
BOP.: "Od momentu zamiany Xaosa na mnie i Ashgana, czyli od nagrania "In the Void And Serpent...".

 

MS.: Materiał Waszego debiutanckiego albumu musiał odczekać dwa lata nim ostatecznie ujrzał światło dzienne pod tytułem "Towards the Blaze of Perdition". Skąd to srogie opóźnienie? Proces kreacji którego krążka z Waszej dyskografii okazał się dla Was najcięższy?
BOP.: "Nie. Płyta była nagrana na długo przed premierą. Winę ponosi Putrid Prophet za swoją spektakularną nieporadność. No i my sami, bo daliśmy mu zbyt wolną rękę zamiast ruszyć dupy i poszukać wydawcy gdzie indziej. Inna sprawa, że to były zdecydowanie inne czasy niż dziś i znalezienie dobrego labelu nie było takie proste jak teraz, a i my byliśmy dość niedoświadczeni i nierozeznani w temacie."

 

MS.: "Near Death Revelations" to pierwszy Wasz album, jaki ukazuje się sumptem naszej krajowej stajni Agonia Records, powoli urastającej do rangi prawdziwej siły wydawniczej współczesnej ekstremy, takiego trochę polskiego odpowiednika Debemur Morti Productions. Kto jako pierwszy wysunął propozycję współpracy? Wszystko OK we wspomnianej kwestii? Jak wspominacie kooperację z równie mocno zasłużoną dla sceny takiego grania Pagan Records? Czemu opuściliście tamtą wytwórnię?
BOP.: "Propozycja wyszła ze strony wytwórni. Póki co wszystko mniej lub bardziej gra i jakichś wielkich powodów do narzekań nie mamy. Pagan Records było dobrym wyborem na tamten moment, bo nie za bardzo mieliśmy inne możliwości i propozycje, ale z perspektywy czasu odnoszę wrażenie, że raczej nie dodało nam to skrzydeł. Być może nawet nas przyhamowało."
 
MS.: Na co kładziecie największy nacisk podczas koncertów? Czyje gigi generują najsilniejsze ciary na Waszych plecach? 
BOP.: "Osobiście skupiam się na emocjach. To, o czym piszę i 'śpiewam' w BLAZE OF PERDITION to nie przypadkowe zlepki słów i podczas wykonywania utworów podwójnie odczuwam ciężar napisanych słów, zwłaszcza jeżeli chodzi o "Near Death Revelations"."

 

MS.: Odnoszę wrażenie, że w ostatnich latach polska scena blackmetalowa (i około-blackmetalowa) chętniej niż niegdyś sięga po ojczysty nasz język, który - jak się okazuje - wcale nie tak znowuż źle konweniuje z surową, drapieżną i mroczną manierą takiego grania. ODRAZA, FURIA, KURHAN, NON OPUS DEI, DEADLY FROST czy PUKI 'MAHLU to pierwsze lepsze, ale z pewnością nie jedyne, przykłady jakie przychodzą mi do głowy. Widzicie to jako chwilowy (w relatywnym układzie odniesienia, bo wiadomo, że trwający już kilka lat) sceniczny trend, czy raczej głos słowiańskiej natury niejako buntujący się przeciw tendencji ślepego przyjmowania wszelkich zachodnich wzorców czy standardów? Jak jest w Waszym przypadku?
BOP.: "Nie zastanawiałem się nad tym, ale wątpię, że zespołami kieruje coś więcej niż po prostu chęć wykonania czegoś w swoim języku, a co za tym idzie - możliwość zawarcia większego ładunku emocjonalnego w wykrzyczanych słowach. W końcu najłatwiej wyrazić się po swojemu."

MS.: Dzięki wielkie za odpowiedzi!

 

autor: Kępol



<<<---powrót